środa, 19 sierpnia 2020

Widmo Mahometa, cień Samuela

Latem tego roku ukazał się kolejny tom wydawanej przez Wydawnictwo Uniwersytetu Łódzkiego znakomitej serii „Byzantina Lodziensia”. Serię tę, jak widać na zdjęciu, powoli kompletuję w swojej podręcznej bibliotece.
 
Jak piszą Wydawcy, „Prezentowana książka dzieli się na dwie podstawowe części, co jest konsekwencją faktu, że jest ona owocem dwóch paneli (W cieniu starego cesarstwa: bizantyńskie Bałkany od VII do końca XIV wieku oraz Islam i jego założyciel w kulturze europejskiego Wschodu i Zachodu w średniowieczu) zorganizowanych w ramach VI Kongresu Mediewistów Polskich, który odbył się w dniach 20–22 sierpnia 2018 roku we Wrocławiu.

W części pierwszej Czytelnik znajdzie teksty poświęcone różnorodnym aspektom historii cesarstwa bizantyńskiego i jego oddziaływań na Bałkanach, w drugiej zaś obrazowi Mahometa w kulturze średniowiecznej zarówno łacińskiej Europy Zachodniej, jak i Bizancjum oraz ludów słowiańskich, znajdujących się w orbicie jego wpływów cywilizacyjnych”.

Ze względu na moje zainteresowania historią geografii i kartografii, najciekawszym i najbardziej pasjonującym dla mnie tekstem tego tomu jest artykuł Piotra Kochanka o mapie z Ripoll (XI w.). Autor w obszernym artykule szczegółowo omówił zarówno sam zabytek, podając jego interpretację, jak i historię badań nad nim.

Książkę, jak i całą serię, polecam wszystkim zainteresowanym dziejami Bizancjum.

Widmo Mahometa, cień Samuela. Cesarstwo bizantyńskie w relacji z przedstawicielami innych religii i kultur (VII–XV w.), red. Z.A. Brzozowska, M.J. Leszka, T. Wolińska, K. Marinow, Wydawnictwo Uniwersytetu Łódzkiego, Łódź 2020

sobota, 20 czerwca 2020

„Mam na Pana nowy zamach…”

W maju 2020 r., nakładem Wydawnictwa Uniwersytetu Łódzkiego, ukazał się długo oczekiwany wybór korespondencji Jerzego Giedroycia z historykami oraz świadkami historii, uczestnikami i obserwatorami przełomowych wydarzeń z historii Polski XX w. Zamysłem wydawców dzieła, Sławomira N. Nowinowskiego i Rafała Stobieckiego, było przede wszystkim zebranie materiałów do dziejów historiografii polskiej na emigracji. Jak piszą we wstępie, „zasadniczym celem niniejszej edycji jest udokumentowanie zjawiska, które (…) określiliśmy mianem polityki historycznej Jerzego Giedroycia”. Innymi słowy, chodzi o wszechstronne zaprezentowanie na podstawie źródeł epistolograficznych inicjatyw historiograficznych Redaktora.

Ważne jest, jak swoją rolę w tym zakresie postrzegał sam Jerzy Giedroyc. W jednym z listów pisał na ten temat: „Od początku wydawania pisma prowadzimy w nim dział Najnowszej historii Polski, w którym zamieszczamy wspomnienia i przyczynki historyczne z największym obiektywizmem. Idzie nam bowiem o dotarcie – w miarę możności – do prawdy historycznej, niezależnie od tego, czy naświetlenie faktów nam się podoba, czy nie”. Redaktor sam był zainteresowany najnowszą historią Polski, pragnął przy tym przeciwdziałać fałszerstwom oficjalnej historiografii. Co ważne, nie uznawał tendencji do wybielania naszych dziejów, przemilczania niewygodnych dla Polaków faktów. Historia była w jego pojęciu integralną całością, ponieważ nawet ponure okresy są jej immanentną częścią. O nich również należy pamiętać, dyskutować, uczyć, nigdy zaś nie wolno ich przemilczać.

piątek, 29 maja 2020

Norman Davies

Dwugłos o pisarstwie historycznym Normana Daviesa. Marcin Kula w wywiadzie, którego udzielił 12 lat temu „Rzeczpospolitej”, stwierdził: „Trzeba powiedzieć, że znakomita większość tego, co jako środowisko historyczne wytwarzamy, nie trafia do ludzi. I to nasza wina, w sensie sposobu pisania, popularyzacji itd. Nie oszukujmy się, polscy historycy nie lubią Normana Daviesa. W moim przekonaniu po prostu mu zazdroszczą” (K. Masłoń, T. Stańczyk, Czym innym jest pamięć, czym innym historia, „Rzeczpospolita”, wydanie z dnia 26 kwietnia 2008 r.). 

Zupełnie przeciwnie natomiast pisał o tym brytyjskim historyku Jan Ciechanowski w liście do Jerzego Giedroycia: (15 maja 1989 r.): „Niestety znowu miałem prawdziwe urwanie głowy z powodu Daviesa, który porobił masę błędów – zresztą jak zwykle – w jego części naszej wspólnej książki o emigracji [K. Sword, N. Davies, J. Ciechanowski, The Formation of the Polish Community in Great Britain. 1939-1950, School of Slavonic and East European Studies, London 1989] i trzeba to było wszystko poprawiać. Udało mi się usunąć całą masę błędów czysto faktycznych [sic!], ale wiele różnych ‘kwiatków’ jeszcze zostało, jak np. że Ameryka wypowiedziała wojnę Niemcom (!), że oficerowie, którzy zginęli w Katyniu, w większości byli zmobilizowani we wrześniu i nie brali udziału w walkach z Niemcami. Wszystko to osłabia wartość książki, nad którą mocno się napracowałem ze Swordem. Niestety, nasi rodacy popsuli Daviesa hymnami pochwalnymi nt. jego książek, które roją się od błędów, i on sobie teraz na przenajróżniejsze rzeczy pozwala” („Mam na Pana nowy zamach…”. Wybór korespondencji Jerzego Giedroycia z historykami i świadkami historii 1946-2000, wyd. S.M. Nowinowski, R. Stobiecki, t. 1, Łódź 2020, s. 314).

Osobiście nie ukrywam krytycznego stosunku do twórczości N. Daviesa. „Boże igrzysko” nie podobało mi się. Czytałem tę książkę jeszcze w studenckich czasach, ale już wówczas potrafiłem wskazać zupełnie szkolne błędy, jakie się w niej znalazły. Słaby jest również np. "Mikrokosmos", w którym autor pokazał, że zupełnie nie rozumie epok dawniejszych, średniowiecza i wczesnej nowożytności. Dla opinii M. Kuli zupełnie nie znajduję uzasadnienia. Ciekaw jestem Państwa opinii: czego zazdrościmy Normanowi Daviesowi?

czwartek, 28 maja 2020

„Mam na Pana nowy zamach…”

Mam to! Dziś przyszła paczka z Łodzi, a w niej trzy tomy korespondencji Jerzego Giedroycia z historykami i świadkami historii z lat 1946–2000. Łącznie około 3000 stron druku. Listy te są bezcennym źródłem dla badaczy dziejów historiografii polskiej drugiej połowy XX w. Ależ się cieszę! 

Publikacja dostępna jest także w postaci e-booka.

środa, 11 marca 2020

O (bez)sensie zniesienia habilitacji

„W latach 60., kiedy byłem młodszy i głupszy, fascynował mnie system anglosaski, z jednym tylko stopniem naukowym oraz konkursowym obsadzaniem stanowisk naukowych i dydaktycznych. Po bliższym wejrzeniu w ten system podziwiam jego sprawność i wydajność, ale fascynacji się wyzbyłem. Nabrałem konserwatywnego uznania dla modelu europejskiego. W czasach gierkowskich już tego modelu zdecydowanie broniłem i opierałem się próbom jego rewidowania.

Dlaczego?

Skłoniły mnie do tego następujące motywy. W krajach anglosaskich uczelnie wyższe, nawet finansowane przez państwo, są całkowicie niezależne i autonomiczne. W USA nie ma ministerstwa nauki, nie ma ustawy o szkołach wyższych i stopniach naukowych żadne władze nie nadają tytułów profesorskich. Wszystkie regulacje są wynikiem dobrowolnego porozumienia wiodących uczelni i bazują na ich autorytecie. W tych warunkach praktycznie nie jest możliwa ingerencja w procesy formowania kadr naukowych spoza uczelni, protekcjonizm polityczny czy populistyczny. W Europie inaczej, tradycja preferuje etatyzm, władze państwa regulują model uczelni, tryb promowania kadry, kontrolują mianowania profesorskie. Jest tu wielkie pole do politycznego, pozamerytorycznego, zabójczego dla nauki protekcjonizmu. Uczelnie broniły się przed tym właśnie systemem uzależnienia awansu kadry od środowiska, między innymi habilitacją. Próba pożenienia amerykańskiego systemu z europejskim etatyzmem musi – w moim przekonaniu – prowadzić do biurokratycznej deformacji, do wyhodowania bezpłodnego naukowo potworka. Obawiam się, że współczesne polskie reformy szkolnictwa wyższego i nauki, niszczące tradycję i wojujące z rzekomą supremacją starej profesury, ku temu zmierzają”.

A. Werblan , R. Walenciak, Polska Ludowa. Postscriptum, Warszawa 2019, s. 229-230

środa, 29 stycznia 2020

Po drogach uczonych

Dzisiejszy zakup: Po drogach uczonych. Z członkami Polskiej Akademii Umiejętności rozmawia A.M. Kobos, t. 1-5, Kraków 2007-2012

A w pięciu grubych tomach wiele rozmów z historykami różnych specjalności i bliskimi nam filologami czy literaturoznawcami oraz archeologami. Znajdziemy tu m.in. nazwiska Stanisława Grodziskiego, Gerarda Labudy, Stanisława Mossakowskiego, Jana Mariana Małeckiego, Mariana Biskupa, Marii Boguckiej, Juliusza Domańskiego, Adama Małkiewicza, Janusza Małłka, Juliana Maślanki, Teresy Michałowskiej, Andrzeja K. Tomczaka, Wojciecha Wrzesińskiego, Jerzego Axera, Andrzeja Borowskiego, Aliny Nowickiej-Jeżowej, Jerzego Kłoczowskiego, Lecha Leciejewicza, Jana Ostrowskiego, Jerzego Strzelczyka, Henryka Samsonowicza, Stanisława Stabryły, Lecha Szczuckiego, Janusza Tazbira, Józefa Wolskiego, Zenona Woźniaka, Jerzego L. Wyrozumskiego, Teresy Kostkiewiczowej, Jadwigi Krzyżaniakowej, Zofii Kurnatowskiej, Jerzego Limona czy Jadwigi Puzyniny. Mnóstwo ciekawej lektury!