wtorek, 24 grudnia 2013

Włoskie i łacińskie dokumenty kancelarii osmańskiej z lat 1489-1538 w zbiorach Archiwum Głównego Akt Dawnych w Warszawie


 I. Wprowadzenie

 

Wbrew powszechnym stereotypowym wyobrażeniom, kształtowanym w znacznej mierze przez pisarstwo Henryka Sienkiewicza, stosunki polsko-tureckie układały się na przestrzeni dziejów przeważnie w sposób pokojowy. Tak było w wiekach XV, XVI i XVIII. Wyjątek stanowią tu wojny prowadzone w XVII wieku, jednak znaczna część nawet tego stulecia upłynęła bez krzyżowania polskich i tureckich szabel.

W trzeciej ćwierci XV i później w XVI wieku, kiedy oba państwa utrzymywały normalne kontakty dyplomatyczne, wszystkie kwestie nie tylko polityczne, ale także handlowo-gospodarcze, załatwiane były w Konstantynopolu przez polskich posłów pełnomocnych. Podróżowali oni do osmańskiej stolicy celem otrzymania cesarskich dokumentów nazywanych ahdname. Ahdname jest to persko-osmański termin składający się z dwóch słów: ahd (arabsko-tureckie „przysięga, obietnica, pakt”) oraz name (perskie „list”). Zwrot ten podkreśla, że przyrzeczenie zachowania pokoju udzielone zostało na mocy dokumentu sygnowanego przez samego cesarza. W polskiej historiografii odpowiednikiem tego terminu będzie zwrot „list przymierny”.

W zbiorach AGAD znajduje się 19 dokumentów osmańskich z lat 1489-1538, wystawionych w językach innych niż osmański: 3 z nich spisane zostały po łacinie, 16 zaś w języku włoskim (ogółem z tego okresu pochodzi 48 dokumentów tureckich). Trzy wspomniane dokumenty łacińskojęzyczne to uroczyste ahdname sułtana Bajezida II. Kolejne rozejmy zawierane z Polską przez Selima I oraz Sulejmana I (do 1525 r.), a także mniej uroczyste firmany wszystkich kolejnych sułtanów czy listy wezyrów adresowane do królów polskich wystawione były w języku włoskim. Dokumenty te są więc na swój sposób niezwykłe i warto zastanowić się, dlaczego Turcy w kontaktach z dworem krakowskim, w ciągu tych właśnie czterech dekad, wystawiali dokumenty w językach zachodnich?

Można powiedzieć, że mamy tu do czynienia z dwoma czynnikami. Po pierwsze był to pewien usus językowy. Zachodniemu partnerowi łatwiej było zrozumieć dokumenty w językach europejskich, dlatego też tłumaczenia dokonywano na miejscu, w Konstantynopolu, i taką już przetłumaczoną wersję, po nadaniu jej odpowiedniej formy dyplomatycznej, ekspediowano za granicę. Jak pisze Roman Żelewski w Historii dyplomacji polskiej, „wielki kłopot naszym kancelariom sprawiały listy sułtańskie i oficjalne dokumenty tureckie, pisane nie tylko po arabsku (tureckiego używali w korespondencji baszowie i inni urzędnicy sułtańscy), ale w dodatku szczególnie zawiłym stylem, co utrudniało ogromnie ich zrozumienie. Nie zatrudniano na stałe na dworze tłumaczy, lecz w razie potrzeby sprowadzano w pośpiechu mieszczan lwowskich Ormian lub Tatarów litewskich (…) jednak ci ludzie władali jedynie potocznym językiem tureckim i tłumaczenia ich były bardzo nieudolne”. W roku 1528, czyli w okresie, kiedy osmańska korespondencja łacińska już w zasadzie zanika, zlecono Janowi Tęczyńskiemu uzyskanie zgody sułtańskiej na stosowanie w korespondencji i dokumentach łaciny i włoskiego, ale odniosło to skutek ograniczony do sporadycznych listów baszów, natomiast firmany sułtańskie konsekwentnie spisywane są w języku osmańskim. Dopiero w późniejszym okresie wysłano do Stambułu Polaków, których zadaniem było nauczenie się języka tureckiego. O ile zatem dla kancelarii dworów europejskich tłumaczenie dokumentów osmańskich stanowiło znaczny problem, to dwór w Konstantynopolu dysponował specjalistami, włoskimi humanistami-turkofilami, by dokumenty po łacinie czy włosku wygotowywać.

Po drugie w grę wchodził także w jakimś stopniu czynnik ideologiczny. Chodziło o podkreślenie wobec państw zachodnich swych roszczeń do praw cesarskich, odziedziczonych po starożytnym Rzymie oraz jego bezpośrednim spadkobiercy, stolicy cesarstwa wschodniego zajętej przez Turków w 1453 roku.

Zdobycie Konstantynopola, na które to wydarzenie uczeni zachodni spoglądają najczęściej przez pryzmat dziejów powszechnych, miało doniosłe znaczenie także dla dalszego rozwoju państwa osmańskiego. Padyszachowie zupełnie świadomie występować odtąd zaczynają w charakterze sukcesorów imperium rzymsko-bizantyjskiego. Dążenie to potwierdza także tytulatura omawianych tutaj dokumentów, w których władcy osmańscy nazywają siebie Dei gratiae totus Asie et Graeciae Imperator i tym podobnie. Sam Mehmed Zdobywca tytułował się cesarzem Rzymian i niewykluczone, że planował także zdobycie Wiecznego Miasta. W listach do papieża Aleksandra VI (pisanych również po łacinie) Bajezid II nazywał siebie cesarzem Azji i Europy (imperator utriusque continentis Asieque et Europe). Sulejman Wspaniały w listach tytułował Karola V Habsburga jedynie królem Hiszpanii, odmawiając mu tytułu cesarskiego, z czego historycy wysnuwają wniosek, iż uważał siebie samego za jedynego prawdziwego sukcesora Cezara. Zresztą ten proces przejmowania sukcesji rzymsko-bizantyjskiej obserwować już można było u Seldżuków, których władca przybierał tytuł sułtana Rumu, tj. Rzymu, a muzułmańscy Seldżucy określali się jako „Rumi” – Rzymianie – przynajmniej na tak zwanych rdzennych terenach cesarstwa, na Bałkanach i w Anatolii.

Jak pisał jeden ze znawców dawnego imperium osmańskiego, włoski turkolog Alessio Bombaci: „Punktem wyjścia dynamiki ekspansywnej Turków osmańskich, idącej częściowo śladami Justyniana, częściowo ją przekraczającej, stało się powstanie u nich w okresie podboju Bizancjum powszechnej koncepcji rzymskiej idei państwa; doszło nawet do projektu stworzenia imperium rzymsko-muzułmańskiego (…) Wielokrotnie stwierdzono, że po zdobyciu Konstantynopola państwo osmańskie przeobraziło się na sposób bizantyjski: Turcy osmańscy z dziedzictwa ‘azjatyckiego’ stali się ‘neobizantyjczykami islamu’ i niemal jedyną zmianą było to, że na tronie Bizancjum zamiast basileusa z koroną zasiadł sułtan w turbanie (…) Wpływy bizantyjskie na ustrój imperium osmańskiego są w dużej mierze owocem pokrewieństwa już istniejącego pomiędzy strukturą świata muzułmańskiego a strukturą Bizancjum, powstałego z rozmaitych powiązań między Bizancjum a Orientem przedosmańskim, a częściowo także i Seldżukami. Takie pokrewieństwo ułatwiło znacznie założenie podwalin potęgi osmańskiej, dając wzory do naśladowania”. Powyższych stwierdzeń nie można przyjmować bez pewnych zastrzeżeń, czynionych zresztą przez samego badacza, niemniej jednak powiedzieć można, iż rezultatem ekspansji państwa osmańskiego w Europie miał być jakiś typ imperium (wschodnio)rzymsko-tureckiego.

Mamy tu więc do czynienia z kolejnym wcieleniem (typowej dla wieków średnich, jak dowiódł już Jacques Le Goff) idei translatio imperii, oczywiście tym razem nie w sensie geograficznym, lecz politycznym. Geograficznie stolicą imperium nadal pozostawał Konstantynopol (Stambuł), Drugi Rzym, choć zupełnie kto inny już tym miastem władał. Trzeba pamiętać, że najbliższym geograficznie i historycznie odpowiednikiem państwa Osmanów było właśnie cesarstwo będące jego poprzednikiem – Bizancjum. Dominium osmańskie w XVI i XVII w. było bardzo zbliżone swym zasięgiem do wcześniejszego (o tysiąclecie) Cesarstwa Wschodniorzymskiego lub Bizantyjskiego, choć nieco mniejsze na zachodzie i większe na północy, wschodzie i południu. 

II. Elementy dokumentu tureckiego (ahdname)

Na początek spójrzmy na prezentowane tu ahdname z punktu widzenia nauki o dokumencie (dyplomatyki). Z reguły każdy dokument osmański rozpoczyna się inwokacją do Boga. Na przykładzie znajdujących się w AGAD ahdname spisywanych po włosku i łacinie widać jednak, że w ich przypadku zasada ta nie była ściśle przestrzegana. Prawdopodobnie, prócz względów praktycznych (intytulacje oraz inwokacje nie były przekładane słowo w słowo z języka osmańskiego na języki zachodnie), pewien wpływ na to miał również fakt, że były to języki „niewiernych”.

Dostrzec tu można pewną analogię z dyplomatyką zachodnioeuropejską. Inwokacja w formie „In nomine Domini amen”, pisana literami znacznie większymi niż reszta tekstu, przy czym pierwsza litera stanowiła ozdobny inicjał, rozpoczynała  dokumenty o pełnym formularzu polskiej kancelarii królewskiej XV-XVI w.

Do zaprezentowania na ilustracjach wybrałem dwa najciekawsze elementy omawianych tu dokumentów: uwierzytelnienie oraz datację.


Ilustracja nr 1:

9 października 1502, Konstantynopol tugra Bajezida II


Ilustracja nr 2:

4 stycznia 1531, Konstantynopol tugra Sulejmana Wspaniałego

Uwierzytelnienie dokumentu (łac. legitimatio) stanowił w dyplomatyce osmańskiej monogram cesarski (czy też emblemat władcy, przyjmujący formę quasi-monogramu) – tugra. Odniesienie do takiej właśnie formy uwierzytelnienia znajdowało się w koroboracji. Ten najbardziej ozdobny element dokumentu, najczęściej pięknie wymalowany złotą czy błękitną farbą (ilustracje 1 i 2), wykonywany był przez specjalnego urzędnika po spisaniu dokumentu. Teoretycznie zadanie to powinno należeć do nişancı, urzędnika często porównywanego do europejskiego kanclerza. Jednakże biorąc pod uwagę wysoki poziom artystyczny tugr można przypuszczać, że już w XVI wieku wyznaczony był do tego zadania specjalny urzędnik (tugrakeş), wraz z malarzami i iluminatorami.

Pomimo iż tugra była malowana także na dokumentach osmańskich wystawianych w językach zachodnich, nie pojawia się nigdy na tłumaczeniach ani kopiach.

Interesujące są także formy datacji omawianych tutaj dokumentów. Cytuję trzy przykłady oraz przedstawiam dwie ilustracje (3-4):


Ilustracja nr 3:

4 stycznia 1531, Konstantynopol formuła datacyjna


Ilustracja nr 4:

17 października 1528, Konstantynopol formuła datacyjna



1489        Ex Constantinopoli xxii Martii anno Jesus mcccclxxxviiii


1494       Date sunt in aula Nostre Sultanice Potestatis a natali Ihesu profete milesimo cadringentesimo nonagesimo quarto, sexta die mensis Aprilis


1519    Data in Adrianopoli nel’aula nostra a primo di octubre et al milesimo di Cristo 1519 e del profecta nostro Mochamet 925


Również w listach Bajezida II do papieża Aleksandra VI z roku 1494 w datacji pojawia się formuła Anno a Jesu prophete nativitate („w roku od narodzin proroka Jezusa”). Datacja tego typu pojawia się jedynie w bardziej uroczystych dokumentach sułtańskich. Mniej uroczyste firmany datowane były po prostu w formie dzień-miesiąc-rok, bez odwołań religijnych. Widzimy więc, że adaptacja zachodnich formuł dokumentowych miała dla Osmanów swoje granice. Taką nieprzekraczalną granicą były względy wyznaniowe, nie dozwalające uznać Jezusa za Syna Bożego. W myśl islamu jest on jedynie prorokiem, takim jak dla wyznawców Allacha Mahomet, w związku z czym użycie w datacji dokumentu zwrotu „Anno Domini (Christi)” byłoby niedopuszczalnym bluźnierstwem. W tym świetle datację dokumentu z roku 1519 uznać można za pomyłkę (chociaż być może dokonaną świadomie przez pochodzącego z Włoch kancelistę-chrześcijanina). 

III. Pierwsze kontakty dyplomatyczne

Po klęsce warneńskiej w 1444 roku przez kolejne trzy dekady praktycznie nie istniały oficjalne kontakty dyplomatyczne pomiędzy Polską a Turcją. Niemniej jednak dla króla Kazimierza Jagiellończyka sprawa turecka i kwestia utrzymania pokoju na południowych granicach państwa były kluczowymi zagadnieniami (obok spraw pruskich). W trzeciej ćwierci XV wieku istniało bezpieczne status quo – Turcy pozostawali poza południowym brzegiem Dunaju, oddzieleni od Polski pustymi, słabo zaludnionymi i pozbawionymi paszy dla koni stepami Mołdawii, której władcy pozostawali pod protektoratem polskiego monarchy. Polska kontrolowała również dwa ważne ze względu na handel morski ze Wschodem porty czarnomorskie: leżącą nad jednym z ramion delty Dunaju Kilię oraz Białogród (Akerman) u ujścia Dniestru.


Ilustracja nr 5: Dokument Mengli Gireja 
z pieczęcią złotą u góry i pieczęciami 
czerwonymi u dołu
Wyjątkowo niedobrą wiadomością było dla dworu polskiego w roku 1475 doniesienie o zdobyciu przez Turków ważnego portu na Krymie – Kaffy. Dalszym skutkiem tego faktu było przejście pod ich zwierzchność Tatarów krymskich, będących niebezpiecznymi sąsiadami państwa jagiellońskiego od południowego wschodu. Zwłaszcza nowy chan krymski, Mengli Girej, był wrogo usposobiony wobec Polski i Litwy. Co gorsza, w tym samym roku Turcy pokonali w walnej bitwie hospodara mołdawskiego Stefana Wielkiego.  Takim rozwojem wypadków bezpośrednio zagrożone przez Turcję poczuły się także Węgry oraz Wenecja.

Ponieważ Turcy i ich lennicy zbliżyli się niebezpiecznie do granic Rzeczpospolitej, polska dyplomacja poczęła zabiegać o zawarcie układu pokojowego z państwem osmańskim. Jeszcze w 1475 r. do Stambułu wyruszył jako poseł Marcin Wrocimowski, podstoli krakowski. Miał on uzyskać u sułtana Mehmeda II Zdobywcy (1451-1481) wstrzymanie wyprawy na Mołdawię. Celu tego nie osiągnął, niemniej sułtan obiecał wysłanie własnego poselstwa do Polski. Od tej pory na kolejnych kilka lat stosunki dyplomatyczne praktycznie zamarły aż do 1484 roku, kiedy to sułtan Bajezid II (1481-1512) zdobył wspomniane już czarnomorskie porty Kilię i Białogród. W ten sposób Turcja weszła już w bezpośredni kontakt graniczny z południowo-wschodnimi kresami państwa polsko-litewskiego Jagiellonów i odcięła je od dostępu do Morza Czarnego. Do stolicy osmańskiej udał się wówczas w charakterze posła Warsz Michowski, został on jednak przez Turków wydalony.


Ilustracja nr 6:

22 marca 1489, Konstantynopol

Traktat ahdname sułtana Bajezida II 
z królem Kazimierzem Jagiellończykiem 
dotyczący rozejmu na dwa lata między Polską a Turcją.
 AKW, dz. tur., teka 4, nr 6-7
Następny rok przyniósł nieudaną wyprawę turecką na Mołdawię. W odparciu najazdu znaczny udział miały polskie posiłki, uczestniczące także w pościgu za wycofującym się przeciwnikiem. Równocześnie królewicz Jan Olbracht odniósł zwycięstwo nad Tatarami pod Kopestrzynem. Celem pacyfikacji z poselstwem do sułtana udali się po raz drugi Marcin Wrocimowski oraz znany humanista włoski działający w Polsce Filip Kallimach. Poselstwo tureckie przybyło do Polski w maju 1488 r. Rok później do Turcji udał się Mikołaj Firlej z Dąbrowicy, który przywiózł do Krakowa dwuletni rozejm, odtąd przedłużany. Prezentowane tutaj ahdname (ilustracja 6) wystawione zostało w języku łacińskim 22 marca 1489. Do traktatu tego dołączone zostały dwa firmany, spisane dziewięć dni później w języku włoskim (ilustracje 7-8). W pierwszym z nich król Kazimierz zobowiązany został do zatwierdzenia i zaprzysiężenia rozejmu w obecności tureckiego posła, Isy. Po raz pierwszy warunki dotyczące wolnego handlu i swobody podróżowania kupców dołączone zostały do traktatu politycznego między oboma państwami. W drugim natomiast sułtan domagał się wydania jego posłańcowi majątku kilku kupców tureckich, zamordowanych w czasie, gdy jechali z towarami z Kaffy do Polski.

Ilustracja nr 7:  31 marca 1489, Konstantynopol  Sułtan Bajezid II prosi króla Kazimierza Jagiellończyka, by wobec jego posła potwierdził układ, który on zaprzysiągł na ręce Mikołaja Firleja. Odtąd posłowie króla będą mogli zawsze przybywać na dwór sułtański, polscy zaś kupcy będą mogli bez przeszkód handlować w państwie osmańskim.  AKW, dz. tur., teka 6, nr 11

Ilustracja nr 7:
31 marca 1489, Konstantynopol
Sułtan Bajezid II prosi króla Kazimierza Jagiellończyka,
by wobec jego posła potwierdził układ, który on 
zaprzysiągł na ręce Mikołaja Firleja. Odtąd posłowie 
króla będą mogli zawsze przybywać na dwór sułtański, 
polscy zaś kupcy będą mogli bez przeszkód handlować 
w państwie osmańskim.
AKW, dz. tur., teka 6, nr 11

Ilustracja nr 8:  31 marca 1489, Konstantynopol  Sułtan Bajezid II domaga się od króla Kazimierza Jagiellończyka wydania jego posłańcowi majątku kilku kupców tureckich, zamordowanych w czasie, gdy jechali z towarami z Kaffy do Polski.  AKW, dz. tur., teka 7, nr 15

Ilustracja nr 8:

31 marca 1489, Konstantynopol

Sułtan Bajezid II domaga się od króla Kazimierza Jagiellończyka wydania jego posłańcowi majątku kilku kupców tureckich, zamordowanych w czasie, gdy jechali z towarami z Kaffy do Polski.
AKW, dz. tur., teka 7, nr 15



IV. Rozejm trzyletni

Śmierć króla Kazimierza w 1492 roku i wstąpienie na tron jego syna Jana Olbrachta nie spowodowały zmiany w stosunkach polsko-tureckich. Przed upływem pięcioletniego rozejmu, w 1494 roku Mikołaj Strzeszowski wysłany został do Konstantynopola, by uzyskać jego przedłużenie. Sułtan Bajezid nie stwarzał problemów i dwa (ilustracje 9-10) łacińskojęzyczne uroczyste ahdname wystawione zostały pierwszego i szóstego kwietnia 1494 roku, zaś poseł turecki, silāhdār kethudāsy Haidar, uzyskał królewskie potwierdzenie w Krakowie 28 czerwca. Również w tych traktatach zabezpieczone zostały interesy kupców obu państw. W lipcu 1494 król wysłał swojego posłańca, Ormianina Iwaszkę, by nadzorował uwolnienie królewskich poddanych pojmanych przez Turków po wygaśnięciu dwuletniego rozejmu z 1489 roku.


Ilustracja nr 9:

1 kwietnia 1494, Konstantynopol

Firman sułtana Bajezida II dla króla 
Jana Olbrachta potwierdzający zawarcie 
trzyletniego rozejmu między Polską a Turcją.
AKW, dz. tur., teka 8, nr 17
 Jan Olbracht nie zrezygnował z dążeń do odzyskania dostępu do Morza Czarnego, który został przecięty przez Osmanów w 1484 roku. W 1496 król wysłał ponownie Mikołaja Strzeszowskiego do Konstantynopola, proponując zawarcie „szczerego pokoju” (treugae honestae), którego jednym z warunków miał być zwrot Białogrodu. Sułtan propozycję tę odrzucił. Równocześnie trwały przygotowania wyprawy wojennej do Mołdawii. Oficjalnie chodziło o odzyskanie obu utraconych portów, jednakże miała to być także ekspedycja karna przeciwko wojewodzie mołdawskiemu Stefanowi. Niestety dyplomacja Olbrachtowa całkowicie zawiodła w tej sprawie. Nie zdołała ona nie tylko uzyskać poparcia Wenecji, ale nawet Władysława Jagiellończyka, króla Czech i Węgier, brata polskiego władcy. Również drugi brat Olbrachta, wielki książę litewski Aleksander wycofał swoją pomoc po interwencji dyplomatycznej Iwana III (to z kolei było sukcesem wojewoda Stefana). Najgorsze zaś było to, że w zasadzie nie zdawano sobie na krakowskim dworze sprawy ze złożoności sytuacji w Mołdawii, do zwierzchności nad którą prawa rościli sobie nie tylko królowie polscy, ale która znajdowała się także w kręgu zainteresowań Węgrów, Turcji, Tatarów krymskich i Moskwy. Mało tego, nie wiedziano chyba również, że hospodar Stefan orientował się, że to on sam był celem tej wyprawy. Tak więc w obliczu pierwszego walnego starcia militarnego Polski i Turcji wojska pospolitego ruszenia pozostały osamotnione (nie licząc niewielkich posiłków wielkiego mistrza krzyżackiego) i zdezorientowane. Konsekwencją tej porażki dyplomatycznej była klęska na polu bitwy (26 października 1497 pod Koźminem na Bukowinie).
 
Ilustracja nr 10:
6 kwietnia 1494, Konstantynopol
Traktat ahdname sułtana Bajezida II 
z królem Janem Olbrachtem dotyczący 
rozejmu na trzy lata między Polską a Turcją. 
AKW, dz. tur., teka 9, nr 20
Wyprawa ta była ostatnią polską akcją ofensywną przeciwko Turcji na przeciąg kolejnego stulecia. Najazdy turecko-tatarskie na południowo-wschodnie ziemie Rzeczypospolitej (wiosną 1498 zagony dotarły aż po San i Wisłok, jesienią tego roku pustoszyły Ruś docierając do Sambora) pozostały w zasadzie bezkarne, nie licząc ataku Stefana mołdawskiego na cofających się Turków nad Prutem. W kolejnych latach król sondował możliwość przedsięwzięcia nowej krucjaty, planowanej przez papieża Aleksandra VI, do której dołączyć miały Węgry, Wenecja czy też Francja (cesarz Maksymilian był zbyt zajęty podówczas rozgrywkami z królem Francji Karolem VIII, wkraczającym właśnie do Włoch). Chodziło tu w znacznej mierze o uzyskanie subsydiów z pieniędzy zebranych przez papiestwo z okazji obchodów roku jubileuszowego 1500. Pomimo że w tym właśnie roku Aleksander VI ogłosił powstanie ligi antytureckiej (w której Polska wraz z Węgrami i Mołdawią miała odegrać ważną rolę), to jednak, wobec bezowocności rokowań w sprawie krucjaty, bardziej realistyczne było zawarcie nowego pokoju z sułtanem. Latem 1499 roku doświadczony poseł, Mikołaj Firlej, chorąży krakowski, został wysłany do Konstantynopola z propozycją rozejmu. Została ona dobrze przyjęta i w początkach następnego roku Firlej wrócił do Krakowa wraz z posłem tureckim, który miał upoważnienie do zawarcia rozejmu na dłuższy nawet okres. Olbracht zgodził się na układ pokojowy (1 marca 1500), obejmujący także Aleksandra Jagiellończyka, a mający trwać do 11 listopada tegoż roku. Do tego czasu miano ułożyć dalszy traktat w porozumieniu z Władysławem węgierskim. Poselstwo tureckie zatrzymano w Krakowie do czasu porozumienia się z Węgrami i Litwą.


V. Pierwszy rozejm pięcioletni 

Wobec braku porozumienia z królem Władysławem Jagiellończykiem, w styczniu 1501 roku wyruszyło z Krakowa wstrzymywane dotychczas poselstwo Bajezida II, któremu towarzyszył nowy poseł królewski Mikołaj Lanckoroński, podczaszy sandomierski. Miał on postulować zawarcie dłuższego rozejmu obejmującego również Litwę, a także powstrzymanie najazdów tatarskich. Poseł polski udał się najpierw do Budy, skąd miał dalej ruszyć w drogę z przedstawicielem węgierskim, do czego jednak zapewne nie doszło (12 maja 1501 sejm węgierski uchwalił wojnę przeciw Turcji). Lanckoroński doprowadził w Konstantynopolu do rozejmu polsko-tureckiego, który Bajezid II zaprzysiągł 19 lipca 1501. Obowiązywał on od 13 maja (a więc nazajutrz po wypowiedzeniu wojny przez Węgry), chwilowo na czas bliżej nieokreślony.


Ilustracja nr 11:

22 lutego 1492 [w rzeczywistości 1502], Konstantynopol

Sułtan Bajezid II zapewnia króla Aleksandra,
że poseł królewski wraz ze świtą będzie mógł
w każdej chwili bezpiecznie przyjechać i odjechać
z Konstantynopola oraz że będzie on przyjęty z honorem.

AKW, dz. tur., teka 10, nr 22
Tenże czasowy rozejm zawarty przez Jana Olbrachta zamieniony został na pięcioletni układ przez jego brata Aleksandra, który objął po nim tron. Poselstwo do Turcji było, po dokonaniu elekcji 30 września 1501, sprawą o pierwszorzędnym znaczeniu. 22 lutego 1502 Ormianin Iwaszko otrzymał salvus conductus dla polskiego posła pełnomocnego (ilustracja 11). W połowie czerwca 1502 Mikołaj Firlej został po raz kolejny wysłany jako poseł do sułtana z propozycją rozszerzenia układu sfinalizowanego przez Lanckorońskiego rok wcześniej. W rzeczy samej, udało mu się uzyskać nowy pięcioletni rozejm zaprzysiężony przez Bajezida II 9 października 1502, prezentowany poniżej (ilustracja 12). Do tegoż ahdname dołączone zostały dwa późniejsze o miesiąc firmany: pierwszy zawiadamiający o wydaniu ahdname, w drugim natomiast sułtan domaga się zwrotu rzeczy i towarów jego poddanego kupca Mojżesza, zmarłego w więzieniu w Kamieńcu (ilustracje 13-14). Wszystkie dokumenty wystawione zostały w języku włoskim. Królewska ratyfikacja została dokonana 21 lutego 1503 w Wilnie, a odpowiedni dokument wydano posłowi sułtańskiemu, sipāhiler kethudāsy Sinanowi.
Ilustracja nr 12:

9 października 1502, Konstantynopol

Traktat ahdname sułtana Bajezida II
z królem Aleksandrem dotyczący 
pięcioletniego pokoju między Polską a Turcją.

AKW, dz. tur., teka 11, nr 26


Nota bene Firlej za pomyślne odprawienie poselstwa do Turcji, Węgier i Mołdawii otrzymał w tymże roku starostwo lubelskie z zapisem 1800 florenów oraz inne dochody na wsiach królewskich, wynoszące 200 grzywien i 200 florenów. Wynagrodzenie było wysokie, jednak i sukces Firleja spektakularny. Pięcioletni okres rozejmu był niespotykanie długi w osmańskiej praktyce dyplomatycznej.

Jak pisze Dariusz Kołodziejczyk, w następnych latach obie strony współpracowały ze sobą celem przywrócenia równowagi politycznej w Mołdawii. Jako przykład tej współpracy badacz podaje tajne poselstwo Bernarda Goławińskiego, wysłanego jesienią 1504 roku do Bajezida II jako sekretny poseł z propozycją podjęcia wspólnej akcji przeciwko hospodarowi mołdawskiemu Bogdanowi III Jednookiemu, następcy Stefana Wielkiego (Goławiński miał zaproponować Osmanom współpracę przeciwko wojewodzie, który usiłował zakłócać przyjazne stosunki polsko-tureckie). Jest to, jak sądzę, nadinterpretacja. Nie mamy tu do czynienia z żadną bilateralną misją stabilizacyjną we wstrząsanym konfliktami regionie. Przeciwnie, polska dyplomacja usiłowała w ten sposób, korzystając z tureckiego straszaka rozstrzygnąć na swoją korzyść sprawę Pokucia, zagarniętego przez Mołdawię i którego nie udawało się odzyskać na drodze rokowań. Ta akcja dyplomacji polskiej została zresztą storpedowana, gdyż wojewoda zdołał pozyskać uznanie Bajezida II, co udaremniło antymołdawskie przymierze polsko-tureckie.
Ilustracja nr 13:

8 listopada 1502, Konstantynopol

Firman sułtana Bajezida II do
króla Aleksandra zawiadamiający
o zawarciu pięcioletniego pokoju
i o wysłaniu traktatu do Polski.

AKW, dz. tur., teka 12, nr 29

Ilustracja nr 14:

9 listopada 1502, Konstantynopol

Firman sułtana Bajezida II do króla 
Aleksandra, w którym domaga się on, 
aby rzeczy i towary jego poddanego 
kupca Mojżesza, który wioząc jedwab 
i inne towary został w Kamieńcu 
zatrzymany pod niesłusznym zarzutem 
szpiegostwa i zmarł w więzieniu 
– nakazał król wydać Saulowi, wysłannikowi 
wdowy.
AKW, dz. tur., teka 13, nr 30
Łącznie w latach 1492-1506 Turcję odwiedziło dziewięć polskich poselstw. Liczba ta jest co prawda mniejsza niż poselstw wysłanych na Węgry (aż 20), do Mołdawii (12) czy Zakonu Krzyżackiego (10), jednakże większa niż poselstw wysłanych do Kurii Rzymskiej czy cesarza Maksymiliana I (po 8). Liczby te obrazują rozkład priorytetów polskiej polityki zagranicznej czasów obu „mniejszych” Jagiellonów.

W tym też okresie wytworzyła się, jak to widać z tego, co powiedziano dotychczas, pewna swoista praktyka ekspedycji poselstw na dwór osmański (podobnie w przypadku poselstw wysyłanych do Moskwy; na kierunkach wschodnich poseł nigdy nie był bezpieczny). Ich wysłanie poprzedzało uzyskanie glejtu sułtana, co było zadaniem posła niższego rangą (levis orator), posłańca zazwyczaj znającego języki wschodnie. Przygotowywał on grunt posłowi pełnomocnemu (magni oratori) wyposażonemu we właściwą instrukcję poselską. W 1488 roku rolę posłańców spełnili Marcin Wrocimowski oraz Kallimach, przygotowując doniosłe w skutkach poselstwo Mikołaja Firleja z roku następnego. Kilkakrotnie takim posłańcem bywał Ormianin lwowski Iwaszko, tłumacz królewski, który w latach 1502 i 1507 przygotowywał misje odpowiednio Mikołaja Firleja oraz Jana Buczackiego. Podobnie poselstwo Jerzego Krupskiego w roku 1514 poprzedzone było misją Andrzeja Zakrzewskiego w roku 1513. Rytuał ten był ściśle przestrzegany przez dwory polski i turecki. Zazwyczaj też z poselstwem tureckim wracającym z zaprzysiężonym przez króla aktem rozejmu jechał niższy rangą poseł polski, aby wyegzekwować pewne poszczególne postanowienia, przede wszystkim uwolnienie jeńców (np. Iwaszko w roku 1494). 

VI. Pierwsze poselstwa Zygmunta I

Panowanie dwóch ostatnich Jagiellonów zbiegło się z „klasyczną erą” imperium osmańskiego pod rządami Sulejmana Wspaniałego. Od samego początku przez cały okres panowania Zygmunta I podstawą polskiej dyplomacji stało się takie prowadzenie polityki zagranicznej, aby realizując poszczególne jej cele nie dopuścić do zbrojnej konfrontacji z Turcją. Było to zadanie niezwykle trudne, gdyż znajdowało odbicie nie tylko w sprawie stosunków z Tatarami i Mołdawią, będącą również w orbicie zainteresowań Turcji, ale przede wszystkim na kwestię Jagiellońskich Węgier, których król nie chciał zostawić własnemu losowi. Ten wzgląd wykluczał w jego pojęciu zawarcie trwałego pokoju z Portą i skłaniał go do zawierania pasma rozejmów, nie dłuższych jednak niż te zawierane przez Węgry. Z drugiej strony król nie łudził się co prawda, by udało się, tak jak w wiekach średnich zorganizować wspólną krucjatę państw chrześcijańskich, niemniej jednak nie byłoby mądrze dokonywać wśród tychże skłóconych państw wyłomu poprzez zawarcie z pogańskim władcą układu gwarantującego trwałą wzajemną nienaruszalność interesów. Tym bardziej mowy być nie mogło o sojuszu politycznym czy militarnym. Tak więc problemy związane z sytuacją wzdłuż południowej granicy państwa miały być w planach królewskich głównym polem prowadzenia wyrafinowanej gry politycznej.

Ilustracja nr 15:

8 maja 1507, Konstantynopol

List żelazny sułtana Bajezida
II dla posła króla Zygmunta I

AKW, dz. tur., teka 14, nr 31
W roku 1507 nowy król polski powiadomił sułtana Bajezida o swym wstąpieniu na tron. Jego posłaniec, wspominany już tutaj kilkakrotnie Ormianin Iwaszko, przywiózł list żelazny, wystawiony 8 maja 1507 w języku włoskim (ilustracja 15) dla królewskiego ambasadora, który przybył do Porty odnowić pokój. W 1509 roku ambasador Jan Buczacki przedłużył rozejm zawarty jeszcze przez króla Aleksandra z sułtanem Bajezidem na kolejny rok, dzięki czemu umożliwił koordynację polityki polskiej i węgierskiej; siedmioletni pokój między Węgrami a Portą wygasał również w 1510 roku.

Tego też roku sekretarz królewski Andrzej Zakrzewski wysłany został z misją przedłużenia pokoju. Ze strony tureckiej çavuş Sinan został po raz kolejny wysłany do Polski, by być świadkiem przysięgi królewskiej. Obok przedłużenia pokoju głównym zadaniem Zakrzewskiego było uwolnienie polskich jeńców przetrzymywanych na tureckich ziemiach. Ponieważ przedłużenie obowiązywało tylko jeden rok, w 1511 nowy poseł, starosta trembowelski Janusz Świerczowski, wyjechał do Konstantynopola z listami królewskimi. Świerczowski pozostawał w osmańskiej stolicy prawie rok. Do kwietnia 1512 udało mu się uzyskać przedłużenie pokoju na pięć lat. Ponieważ przewidywano, że na dworze sułtańskim wkrótce nastąpi zmiana, Świerczowski starał się uzyskać potwierdzenie rozejmu od następcy tronu, księcia Selima (książę kilka miesięcy później dokonał zamachu stanu i został nowym sułtanem tureckim). Starania posła polskiego nie przyniosły jednak rezultatu.

Po tym wydarzeniu Andrzej Zakrzewski został ponownie wysłany do Konstantynopola z listami królewskimi (datowanymi na 14 marca 1513). W następnym roku poseł Jerzy Krupski przybył do Konstantynopola, by uzyskać przedłużenie pokoju na kolejne trzy lata. Instrukcje królewskie dane Krupskiemu zawierały już gotową, spisaną w polskiej kancelarii koronnej, formułę proponowanego układu, ułożoną w imieniu sułtana i spisaną po łacinie. Odwoływała się ona zarówno w formie, jak i w treści do wcześniejszych traktatów. Zadaniem Krupskiego było także sprawdzenie, czy dokumenty osmańskie nie różnią się od niej. Nowy traktat, którego tekst nie zachował się, miał obowiązywać od 30 maja 1514. W oddzielnym firmanie sułtan obiecywał uwolnić wszystkich polskich więźniów i jeńców.

Przed wygaśnięciem tego nowego rozejmu w maju 1517 kolejny polski poseł, Jakub Secygniowski został wysłany do Stambułu z zadaniem zawarcia nowego pokoju. Wyprawa sułtana Selima I do Egiptu spowodowała dwuletnie opóźnienie w załatwieniu tej sprawy, a Secygniowski w tym czasie przebywał w osmańskiej stolicy. Dopiero w roku 1519 sułtan zgodził się na trzyletni rozejm, który obowiązywał od 25 września 1519. Odpowiednie dokumenty (ahdname oraz potwierdzający jego wystawienie firman; oba dokumenty, spisane w jęz. włoskim, prezentowane są powyżej, ilustracje 16-17) wystawione zostały 1 października tego roku.


Ilustracja nr 17:

1 października 1519, Konstantynopol

Traktat ahdname sułtana Selima I
z królem Zygmuntem I dotyczący
trzyletniego pokoju między Polską a Turcją.

AKW, dz. tur., teka 17, nr 36
Ilustracja nr 16:

1 października 1519, Adrianopol

Firman sułtana Selima I do króla
Zygmunta I powiadamiający
o zawarciu trzyletniego pokoju
między Polską a Turcją.

AKW, dz. tur., teka 16, nr 35
Selim I, panujący w latach 1512-1520, skierował ekspansję turecką głównie ku Azji i Afryce, odwracając się od Europy. Dzięki temu, ale także dzięki powściągliwości Polski wobec papieskich wezwań do krucjaty antytureckiej, posłowie przybywający z Krakowa bez większych problemów uzyskiwali kilkuletnie przedłużenia rozejmów.

To zaangażowanie państwa Osmanów na południu i wschodzie uśpiło nieco czujność władców europejskich. Dlatego też, jak pisze w pierwszym tomie Historii dyplomacji polskiej Roman Żelewski, sporym zaskoczeniem były dla nich informacje, że syn i następca Selima, Sulejman I (1520-1566), cieszący się dotąd opinią człowieka łagodnego usposobienia, za swe główne zadanie uznał podbój Europy. Andrzej Dziubiński natomiast odmiennie stwierdza, że pierwszym celem militarnym nowego władcy osmańskiego stać się miało dokończenie wyprawy przygotowywanej przez Selima I na Rodos. Skierowanie tureckiego uderzenia na zachód sprowokowane miało zostać przez samych Węgrów, którzy nie dość, że nie przedłużyli rozejmu z 1519 roku, to jeszcze zabili tureckiego posła.

Rezultatem tego było zdobycie przez Sulejmana, wkrótce po objęciu przez niego rządów, kluczowego węgierskiego bastionu – twierdzy belgradzkiej (1521). Skromna polska pomoc dla ostatniego Jagiellona na węgierskim tronie, króla Ludwika II, złożona z 2100 piechoty i 42 konnych (zaciężni królewscy; posiłki te zresztą dotarły nad Dunaj już po upadku Belgradu i nie starły się z wojskami tureckimi), spowodowała – z pewnym opóźnieniem – reperkusje w postaci wyprawy odwetowej (1523-1524). W czerwcu 1524 roku tureckie wojska pojawiły się nieopodal Lwowa. Chociaż uczestniczące w tej wyprawie oddziały były nieliczne, to jednak udało im się dotrzeć tak daleko ze względu na brak obrony terytorium Rzeczpospolitej. Wprawdzie część wojska tureckiego została w odwrocie pobita, to jednak wkrótce nastąpił najazd Tatarów.

Rok później Wysoka Porta wykonała w stronę Polski gest mający prowadzić do nowego rozejmu. W Polsce niepopularność wojny oraz obawa przed możliwością zawarcia zagrażającemu państwu polsko-litewskiemu sojuszu turecko-tatarsko-moskiewskiego spowodowały, że także na poważnie szukano możliwości zawarcia pokoju. Ostatecznie w 1525 roku do Konstantynopola wysłany został kasztelan żarnowiecki Stanisław Odrowąż ze Sprowy. Jego zadaniem miało być uzyskanie sześcioletniego pokoju, w który włączone miały być także Węgry. Jego misja powiodła się tylko częściowo, ponieważ Sulejman zgodził się jedynie na trzyletni rozejm z Polską (18 października tego roku). 

Traktat pokojowy z 1525 roku jest pierwszym osmańskim ahdname wysłanym do króla polskiego, spisanym po turecku. Przygotowany został najprawdopodobniej przez wielkiego reformatora kancelarii osmańskiej, nowego re’isü’l-küttab Mustafę Celâlzade. Chociaż forma była nowa, w swej treści dokument ten nie różnił się od poprzednich traktatów polsko-tureckich.


VII. Długotrwały traktat pokojowy

Królowi Zygmuntowi nie udało się zatem uchronić bratanka przed nadciągającym śmiertelnym niebezpieczeństwem. 29 sierpnia 1526 roku, po bitwie pod Mohaczem, w której Węgrzy ponieśli całkowitą klęskę, a sam Ludwik II zginął, Królestwo Węgierskie przestało istnieć w swej dotychczasowej formie. W późniejszym okresie utrwalił się jego podział na trzy części: habsburską, turecką oraz Siedmiogród stanowiący tureckie lenno. Albowiem pomimo sukcesów militarnych, względy polityczne i finansowe nie pozwoliły Sulejmanowi włączyć całych Węgier do swego imperium jako zwyczajnej prowincji. Zamiast tego zatwierdził palatyna siedmiogrodzkiego Jana Zapolyę jako nowego króla węgierskiego i wasala tureckiego. Zagrożenie dla Zapolyi stanowił Ferdynand Habsburg, popierany przez część węgierskiej szlachty, który zdołał utrzymać w swym ręku zachodnią część Węgier.

Pomimo tego, że Zapolya, zięć Zygmunta Starego, był popularny wśród polskiej szlachty, król nie mógł otwarcie wystąpić przeciwko Habsburgom w obawie przed ich sojuszem z Moskwą przeciwko państwu polsko-litewskiemu; niemniej jednak potajemnie wspierał swego teścia. Krucha neutralność Polski stanęła jeszcze bardziej pod znakiem zapytania, kiedy Zapolya poprosił króla o udzielenie mu azylu, kiedy siłą został zmuszony do opuszczenia terytorium węgierskiego przez stronników Habsburga (marzec 1528).

W tych okolicznościach, wobec konfliktów z Moskwą i niepokojów w Mołdawii (zob. niżej) przedłużenie na kolejne pięć lat dobiegającego właśnie końca rozejmu polsko-tureckiego zostało łatwo uzyskane w Konstantynopolu w październiku 1528 przez kasztelana lubelskiego Jana Tęczyńskiego (ilustracja).
Traktat obowiązywał na warunkach z poprzednich układów. Równocześnie jednak Hieronim Łaski, zdolny skądinąd dyplomata znany w całej ówczesnej Europie, przy okazji negocjowania u sułtana zwierzchności lennej (bez płacenia haraczu) nad węgierskim królestwem Zapolyi, sojuszu z nim i militarnego dlań poparcia, na własną rękę, całkowicie bez wiedzy i zgody polskiego króla czy też dyplomacji, wynegocjował dziesięcioletni rozejm również dla Polski. Ceną za ten pokój miał być jednak obowiązek wspierania Zapolyi. Samowolna akcja Hieronima wzbudziła gniew na krakowskim dworze. Tymczasem Tęczyński przybył do Konstantynopola jedynie z propozycjami rozejmowymi, bez jakichkolwiek zobowiązań w postaci sojuszy militarnych. Tym bardziej więc pozytywne załatwienie tej misji można uznać za jego duży sukces dyplomatyczny. Zdaje się, że polski poseł pełnomocny wybrnął z tej trudnej sytuacji powtarzając wyłącznie ustnie, bez umieszczania ich w traktacie, zobowiązania Łaskiego, bo na zapewnienia Tęczyńskiego powoływał się później sułtan. Tak zatem w następnym roku, kiedy to Sulejman obległ Wiedeń wspierając Zapolyę (październik 1529), Polska była znów bezpieczna przed tureckim atakiem. 

Aby zapewnić wreszcie trwalsze bezpieczeństwo południowo-wschodnich granic Rzeczypospolitej wyprawiono do Turcji marszałka dworu Zygmunta Augusta, Piotra Opalińskiego z poleceniem zawarcia traktatu już nie rozejmowego, lecz pokojowego. W styczniu 1533 Opaliński uzyskał w Konstantynopolu traktat zawierający niespotykaną klauzulę. Według tego nowego ahdname pokój miał być przestrzegany aż do śmierci jednego lub obu władców. Tak jak w roku 1511 polska dyplomacja chciała pójść jeszcze o krok dalej. Spróbowano rozciągnąć te postanowienia także na następców aktualnych władców – księcia Selima i Zygmunta Augusta, który w 1529 roku został koronowany na króla Polski za życia swego ojca. W maju 1533 Jan Ocieski wyruszył do Konstantynopola z dwiema wersjami królewskiej ratyfikacji: pierwsza wymieniała obu władców oraz ich synów, druga natomiast jedynie samych władców. Chociaż do dziś zachowała się jedynie pierwsza wersja we współczesnej kopii, to jednak najwidoczniej władca turecki zaakceptował drugą wersję, ponieważ po śmierci Zygmunta Starego jego syn musiał otrzymać nowy ahdname od sułtana Sulejmana (co udało się osiągnąć, nie bez pewnych jednakże trudności). Trzeba tu jednak przypomnieć, że Roman Żelewski twierdzi, że przygotowanie dwóch wersji dokumentu było wynikiem nieporozumień w tłumaczeniu z tureckiego – strona polska miała po prostu nie rozumieć, na co zgodził się sułtan.

Traktat ten nie zmieniał doktryny polskiej dyplomacji, tj. zasady neutralności w rozgrywce pomiędzy Turcją i Zapolyą a Habsburgami. Nie zawierał on żadnych szczegółowych zobowiązań politycznych czy militarnych, pozostając przy formalnych ogólnikach: wrogowie czy przyjaciele jednej z układających się stron mają być także przyjaciółmi czy wrogami drugiej. Zastąpienie krótkotrwałych rozejmów długoterminowym traktatem pokojowym należy uznać za przejaw doktrynalnej niezależności polskiej polityki zagranicznej tamtego okresu i jej wielki sukces, choć miał on także niewątpliwie słabe strony. Niekorzystne było to, że nie znalazło się w nim miejsce dla zobowiązań tatarskich. Sułtan twierdził bowiem, że jako jego lenników traktat obowiązuje ich automatycznie i wystarczy jego polecenie, by również oni go przestrzegali. Z drugiej strony wymienia się tutaj Mołdawię, co było oficjalnym potwierdzeniem przez stronę turecką roszczeń do lennej nad nią zwierzchności. Ponieważ jednak Polska nie zrezygnowała z podniesienia swoich w stosownej chwili, w tekście zatwierdzającym traktat ze strony polskiej (powiezionym przez Ocieskiego do stolicy osmańskiej) opuszczono zwrot o Mołdawii i Wołoszczyźnie.

Trzeba mocno podkreślić znaczenie tego dokumentu w dyplomacji Zygmunta Starego. Po Hołdzie Pruskim z 1525 roku jest to drugi śmiały, stanowiący wyłom w dotychczasowej europejskiej praktyce krok polskiej dyplomacji. W przeciągu ośmiu lat Rzeczpospolita zawarła traktaty pokojowe najpierw z państwem luterańskim, utworzonym co gorsza z sekularyzowanego zakonu, a następnie wręcz z „nieprzyjaciółmi Krzyża Świętego”. Wprawdzie mimo ciągłego szermowania, głównie w Rzymie, Wiedniu i właśnie Krakowie hasłem wskrzeszenia idei krucjaty antymuzułmańskiej, to jednak nikt w ówczesnym świecie chrześcijańskim nie wierzył już w realną możliwość jej podjęcia, wobec stopnia politycznego i wyznaniowego skłócenia tegoż właśnie świata. Jednakże zupełnie czym innym było danie tak dobitnie w praktyce wyrazu tej niewierze i wyłamanie się z na pozór jednolitego frontu. Do tego punktu dochodzono jednak stopniowo, zawierając najpierw coraz dłuższe rozejmy (jeden rok, trzy lata, pięć lat), by wreszcie na koniec uzyskać długotrwały pokój. Nie można także zapominać, iż od początku rządów Zygmunta I sytuacja w Europie znacznie się zmieniła. Ekspansja turecka sięgnęła daleko w głąb kontynentu, który i bez tego rozrywany był konfliktami politycznymi, militarnymi i wyznaniowymi. Pacyfikacja stosunków z potężnym sąsiadem była w tych okolicznościach tyleż śmiałym, co mądrym posunięciem.

Polsko-turecki traktat pokojowy z 1533 roku jest dokumentem przełomowy pod jednym jeszcze względem. Od tej pory zanikają dokumenty pisane przez sułtanów do królów polskich w językach zachodnich. Jeszcze 25 listopada 1533 roku sułtan dołączał się do prośby wielkiego wezyra w sprawie opieki nad kupcem Andrzejem Chalkokandylesem wysłanym do Polski po sokoły, jednakże mamy tu do czynienia ze sprawą innego już kalibru. Dwa ostatnie dokumenty adresowane do Zygmunta I, a pisane po włosku (z 3 sierpnia 1536 oraz z 18 września 1538), pisane były przez wezyrów. Chalkokandyles, podróżujący po towary do Polski i Moskwy, cieszył się szczególną opieką zarówno Selima I, jak i Sulejmana Wspaniałego, a także wielkich wezyrów. Pięć dokumentów kierowanych do króla polskiego w jego właśnie sprawie z lat 1519-1533, pisanych w języku włoskim, prezentuję poniżej.


Ilustracja nr 19:

4 stycznia 1531, Konstantynopol

Firman sułtana Sulejmana I 
do króla Zygmunta I. Sułtan 
prosi o opiekę nad kupcem 
Andrzejem Chalkokandylesem 
wysłanym do Polski i Moskwy 
i nad jadącym wraz z nim swoim 
sługą Hajreddinem.

AKW, dz. tur., teka 26, nr 59
 
Ilustracja nr 18:

25 listopada 1519, Adrianopol

Firman sułtana Selima I
do króla Zygmunta I. Sułtan 
wysyłając swego poddanego 
Chalkokandylesa do Moskwy 
po towary prosi króla, by zapewnił 
mu bezpieczny przejazd przez 
swoje państwo oraz dopomógł dojść 
swych praw na zamieszkałych 
w Polsce dłużnikach.

AKW, dz. tur., teka 18, nr 39






























Ilustracja nr 21:

15 października 1533, Konstantynopol

Wielki wezyr Ibrahim pasza do króla 
Zygmunta I. Wielki wezyr prosi 
o opiekę nad kupcem Andrzejem 
Chalkokandylesem wysłanym do Polski 
głównie po sokoły.

 AKW, dz. tur., teka 36, nr 80
 
Ilustracja nr 20:

4 stycznia 1531, Konstantynopol

Firman sułtana Sulejmana I 
do króla Zygmunta I. Wysyłając 
kupca Andrzeja Chalkokandylesa 
po sokoły, sułtan prosi króla o pomoc 
i opiekę nad nim nie tylko w Polsce, 
lecz gdziekolwiek się on znajdzie, 
a także o wolny i bezpieczny przejazd 
dla niego do Moskwy.

AKW, dz. tur., teka 27, nr 60



























Ilustracja nr 22:

25 listopada 1533, Konstantynopol

Firman sułtana Sulejmana I 
do króla Zygmunta I. Sułtan prosi 
o opiekę nad kupcem Andrzejem 
Chalkokandylesem wysłanym do 
Polski głównie po sokoły.
AKW, dz. tur., teka 37, nr 82


VIII. Piotr Raresz



Ilustracja nr 24:

18 września 1538, Suczawa

Trzej wezyrowie proszą 
o użyczenie pomocy Said bejowi, 
wysłanemu przez sułtana do króla 
z życzeniem, by zbiegły do Polski 
wojewoda mołdawski Piotr był 
mu wydany żywy lub umarły.

AKW, dz. tur., teka 61, nr 131
 
Ilustracja nr 23:

3 sierpnia 1536, Konstantynopol

Wielki wezyr Ajas pasza do 
króla Zygmunta I. Donosi 
o swych staraniach na dworze 
sułtańskim na rzecz pomyślnego 
załatwienia spraw polskiego poselstwa.

AKW, dz. tur., teka 54, nr 117





















  


Ostatnie dwa z interesujących nas tu dokumentów, pisane po włosku przez tureckich wezyrów, dotyczą spraw mołdawskich. W 1527 roku, po zamordowaniu swego poprzednika, wojewodą mołdawskim został Piotr Raresz zwany Petryłą. Zawarł on wprawdzie z Polską traktat pokojowy i początkowo nawet przekazywał do Krakowa informacje na temat ruchów wojsk tureckich i tatarskich, jednakże równocześnie, w 1529 roku, zawarł przymierze z Moskwą. Dążył bowiem do osiągnięcia pełnej niezależności, co osiągnął planował przez wykorzystanie ewentualnych konfliktów pomiędzy Polską, Moskwą i Turcją, i które starał się w tym celu sam inicjować. Petryła w przekonaniu, że Moskwa zgodnie ze swym zobowiązaniem równocześnie zaatakuje państwo polsko-litewskie, z zaskoczenia zajął z końcem 1530 r. Pokucie ogłaszając, że czyni to na polecenie sułtana. Tymczasem wielki książę Wasyl, zaszachowany problemami wewnętrznymi państwa, nie podjął żadnej akcji zaczepnej. Polacy ze swej strony, upewniwszy się jeszcze przez poselstwo pisarza ziemskiego krakowskiego Jana Ocieskiego, że Sulejman nie ma nic wspólnego z inwazją, zadali w 1531 r. Petryle klęskę pod Obertynem. Za zwycięstwem nie poszła jednak odwetowa wyprawa na Mołdawię, mogąca zakończyć ostatecznie sprawę, ponieważ Zygmunt I nie chciał prowokować sułtana, który przez Ocieskiego stwierdzał posiadanie prawa zwierzchności lennej nad tym krajem.

Po kolejnych starciach z Petryłą w latach 1535 i 1536 oraz po zawarciu rozejmu z Moskwą w roku 1537, Polska postanowiła definitywnie rozprawić się z wojewodą. By nie prowokować w ten sposób konfliktu z Turcją, do Konstantynopola wysłane zostało specjalne poselstwo, które miało przygotować dyplomatycznie tę wyprawę wojenną. Sułtan nie miał nic przeciwko pozbyciu się niewygodnego lennika, jak donosił w liście z 3 sierpnia 1536 wielki wezyr Ajas pasza, chwaląc się równocześnie, że piastując po śmierci Ibrahima paszy urząd wielkiego wezyra sprawił, iż sułtan życzliwie przyjął posła królewskiego Jakuba Wilamowskiego i szybko odprawił go z ustną odpowiedzią. Zapewniał też, że wszelkie sprawy poruszone przez tego posła, szczególnie zaś skargę na wojewodę mołdawskiego o znieważenie posłów królewskich, załatwi sułtan ku zadowoleniu króla polskiego (ilustracja 23).

Pospolite ruszenie 1537 roku, zamiast pociągnąć na Mołdawię, przerodziło się w niesławną „wojnę kokoszą”, tak więc dopiero rok później sprawa została załatwiona – chociaż nie do końca zgodnie z interesem Polski. Gdy Raresz rozbił nad Seretem kilka chorągwi zaciężnych, sejm uchwalił podatki na wojsko, a do Turcji, by nie urazić sułtana, wysłano kasztelana Erazma Kretkowskiego z propozycją wspólnego działania. Mimo że Sulejman chciał sam załatwić tę sprawę, polskie wojska obległy Chocim i Petryła pospiesznie poprosił hetmana Tarnowskiego o pokój na warunkach uznania Pokucia za polską ziemię i Dniestru za granicę. Nie przyniosło mu to pozytywnych efektów, ponieważ sułtan odebrał mu tron hospodarski. Wyglądało też na to, że Raresz nie ocali nawet głowy. 18 września 1538 trzej wezyrowie prosili o udzielenie pomocy Said Begowi (poturczeńcowi Janowi Kierdejowi), wysłanemu przez sułtana do króla z życzeniem, by zbiegły do Polski wojewoda mołdawski Piotr (w rzeczywistości przebywający w północnym Siedmiogrodzie) był mu wydany żywy lub umarły (ilustracja 24). Kilka lat później jednak Petrele udało się wrócić do łask Sulejmana i ponownie zostać wojewodą.

Wprawdzie sprawa Pokucia została ostatecznie załatwiona na korzyść Polski, jednakże równie definitywnie zakończyła się wszelka samodzielność Mołdawii oraz, praktycznie rzecz biorąc, wygasły wszelkie roszczenia Polski do zwierzchności nad nią, przejęte teraz całkowicie przez Turcję. Chociaż nie istniała ściśle wytyczona granica polsko-turecka, od tego właśnie roku Dzikie Pola stanowić będą sporną strefę graniczną między oboma państwami. Od tej pory także nie spotykamy już więcej dokumentów tureckich, kierowanych do królów polskich, pisanych w językach zachodnich.

Jak pamiętamy, w latach 1492-1506 Turcja była jednym z najliczniej obsyłanych przez polską dyplomację krajów. W okresie następnym, za czasów Zygmunta Starego, zdecydowanie wysunęła się ona na pierwsze miejsce. Z 237 misji dyplomatycznych, o których mamy dziś wiadomości, 35 podążyło do Turcji, 32 na Węgry, do cesarzy 27, zaś do papieży 23. Wskazuje to, jak ważna była dla Polski polityka węgiersko-mołdawsko-turecka, nawet wówczas, gdy stosunki z potężnym sąsiadem regulował już traktat pokojowy z 1533 roku. W czasach tego króla Polska dokładała wysiłków, by nie zaangażować się w żaden konflikt militarny z państwem osmańskim. Z drugiej strony także dla Sulejmana I, prowadzącego walkę z Habsburgami, bezpieczniej było posiadać zabezpieczoną flankę, dlatego też nie myślał on o konflikcie z Polską. Te dążenia obu stron ugruntowały ustalenie się trwałego pokoju polsko-tureckiego na kolejne dziesięciolecia, aż do wojen XVII wieku. 

IX. Bibliografia 

 

Baranowski B., Znajomość Wschodu w dawnej Polsce do XVIII wieku, Łódź 1950 
Bazylow L., Polsko-tureckie powiązania dyplomatyczne w XVI wieku, „Przegląd Humanistyczny” 20 (1976), nr 5 (128), s. 1-13
Bombaci A., Imperium osmańskie, „Przegląd Orientalistyczny” 59 (1966), nr 3 i 60 (1966), nr 4 
Borkowska U., The ideology of „antemurale” in the sphere of Slavic culture (13th-17th centuries) [w:] The Common Christian Roots of the European Nations. An International Colloqium in the Vatican, Florence 1982
Decjusz J. L., Księga o czasach króla Zygmunta, wyd. T. Bieńkowski, Warszawa 1960
Dziubiński A., Na szlakach Orientu. Handel między Polską a Imperium Osmańskim w XVI-XVIII wieku, Wrocław 1998
Dziubiński A., Stosunki dyplomatyczne polsko-tureckie w latach 1500–1572 w kontekście międzynarodowym, Wrocław 2005 
Garbacik J., Materiały do dziejów dyplomacji polskiej z lat 1486-1516 (Kodeks Zagrzebski), Wrocław 1966
Garbacik J., Tajne układy papieża Aleksandra VI z sułtanem Bajazetem II z r. 1494 [w:] Mediaevalia. W 50 rocznicę pracy naukowej Jana Dąbrowskiego, Warszawa 1960
Hartleb K., Jan z Ocieszyna Ocieski jego działalność polityczna i dyaryusz z podróży do Rzymu 1501-1548, Lwów 1917
Hirschberg A., Jan Łaski arcybiskup gnieźnieński sprzymierzeńcem sułtana tureckiego, Lwów 1879 
Historia dyplomacji polskiej, tom 1: Połowa X w.–1572, pod red. M. Biskupa, Warszawa 1982 
Katalog dokumentów tureckich. Dokumenty do dziejów Polski i krajów ościennych w latach 1455-1672, oprac. Z. Abrahamowicz, Warszawa 1959 
Krzyżaniakowa J., Polska – antemurale christianitatis – polityczne i ideologiczne podstawy kształtowania się idei [w:] Docendo Discimus. Studia historyczne ofiarowane profesorowi Zbigniewowi Wielgoszowi w siedemdziesiątą rocznicę urodzin, red. K. Kaczmarek, J. Nikodem, Poznań 2000 
Małowist M., Kaffa, kolonia genueńska na Krymie i problem wschodni w latach 1453-1475, Warszawa 1947 
Ottoman-polish diplomatic relations (15th - 18th century). An Annotated Edition of 'Ahdnames and Other Documents, wyd. D. Kołodziejczyk, Leiden-Boston-Köln 2000 
Pajewski J., Stosunki polsko-węgierskie i niebezpieczeństwo tureckie w latach 1516 – 1526, Warszawa 1930 
Papée F., Aleksander Jagiellończyk, Kraków 1999
Papée F., Jan Olbracht, Kraków 1999 
Raszba N., Z dziejów polsko-tureckich stosunków w XVI-XVII w., „Przegląd Orientalistyczny” 3 (43) (1962)
Reychman J., Historia Turcji, Wrocław 1973
Reychman J., Zajączkowski A., Handbook of Ottoman-Turkish Diplomatics, Hague-Paris 1968 
Reychman J., Zajączkowski A., Zarys dyplomatyki osmańsko-tureckiej, Warszawa 1955 
Sękowski J., Collectanea z dziejopisów tureckich rzeczy do historyi Polskiey służących, t. 1-2, Warszawa 1824-1825 
Smołucha J., Kilka uwag na temat wyprawy czarnomorskiej Jana Olbrachta w 1497, „Studia Historyczne” 40 (1997), z. 3 (158)
Tafiłowski P., List Bajezida II do Jana Olbrachta [w:] Szlachta polska i jej dziedzictwo : Księga na 65 lat Prof. dr. hab. Jana Dzięgielewskiego, Warszawa 2013 
Tafiłowski P. Mohács 29 VIII 1526, Zabrze 2010
Tazbir J., Polskie przedmurze chrześcijańskiej Europy. Mity a rzeczywistość historyczna, Warszawa 1987

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz