sobota, 20 sierpnia 2022

"Linia historyczna" win


"Linia historyczna" win z etykietami przedstawiającymi m.in. Hitlera i Mussoliniego, zapoczątkowana w 1995 r., w przyszłym roku ma zniknąć z rynku. Friulańscy winiarze mają już dość kontrowersji, które nieprzerwanie towarzyszą ich produkcji. Zastrzegają przy tym, że całkowicie dystansują się od ideologii faszystowskiej i nazistowskiej i wyjaśniają, że wygrali już trzy procesy sądowe związane z takimi oskarżeniami. Na stronie internetowej firmy, w widocznym miejscu, znajduje się zastrzeżenie, że prowadzi ona działalność wyłącznie komercyjną i odcina się od wszelkiego rodzaju propagandy politycznej.

W tle pojawiają się dyskusje dotyczące odniesień do faszyzmu w działalności współczesnych włoskich partii politycznych.

Mimo tych uników, opieranie działalności komercyjnej na wizerunkach tego rodzaju postaci historycznych budzi mój niesmak. Cosa ne pensate?, chciałoby się zapytać.

https://www.repubblica.it/il-gusto/2022/08/18/news/stop_alla_produzione_del_vino_con_le_etichette_del_duce_e_di_hitler-362141494

czwartek, 4 sierpnia 2022

Splendor i wiedza. Biblioteka królewska Stanisława Augusta


Na panowanie Stanisława Augusta Poniatowskiego patrzymy często przez pryzmat jego związków z carycą Katarzyną oraz rozbiorów i upadku Rzeczpospolitej. Opublikowany przez Arx Regia - Wydawnictwo Zamku Królewskiego w Warszawie tom esejów poświęconych królewskiej bibliotece, ale także tworzonej przez Stanisława Augusta kolekcji rycin, malarstwa, grafiki (tu szczególnie esej Jolanty Talbierskiej), rzeźb, instrumentów naukowych, kartografii, numizmatów (o tym pisze Marta Męclewska), naturaliów i innych tego rodzaju eksponatów (jego mecenat miał charakter prawdziwie uniwersalny) przedstawia tego władcę w innej perspektywie. Autorzy zawartych w tym tomie tekstów, badacze z Polski i Ukrainy, nie wchodząc w rozważania na tematy polityczne, rozjaśniają nieco tę czarną legendę otaczającą ostatniego elekcyjnego króla Polski oraz okres jego rządów.

Jak pisze w słowie wstępnym Wojciech Fałkowski, publikacja ta „jest w istocie rodzajem informatora o stanie wiedzy i środowisku intelektualnym w Polsce pod koniec XVIII w.”. I choć w istocie stanisławowska Kunstkammera nie odegrała znaczniejszej roli w rozwoju polskiej nauki czy kultury, stanowiła ważne zjawisko, które dziś należy badać sine ira et studio.



Prezentowana publikacja poświęcona jest problematyce królewskiego kolekcjonerstwa, zainteresowań intelektualnych Stanisława Augusta oraz jego mecenatu kulturalnego i naukowego. Tematem wiodącym pozostaje jednak stanisławowska biblioteka, która została opisana bardzo szczegółowo w zakresie jej kompletowania, przyrostów, sposobu nabywania książek, zakresu i organizacji księgozbioru oraz jego katalogowania, wyposażenia i umeblowania pomieszczeń w których książki przechowywano. Badacze podkreślają wagę, jaką monarcha przywiązywał do programu ideowego swojej biblioteki, z czym wiąże się kwestia czytelników i wypożyczeń, jako że zamiarem króla było utworzenie biblioteki publicznej, dostępnej dla wszystkich zainteresowanych, dlatego też planowo budował on księgozbiór o użytkowym charakterze i nowoczesnym profilu. Równie istotne były kwestie personalne, czyli dobór opiekujących się zbiorami bibliotekarzy oraz księgarzy, z usług których król korzystał.

Poznajemy wreszcie ogólnie losy księgozbioru po upadku Rzeczpospolitej i śmierci króla – w 1803 r. Tadeusz Czacki zakupił ją na potrzeby tworzonego w Krzemieńcu Gimnazjum Wołyńskiego, późniejszego Liceum Krzemienieckiego, a po upadku powstania listopadowego władze carskie przeniosły kolekcję do Kijowa, włączając ją do biblioteki tamtejszego uniwersytetu; księgozbiór stanisławowski w swym zasadniczym zrębie pozostaje w Kijowie do dziś. Trzeba wszakże od razu wyjaśnić, że omawiana książka, będąca zbiorem luźno powiązanych ze sobą szkiców, nie stanowi systematycznego zarysu dziejów biblioteki królewskiej.

Dla mnie osobiście najciekawszą część zbiorów królewskich stanowiła kolekcja inkunabułów, omówiona przez Halinę I. Koval'čuk. Za równie ciekawy uważam tekst poświęcony rękopisom z Collectio Regia, autorstwa Ol'gi P. Stepčenko. Alina Dzięcioł sięgnęła m.in. do początków biblioteki, zestawiając informacje dotyczące książek nabywanych przez Poniatowskiego jeszcze przed jego wyniesieniem na tron królewski, a także nabytków późniejszych. Dowiadujemy się, jakie istniejące wcześniej kolekcje, w całości lub częściowo, trafiły do biblioteki królewskiej, której wielkość ostatecznie w 1798 r. osiągnęła ponad 18 500 woluminów.

Bardzo interesującym zabiegiem jest wykorzystanie przez autorów kolejnych tekstów różnego rodzaju źródeł, co pozwoliło im rozpatrywać zagadnienie królewskiej „księgarni” w różnych aspektach. I tak np. Przemysław Wątroba bada rysunki znajdujące się w Gabinecie Rycin Biblioteki Uniwersyteckiej w Warszawie, omawiając na ich podstawie architekturę biblioteki zamkowej. Natomiast Henryk Bartoszewicz pisze nie tylko o zbiorach kartograficznych króla, ale także o rozwoju kartografii polskiej w okresie jego panowania (kartografika stanisławowskie znajdują się obecnie w Archiwum Głównym Akt Dawnych). Nawiasem mówiąc, pokazuje to, jak rozproszone pomiędzy różne instytucje pozostają dziś zbiory królewskie.

Jako jeden z nielicznych niedostatków omawianej publikacji wskazać trzeba brak artykułu przedstawiającego zbiory Stanisława Augusta na tle innych Kunstkammer tworzonych w Polsce i krajach z nią sąsiadujących w epoce oświecenia. Opracowanie takie byłoby bardzo pożądane, gdyż dzięki niemu można byłoby spojrzeć na zjawisko kolekcjonerstwa królewskiego umieszczając je w odpowiednim kontekście. Niemniej pomimo tej luki otrzymaliśmy wszechstronnie nakreślony obraz wspaniałej, imponującej i ważnej kolekcji. Ta bardzo starannie przygotowana edytorsko, bogato ilustrowana publikacja zainteresuje historyków, historyków sztuki i nauki oraz bibliologów.

Przede mną jeszcze lektura dwóch tomów katalogu księgozbioru Stanisława Augusta Poniatowskiego.

Splendor i wiedza. Biblioteka królewska Stanisława Augusta. Eseje, red. A. Dzięcioł, T. Jakubowski, Warszawa 2022

czwartek, 28 lipca 2022

Egzemplarz pieczętny "Statutów" Jana Łaskiego


Ciekawostka. Jeden z moich fejsbukowych znajomych historyków-amatorów opublikował wczoraj post z informacją, że Szwedzi jednak nie oddadzą Polsce egzemplarza „Statutów” Jana Łaskiego, zagrabionego podczas Potopu (podobno pojawił się taki pomysł i był omawiany przez szwedzkie władze). Wiadomość tę opatrzył zdjęciem pieczętnego egzemplarza „Statutów” ze zbiorów Archiwum Głównego Akt Dawnych w Warszawie oraz komentarzem, że jako jedyny został on ozdobiony iluminacjami malarskimi o wysokim poziomie artystycznym. W komentarzu poprosiłem o źródło tej informacji ze Szwecji oraz wyjaśniłem, że „Statuty” nie mają żadnych iluminacji, a to, co widać na fotografii, to kolorowany drzeworyt. Jedyną odpowiedzią było usunięcie mnie z grona znajomych.

***

Być może nawet ciekawsze od samego egzemplarza pieczętnego jest to, co widać na zdjęciu po lewej stronie drzeworytu z Janem Łaskim i królem Aleksandrem. Jest to jednokartkowy druczek nazywany „Modlitwą do św. Rocha”, wytłoczony przez Jana Hallera, nakładem Jana Łaskiego, 4 II 1506 r. Druczek ten podklejony został na wewnętrznej stronie górnej okładziny pieczętnego egzemplarza „Statutów” i bez wątpienia jedynie dzięki temu zachował się do dziś.

Poniżej tytułu zamieszczono tutaj drzeworyt przedstawiający (licząc od lewej) klęczących św. Sebastiana przeszytego strzałami oraz ubranego w długą szatę Jana Łaskiego, ukrzyżowanego Zbawiciela, a wreszcie (skrajnie po prawej) św. Rocha. Roch przedstawiony jest tutaj zgodnie z najbardziej rozpowszechnionym schematem jego wizerunku – w pielgrzymim odzieniu, z sakwą i kijem, wskazujący palcem dżumową dymienicę na udzie. Poniżej drzeworytu dodano podpisy pod postaciami świętych oraz Chrystusa. Postać Łaskiego nie jest opatrzona podpisem, jednakże w obrębie ramki drzeworytowej, tuż przed kanclerzem przy jego kolanach, umieszczony jest herb Korab. Głowa Jezusa zwrócona jest w stronę Łaskiego, klęczącego najbliżej krzyża. Od jego złączonych w modlitewnym geście dłoni biegnie wstęga z napisem Miserere mei Deus, zaś na najmniejszym palcu prawej dłoni zawieszony ma beret. U dołu karty czytamy, iż druczek ten wydany został „nakładem czcigodnego męża, pobożnie zatroskanego o powszechne zbawienie”.

Treść druku stanowią cztery modlitwy codzienne: do Syna Bożego (najdłuższa, 18 wierszy), do św. Sebastiana (9 wierszy), do św. Rocha (2 wiersze) oraz Marii (2 wiersze). Wszystkie modlitwy są błaganiami o obronę przed zarazą.

Dla kanclerza bezpośrednim impulsem do podjęcia inicjatywy tego rodzaju stać się musiała ciężka zaraza, która panowała w Polsce od lata do początków grudnia 1505 roku. Przedstawieni na naszym drzeworycie święci Sebastian i Roch cieszyli się największą sławą spośród kilkudziesięciu patronów chroniących przed morowym powietrzem, zarówno w Polsce, jak i w całej Europie.

Tym, co w zdecydowany sposób odróżnia omawiany tutaj drzeworyt od wszelkich innych przedstawień powstałych według przyjętego schematu jest fakt, iż postać klęczącego z odkrytą głową kanclerza nie została wyposażona w żadne oznaki pełnionej godności (łańcuch na szyi czy też pieczęć). Jest to jedyne znane, pochodzące z tego okresu polskie przedstawienie ikonograficzne wysokiego urzędnika państwowego, na którym pozbawiony jest on wszelkich insygniów pełnionego urzędu.






poniedziałek, 13 czerwca 2022

Władztwo Władysława Łokietka. 700-lecie koronacji królewskiej


W roku 2020 obchodziliśmy ważną dla naszych dziejów rocznicę – siedemsetlecie koronacji Władysława Łokietka na króla Polski (20 stycznia 1320). Z tej okazji w całym kraju organizowano wydarzenia kulturalne i naukowe, ukazało się też kilka okolicznościowych publikacji. W Archiwum Głównym Akt Dawnych w Warszawie zorganizowano wystawę „Władysław Łokietek – odnowiciel Królestwa Polskiego”, której towarzyszył obszerny katalog opracowany przez Janusza Grabowskiego (dostępny online: https://agad.gov.pl/1320AD.htm). W dniach 20-21 stycznia 2020 w warszawskim Zamku Królewskim zorganizowano konferencję naukową „Władztwo Władysława Łokietka. 700-lecie koronacji królewskiej”. Obecnie wydawnictwo zamkowe opublikowało materiały z tej konferencji.
 
Na prezentowany tom składa się 16 esejów polskich i czeskich historyków, omawiających wyzwania, jakim stawić musiał czoła książę kujawski przystępując do jednoczenia ziem piastowskich po okresie rozbicia dzielnicowego.
 
Teksty, ujęte w trzy bloki problemowe (polityka wewnętrzna, polityka zagraniczna, symbole władzy), omawiają kolejno takie zagadnienia jak: konkurenci do tronu zjednoczonego Królestwa, legitymizacja władzy w państwie odbudowanym po okresie rozbicia dzielnicowego, w tym także stosowanej tytulatury oraz insygniów i sytemu symboli władzy, a także stosunek mieszczaństwa do książąt czy małżeństwo Łokietka z Jadwigą Bolesławówną. 
 
W polityce zagranicznej ważnym dla Piastów problemem były relacje z Czechami, których królowie rościli sobie prawa do korony polskiej. Spór ten był ważnym czynnikiem blokującym akcje zjednoczeniowe podejmowane przez książąt piastowskich. Stosunki te zresztą pozostawały istotną komplikacją także w okresie późniejszym, w pierwszych dekadach panowania Kazimierza Wielkiego. W omawianej publikacji bardzo kompetentnie wypowiadają się na ten temat mediewiści czescy.
 
Znajdziemy tu ponadto rozważania na temat stosunków obu piastowskich królów z książętami śląskimi oraz z Węgrami i Rusią, jak również roli Kościoła, papiestwa i duchowieństwa w polityce, której celem była restytucja królestwa. Najważniejszą wszakże kwestią, myślą przewodnią i osią omawianego zbioru studiów jest koronacja Władysława Łokietka. Stanowi ona punkt odniesienia wszystkich artykułów. Autorzy badają prawomocność tego aktu, zabiegi, jakie do niego doprowadziły, przeszkody, jakie na tej drodze należało pokonać, narzędzia, jakich w tym celu użyto, a wreszcie konsekwencje, jakie z niego płynęły.
 
Wymienione tu sumarycznie problemy przeplatają się w kolejnych tekstach, których autorzy proponują ogląd kwestii zasadniczych z różnych punktów widzenia i z różnych perspektyw, co w rezultacie daje wrażenie nie nadmiaru, lecz komplementarności.
 
Czytelnik znajdzie tu wiele polemik z dawniejszą literaturą przedmiotu, ale także nowych ustaleń oraz pytań na przyszłość. Autorzy starają się wychodzić poza ustalone już i znane konstatacje, stawiając na tej podstawie nowe hipotezy i otwierając nowe perspektywy badawcze. Lektura tego tomu, niezwykle wartościowego merytorycznie, jest bardzo inspirująca i z pewnością stanie się on pozycją obowiązkową w bibliotece każdego badacza polskiego średniowiecza.
 
„Władztwo Władysława Łokietka. 700-lecie koronacji królewskiej”, red. P. Tyszka, W. Fałkowski, Wydawnictwo Zamku Królewskiego, Warszawa 2022

czwartek, 14 kwietnia 2022

Masakra w Vicenzie


24 marca 1510 wojska francusko-niemiecko-ferraryjskie zdobyły należące do Wenecji miasta Lignano i Vicenzę. W Vicenzie miała miejsce okrutna masakra bezbronnej ludności cywilnej, która schroniła się w skalnych tunelach powyżej miasta, pozostałych po dawnych kamieniołomach. Tunele te ciągnąć się miały na trzy mile w głąb góry, a ponieważ prowadziło do nich zaledwie jedno ciasne wejście, uważano je za łatwe do obrony. Schroniło się tam około 6000 osób, w tym kobiety, dzieci i starcy. Francuzi zdecydowali się nie wszczynać walki z obrońcami kamieniołomów, gdyż uznali, że jest to zbyt ryzykowne. Po sforsowaniu barykady i wdarciu się do środka zorientowali się, że uciekinierzy chronieni są przez panujące wewnątrz nieprzeniknione ciemności, niezliczone zakręty chodników prowadzących w nieznanych kierunkach, a wreszcie przez wodę i jezioro w jaskini. Z tych względów napastnicy wypełnili korytarze słomą, którą podpalili, a większość ludzi, którzy szukali tam schronienia, zginęła uduszona dymem. Wydarzenie to wywołało na terytoriach weneckich zamieszanie i ostre wystąpienia przeciwko okrucieństwu Francuzów.
 

piątek, 18 marca 2022

C. Fletcher, Piękno i terror. Alternatywna historia włoskiego renesansu


Będę szczery: obawiałem się, że ta książka jest kolejną stereotypową historią szesnastowiecznej Italii, jakich powstały już całe kopy i że – poza pewnymi szczegółami – nie dowiemy się z niej niczego nowego, jeśli wcześniej przeczytaliśmy choćby tuzin opracowań na ten temat. Szczęśliwie, tak jednak nie jest. To barwna opowieść o Italii głównie pierwszej połowy XVI stulecia, bardzo sprawnie skonstruowana, o niezaprzeczalnej wartości informacyjnej. Mogę tę książkę polecić z czystym sumieniem.


Natomiast zgodnie z oczekiwaniami, sam tytuł jest zwykłym chwytem marketingowym. Deklarowana „alternatywność” spojrzenia dotyczy bodaj jedynie tego, że włoski renesans opisywany jest jako zjawisko uwikłane w wojnę. To jednak trudno uznać za podejście rzeczywiście nowatorskie.

Co do usterek tego wydania, to trzeba zwrócić uwagę na otwierającą książkę mapę, przedstawiającą Europę w 1527 r. Grafik wydawnictwa mapę tę przerabiał, jednak swego dzieła nie ukończył. Dzięki temu między „państwami niemieckimi” a Francją mamy krainę pod nazwą „Low Countries”, a na południe od niej „Savoy” wciśnięte między Francję, Mediolan i Konfederację Szwajcarską.

C. Fletcher, Piękno i terror. Alternatywna historia włoskiego renesansu, Warszawa 2022