sobota, 8 marca 2025

Z. Sitchin, Kroniki Anunnaki


Pseudonauka, ale momentami nawet zabawna. Autor usiłuje udowodnić, że sumeryjski mit kosmogoniczny opisuje prawdziwe wydarzenia sprzed około 4,6 miliarda lat (powstanie planety Ziemia). Według Sitchina ludzkość została stworzona metodą inżynierii genetycznej przez kosmicznych bogów – Anunnaki, zamieszkujących „dwunastą planetę”, czyli nieznaną dotychczas dziewiątą planetę naszego układu słonecznego, nazywaną Marduk/Nibiru. Według Sitchina planeta ta przybyła z przestrzeni kosmicznej i została schwytana w pole grawitacyjne naszego Słońca, po czym doprowadziła do katastrofy kosmicznej, rozbijając planetę Tiamat. Z jednej jej połowy powstał pas asteroid pomiędzy Marsem a Jowiszem, z drugiej zaś – Ziemia, która przeskoczyła na swoją obecną orbitę.

Choć takie ciało niebieskie nie zostało dotychczas odkryte, obliczenia i symulacje wskazują, że hipotetycznie odległa, masywna planeta może istnieć. Byłaby ona prawdopodobnie lodowym olbrzymem o budowie podobnej do Urana i Neptuna, a jej okres orbitalny wynosiłby od 10 do 20 tysięcy lat (aczkolwiek Sitchin z tekstów sumeryjskich „wyliczył”, że to tylko 3600 lat). Tak czy inaczej jest oczywiste, że przy tak długim czasie obiegu wokół Słońca nie może na niej istnieć życie w znanej nam postaci (a Anunnaki muszą być podobni do Homo sapiens, skoro posiadamy ich geny), ponieważ nie istnieją na niej umożliwiające jego rozwój warunki. Tego jednak Sitchin oczywiście nie bierze pod uwagę, ponieważ zburzyłoby to wznoszony przezeń z takim mozołem gmach.

Cała ta teoria konstruowana jest bardzo na siłę i dopychana kolanem jak niechcąca się domknąć walizka. Przeczy jej wszystko to, co wiemy o układzie słonecznym i kosmosie w ogóle, no ale wiadomo, jeśli kosmologia stoi w sprzeczności z mitologią i przekonaniem wyznawcy paleoastronautyki, tym gorzej dla kosmologii.

Generalnie całość argumentacji budowana jest na naciąganiu faktów, anachronicznym interpretowaniu starożytnych tekstów na potrzeby postawionej tezy oraz przypadkowych podobieństwach niepowiązanych ze sobą zjawisk. Wielokrotnie czytelnik zastanawia się, jak to możliwe, że coś takiego w ogóle przyszło autorowi do głowy, np. gdy autorytatywnie stwierdza, że przedstawienie węża oplecionego wokół kija (symbolu znanego nam pod nazwą laski Eskulapa) to nic innego jak wyobrażenie helisy DNA. A to tylko jeden z wielu przykładów. Krótko o nierzetelności analiz sumerologicznych Sitchina tylko w odniesieniu do „planety Nibiru”: https://pl.wikipedia.org/wiki/Nibiru...

Po „Kroniki Anunnaki” można sięgnąć z tego względu, że zasadniczo jest to kompendium uniwersum Sitchina, opisanego w jego sześciotomowym cyklu „Kroniki Ziemi” i kolejnych książkach będących ich kontynuacją (w sumie w języku polskim 13 tomów).

Warto dodać, że to właśnie książki Z. Sitchina plagiatował w „Cywilizacjach kosmicznych na Ziemi” J. Bieszk.

1 komentarz: