niedziela, 31 marca 2013

A. Boczkowska, Sarkofag Władysława II Jagiełły i Donatello : Początki odrodzenia w Krakowie



Anna Boczkowska jest znakomitym historykiem sztuki, autorką wielu prac poświęconych symbolicznej interpretacji dzieł Hieronima Boscha (m.in. książek Hieronim Bosch : astrologiczna symbolika jego dzieł, Wrocław 1977 czy Tryumf Luny i Wenus : pasja Hieronima Boscha, Kraków 1980). Spod jej pióra wyszło także opracowanie poświęcone nagrobkom Władysława Jagiełły i Kazimierza Jagiellończyka (Herkules i Dawid z rodu Jagiellonów, Warszawa 1993). W swojej najnowszej książce powraca ona do zarysowanej przed niespełna dwudziestu laty problematyki, w godny zainteresowania sposób poszerzając pole badawcze.


Czym różni się ta książka od wielu innych opracowań pisanych przez historyków sztuki? Otóż Autorka sięgnęła po metodę Erwina Panoffsky’ego prowadząc badania interdyscyplinarne i korzystając z dorobku nie tylko historii sztuki, ale także historii. Jest to ujęcie bardzo bliskie mnie osobiście i rozczarowuje mnie fakt, iż często jeszcze badacze ograniczają się sięgając jedynie do metod i ustaleń jednej, własnej dyscypliny, w istotny sposób zawężając własne pole widzenia i nie osiągając wyników takich, jakie mogliby osiągnąć otwierając się na wyniki badań z dziedzin pokrewnych. Recenzowana praca wskazuje, jak bardzo błędne i prowadzące na manowce może być tak wąskie podejście. Anna Boczkowska ze znacznym rozmachem osadza przedmiot swoich badań w szerokim kontekście historii i historii sztuki w Polsce i we Włoszech, podając również przykłady rzeźby antycznej, która stanowiła inspirację dla artystów włoskich XIV-XV w.

Z drugiej jednak strony uczciwie przyznać trzeba, że prowadząc tak szeroko zakrojone badania należy zachować szczególną ostrożność. W 2000 r. interpretacje historyczne A. Boczkowskiej spotkały się już z krytyką profesora Zenona Piecha (por. Z. Piech, Austriacki herb Habsburgów w heraldyce Jagiellonów [w:] Nihil superfluum esse. Studia z dziejów średniowiecza ofiarowane Profesor Jadwidze Krzyżaniakowej, pod red. J. Strzelczyka i J. Dobosza, Poznań 2000).

Podobnie i w Sarkofagu Władysława II Jagiełły znajdują się tezy, na które historyk (a także historyk sztuki, czego dowiodła burza, jaka rozpętała się wokół tej książki) będzie patrzył dość krytycznie. Czytając tę książkę można np. odnieść wrażenie, że Autorka nieco na siłę próbuje przesunąć początek humanizmu w Polsce na początek XV wieku, opierając się na jednostkowych faktach, co jest zupełnie nieprzekonywujące. Raczej należałoby tu silniej zaakcentować, że mowa jest o pewnych zjawiskach na razie bez dalszych konsekwencji. Gdyby rzecz została ujęta w ten sposób, nie można byłoby jej zaprzeczyć. Zabrakło jednak doprecyzowania, co Autorka ma dokładnie na myśli.

Anna Boczkowska zaprzecza też funkcjonującym od ponad stu lat w naszej nauce ustaleniom mówiącym, iż renesans włoski dotarł do Polski za pośrednictwem Węgier. Również ta teza wydaje się być niezbyt przekonująca i nie została poparta konkretnymi przykładami z XV w. Sam fakt, że  pomiędzy Polską a Florencją istniały w czasach Władysława Jagiełły kontakty osobiste czy nawet dyplomatyczne jeszcze nie może tu stanowić dowodu. Bowiem po jednostkowej fundacji nagrobka królewskiego przez około 100 następnych lat nie ma mowy o żadnych dziełach sztuki renesansowej zamawianych we Włoszech i sprowadzanych do Polski. Przybyły one do nas dopiero na początku XVI w., i to już bez cienia wątpliwości właśnie przez Węgry, dzięki prymasowi Janowi Łaskiemu, który ufundował nagrobki będące pierwszymi na naszych ziemiach renesansowymi dziełami sztuki (por. P. Tafiłowski, Jeszcze o nagrobkach Jana Florentczyka oraz kaplicy św. Stanisława w Gnieźnie, „Przegląd Historyczny” 99 (2008), z. 2, s. 277-290), oraz królowi Zygmuntowi Staremu, który wiele lat młodości spędził na dworze w Budzie.

Istotnie bezpośrednie zamówienie nagrobka Jagiełły u artysty florenckiego nie budzi wątpliwości, jednakże jest to jeszcze zbyt mało, aby podważać dotychczasowe ustalenia dotyczące węgierskiego wpływu na polski renesans, tym bardziej, że jest to zjawisko o dobrych kilka dziesiątków lat późniejsze. Tymczasem A. Boczkowska rozciąga swoje uogólnienia na zjawiska późniejsze, robiąc to w sposób nieprzekonujący, choć rzeczywiście dla badanego przez nią okresu jest to prawdziwe.

Co więcej, warto zastanowić się, czy rzeczywiście mamy tu do czynienia z dziełem sztuki renesansowej? Czy przesądza o tym sam fakt, iż rzeźba powstała we Florencji? Otóż wydaje się, że nie. Patrząc na ów nagrobek odnosimy wrażenie, że bliższy jest on jednak sztuce gotyckiej niż renesansowej i jeśli już koniecznie chcielibyśmy dokonywać tu tego typu przyporządkowań, można by uznać go za dzieło protorenesansowe, uformowane jeszcze pod silnym wpływem gotyku.

Jeszcze jednym przykładem, kiedy Autorka w swych hipotezach historycznych idzie zbyt daleko, jest kwestia humanistycznego wykształcenia Władysława Jagiełły (s. 54). Spiętrzone tu zostały domysły i przypuszczenia bez jakiegokolwiek odniesienia do źródeł i choćby bez słowa komentarza do złośliwych przekazów Długosza, który pisał o nim jako o człowieku niepiśmiennym, zabobonnym i nieokrzesanym.

Co jeszcze zwraca uwagę w warstwie historycznej dzieła, to długie i obszerne wywody na temat bezpośrednich kontaktów Polski z Florencją (i Włochami) w początkach XV w., nawiązywanych kontaktów osobistych i dyplomatycznych, co stwarzało klimat intelektualny i kulturalny sprzyjający składaniu zamówień u artystów florenckich. Niestety nie wiemy, czy tak było w istocie, nie znamy bowiem żadnych dzieł sztuki mogących stanowić potwierdzenie takiej hipotezy, a jedynym jego owocem jest omawiany nagrobek królewski.

Natomiast w drugiej płaszczyźnie dzieła, historii sztuki, podejmuje Autorka dyskusję z innymi badaczami (K. Estreicherem, P. Mrozowskim), szczegółowo omawia motywy i detale artystyczne, odkrywając w ten sposób tajemnice warsztatu rzeźbiarza. Ta drobiazgowa analiza i porównania z innymi dziełami artysty służą przeprowadzeniu dowodu, że omawiany nagrobek jest dziełem Donatella. Stanowi to istotną wartość książki, jako że otrzymujemy tu modelową analizę, która powinna stać się metodologicznym wzorem dla wszystkich historyków sztuki. Z ustaleniami A. Boczkowskiej w tym zakresie można oczywiście dyskutować i historycy sztuki taką dyskusję podejmują, trudno jednak podważać przyjętą przez nią metodę.

Interesująca jest także interpretacja dotycząca „podpisu” Donatella na nagrobku. By ją uprawdopodobnić, Autorka podaje inne takie przykłady, uwiecznione na innych dziełach jego dłuta, gdzie Donatello „podpisywał się” w podobny sposób. Chodzi tu o dwie zamaskowane litery jego imienia, D i O. A w jaki sposób zostały one wkomponowane w płytę nagrobną Władysława Jagiełły, tego dowiedzieć się można sięgając po tę książkę.

W kolejnych rozdziałach, których nie ma potrzeby tu dokładniej analizować, omówione zostały przedstawione postaci ludzkie (jako ciekawostkę dodam, iż jedna z nich ma być kryptoportretem Cosima de’ Medici) oraz program heraldyczny nagrobka. Symbolem zwycięstwa dyplomatycznego Władysława Jagiełły nad Zygmuntem Luksemburskim ma być smok leżący u stóp polskiego króla.

Czytelnik otrzymuje 300 stron tekstu uzupełnionego przypisami, bibliografią oraz bogatą dokumentacją fotograficzną (co daje w sumie ciężki, solidny blok kodeksu w pięknej szacie typograficznej) nie tylko badanego tu nagrobka, ale także analizowanych dzieł obcych współczesnych i starożytnych, które mogły stanowić inspirację dla artysty lub też zawierają podobne motywy i służą analizie porównawczej.

Czy Władysław Jagiełło naprawdę wyglądał tak, jak przedstawia rzeźba, czy jest to jego prawdziwy portret? Czemu służyć miały celowe deformacje postaci króla? W jaki sposób nagrobek zamówiony został u florenckiego artysty i jakie były związki Krakowa z Florencją w początkach XV wieku? Co wspólnego mieli z powstaniem dzieła Medyceusze? Odpowiedzi na te pytania znajdziecie w książce Anny Boczkowskiej.


Anna Boczkowska, Sarkofag Władysława II Jagiełły i Donatello : Początki odrodzenia w Krakowie : Sztuka – polityka – humanizm, słowo/obraz terytoria, Gdańsk 2011

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz