czwartek, 7 marca 2013

Z. Wojtkowiak, Odnaleziony tekst Macieja Stryjkowskiego o bitwie z Moskwą 1564 roku



W wyniku działań wojennych pustoszących Rzeczpospolitą poczynając od „potopu szwedzkiego” w połowie XVII wieku, a następnie rozbiorów i zmian granic państwowych (od końca XVIII do połowy XX wieku) wiele polskich dzieł sztuki, zbiorów bibliotecznych i archiwaliów znalazło się w posiadaniu państw ościennych. Książki i rękopisy wywozili znad Wisły Szwedzi i Rosjanie. Część tych kolekcji udało się rewindykować, wiele z nich jednak nadal pozostaje w obcych bibliotekach i archiwach.

Owe polonica od dawna wzbudzają zainteresowanie polskich historyków. Od początków XX wieku badania nad nimi (inwentaryzacja i publikacja) wspierała krakowska Akademia Umiejętności. Badania te są wciąż kontynuowane i jeszcze nieprędko się zakończą, a ich opublikowana dokumentacja liczy już dobrych kilka dziesiątków pozycji bibliograficznych. Chciałbym tu wspomnieć zaledwie o jednym z tego typu projektów – powstałym na początku bieżącego roku Repozytorium Cyfrowym, dostępnym w Internecie pod adresem http://repcyfr.pl/dlibra.


Jednemu z takich właśnie poloników, znajdującemu się obecnie w Petersburgu w zbiorach Rosyjskiej Akademii Nauk, poświęcona jest recenzowana książka Zbysława Wojtkowiaka. Rękopis ten, już kilkadziesiąt lat temu budzący zainteresowanie polskich historyków, składa się z 34 zszytych, podniszczonych i poplamionych stron. Niestety swoją analizę Autor przeprowadzić mógł jedynie na podstawie otrzymanych z Rosji fotokopii, do czasu więc przebadania oryginału nie możemy uznać naszego stanu wiedzy za wystarczający i ostateczny.

Na zawartość rękopisu składają się kolejno: rysunek „zwierza”, jak nazywa go Z. Wojtkowiak; spis zamków inflanckich; wiersze Augustyna Rotundusa, Walentego Miliusa, Eustachego Tyszkiewicza, Mateusza Strzeleckiego i Bazylego Jacinctidesa; a wreszcie jego najistotniejsza część – poemat o bitwie nad Ułą (strony 15-32) autorstwa Macieja Stryjkowskiego (opublikowany tu wraz z glosami wydawcy). Interesujące są pomieszczone tu uwagi tekstologiczne, możemy też poznać kilka szczegółów warsztatu pracy kodykologa.

Zbysław Wojtkowiak jest wyraźnie zafascynowany postacią i twórczością Macieja Stryjkowskiego. Z prawdziwą pasją opowiada o dających się dziś prześledzić losach rękopisu. 

Książeczka jest niewielka, ale jakże pasjonująca! Przyciąga czytelnika nie tyle obfitością materiału czy drobiazgowością opisów, lecz pełną emocji narracją. Z drugiej strony jednakże zaskakiwać może zastosowana, równie emocjonalna interpunkcja. Kropki, wielokropki i pytajniki używane są w najbardziej nieoczekiwanych miejscach, często zupełnie niepotrzebnie rozrywając zdania („Ale szczegóły kreują hetmana polnego Grzegorza Chodkiewicza. Na prawdziwego bohatera bitwy nad Ułą”, s. 93). Podobnie drażni trochę używanie przez Autora formy pluralis maiestatis, nieznośna czasem maniera czy archaizowana gramatyka (np. „z pod” zamiast poprawnego spod). Być może redakcja powinna była jednak tekst uwspółcześnić, poprawić ortografię i literówki, bo i tych jest sporo.

Zasadniczą część omawianego przez Z. Wojtkowiaka rękopisu stanowi poemat o bitwie pod Ułą, w której w styczniu 1564 r. siły litewskie pokonały wojska moskiewskie. Druga część recenzowanej książeczki („Walory informacyjne rękopisu o bitwie nad Ułą”) zawiera komentarz historyczny do tego poematu (prezentacja stanu badań nad samą bitwą i nowe hipotezy, jakie można sformułować na podstawie jego tekstu). Z. Wojtkowiak obszernie uzasadnia tu także autorstwo M. Stryjkowskiego, nie jest ono bowiem bezdyskusyjne.

Omówienie każdego elementu rękopisu uzupełnione jest „uwagami interpretującymi”. Nie jest to ściśle rzecz biorąc tradycyjny komentarz historyczny, lecz dość swobodne uwagi i właśnie interpretacje tekstu oraz znajdującego się tu jednego rysunku („zwierza”). Autor porównuje tekst badanego rękopisu z drukowanym tekstem głównego dzieła Stryjkowskiego – Kroniki Polskiej, Litewskiej, Żmudzkiej i wszystkiej Rusi (1582), bowiem wspomniane wcześniej, pomieszczone tu wiersze weszły także do Kroniki, choć nie w pełnych wersjach. Porównuje je także z innymi publikacjami współczesnymi – wiersz Augustyna Rotundusa Mieleskiego został opublikowany w 1978 r. przez Julię Radziszewską, która jednak korzystała z innego jego odpisu. Natomiast sam poemat o bitwie do tekstu Kroniki  nie wszedł, opis bitwy podany jest tam prozą.

Żałować chyba tylko wypada, że Autor skupił się na bitewnym „tu i teraz”, pomijając całkowicie szerszy kontekst ówczesnej Rzeczpospolitej. Bo przecież Inflanty nie były jedynym punktem zainteresowań polityki Królestwa. Jak się więc miał tamten wysiłek militarny do całości stanu państwa? „Po zeszłorocznej utracie Połocka, sukces niwelował rany i budził nadzieje. Dlatego bez umiaru przyrównywano Ułę z Grunwaldem i Orszą” pisze Z. Wojtkowiak, zadowalając się tą konstatacją. Jak jednak możemy ją ocenić w sposób obiektywny, z dystansu, z dzisiejszej perspektywy, nie pisząc już „ku pokrzepieniu serc”? W jaki sposób usytuować tę bitwę w szerokim kontekście dziejów Polski? To pytania, nad którymi jeszcze warto się zastanowić.

Cenne są uwagi Zbysława Wojtkowiaka na temat pewnego sposobu interpretacji poematu o bitwie nad Ułą, jako świadectwa rywalizacji magnaterii litewskiej. Wydaje się, że faktycznie na podstawie konstrukcji utworu można wyciągać co do tego pewne wnioski, choć sam Autor kończy ten rozdział uwagą, iż nie ośmiela się stawiać co do tego żadnych hipotez.

Książkę poleciłbym chyba bardziej filologom niż historykom. To dla tych pierwszych najbardziej istotne będą analizy dokonywane przez Z. Wojtkowiaka, to oni też powinni zbadać tekst poematu. Dla tych drugich natomiast najciekawszy będzie zapewne pierwszy rozdział drugiej części książki („Dotychczasowe obeznanie”; nb. dostaje się tutaj zawodowym historykom, a w szczególności wybitnemu historykowi wojskowości, Tadeuszowi Korzonowi), czyli stan badań nad samą bitwą (a także to, o czym wspominam w poprzednim akapicie).


Zbysław Wojtkowiak, Odnaleziony tekst Macieja Stryjkowskiego o bitwie z Moskwą 1564 roku i inne rewelacje w zbiorach rosyjskich i nie tylko, Wydawnictwo Poznańskie, Poznań 2010

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz