piątek, 14 marca 2014

J. Tyszkiewicz, Geografia historyczna


W lutym br. ukazał się czwarty tom z publikowanej przez Wydawnictwo DiG serii nowych podręczników nauk pomocniczych historii (poprzednie to Demografia Rzeczypospolitej przedrozbiorowej Cezarego Kuklo (2009), Zaproszenie do osmanistyki Dariusza Kołodziejczyka (2013) oraz Kostiumologia polska Anny Sieradzkiej (2013)). Tym razem otrzymaliśmy Geografię historyczną pióra Profesora Jana Tyszkiewicza.

Autor tego dzieła stanął przed ogromnym wyzwaniem, zdając sobie oczywiście z tego sprawę i dając temu wyraz w słowach, iż „nawet kilkusetstronicowe opracowanie nie może objąć i wyczerpać problematyki; trzeba ją więc ograniczyć do kręgu środkowoeuropejskiego i przede wszystkim materiału oraz rozważań związanych z dziejami Polski i krajów sąsiednich (…) Przewidziane jest zresztą odrębne opracowanie dotyczące kartografii historycznej”. Być może jest to jedna z przyczyn, dla których, jak już wcześniej podkreślałem, wciąż brakuje nam tego typu opracowań, a stan badań w zakresie geografii i kartografii historycznej nadal uznawać trzeba za niewystarczający. Tego typu konkluzja znajduje się również w książce Jana Tyszkiewicza.

niedziela, 23 lutego 2014

B. Iwańska-Cieślik, Biblioteka kapituły katedralnej we Włocławku


Ośrodki katedralne były w okresie średniowiecza i wczesnej nowożytności ważnymi centrami intelektualnymi. Kapituły (katedralne, ale także kolegiackie) skupiały najlepiej wykształcony kler, w znacznej mierze posiadaczy uniwersyteckich stopni naukowych, a także notariuszy publicznych. Po odbytych studiach (krajowych i zagranicznych) kanonicy i prałaci przywozili ze sobą książki, które stawały się głównym zrębem bibliotek kapitulnych. Ośrodki kapitulne były także centrami szkolnymi, a te nie mogłyby funkcjonować bez podręczników.

Najlepiej rozpoznanymi księgozbiorami polskich kapituł katedralnych są kolekcje gnieźnieńska (więcej na temat tejże oraz biblioteki kapituły poznańskiej w moim artykule Biblioteki kapituł katedralnych w Gnieźnie i Poznaniu w XV i pocz. XVI wieku, „Archiwa, Biblioteki i Muzea Kościelne”, w druku) a także krakowska (M. Plezia, Księgozbiór katedry krakowskiej wedle inwentarza z r. 1110 [w:] Silva Rerum, Kraków 1981; A. Vetulani, Krakowska biblioteka katedralna w świetle swego inwentarza z r.  1100, „Slavia Antiqua” 4 (1953/54); I. Polkowski, Katalog rękopisów kapitulnych katedry krakowskiej, „Archiwum do dziejów literatury i oświaty w Polsce”, t. 3, Kraków 1884; J. Szujski, Ewangeljarz XI w. kapituły katedralnej krakowskiej, „Sprawozdania Komisji Historri Sztuki”, t. 1, Kraków 1897; K. Antosiewicz, Katalog inkunabułów Biblioteki Kapituły Metropolitalnej w Krakowie, „Analecta Cracoviensia”, T. 12, Kraków 1980.), płocka (W. Graczyk, J. M. Marszalska, Księgi rękopiśmienne i stare druki w zbiorach Biblioteki Wyższego Seminarium Duchownego w Płocku : z dziejów kultury polskich bibliotek kościelnych w dawnych wiekach, Kraków 2010; M. Bersohn, Księgozbiór katedry płockiej, Warszawa 1899; A. Vetulani, Średniowieczne rękopisy płockiej Biblioteki Katedralnej, „Roczniki Biblioteczne”, 7 (1963), z. 3-4; A. Vetulani, Biblioteka katedralna płocka [w:] Sprawozdania PTPN, Poznań 1964) oraz włocławska.

sobota, 8 lutego 2014

Świat Bizancjum, tom 3


Lata 1204 i 1453 to daty znane każdemu historykowi, nie tylko badaczowi dziejów Bizancjum. Na ile jednak świadomie wykorzystujemy daty z historii znanego-nieznanego Cesarstwa Wschodniego do periodyzacji całego europejskiego średniowiecza? Wydaje się, że nie zawsze historycy w pełni zdają sobie sprawę, co się za nimi kryje. Książka Bizancjum i jego sąsiedzi 1204-1453 prezentuje problematykę, której istnienia zazwyczaj należycie sobie nie uzmysławiamy.

Trzeci tom Świata Bizancjum opisuje okres w dziejach Cesarstwa, w którym przestaje ono odgrywać rolę światowego mocarstwa, choć jego nauka, kultura, a głównie prestiż pozostały żywe aż do jego ostatecznego upadku, a nawet go przetrwały, jako że „długotrwałej agonii politycznej i militarnej, owemu schyłkowi wielkiego mocarstwa, którego status zostaje ograniczony do rangi jednego z małych państw bałkańskich, towarzyszy znaczące życie intelektualne i artystyczne (…) W okresie od XIII do XV wieku ruch ten trwa nadal i ulega pogłębieniu poprzez poszukiwanie i ponowne odkrycie przeszłości hellenistycznej, na którą było zapotrzebowanie ze względu na opozycję do łacińskiego najeźdźcy. Intelektualiści tego ruchu utrzymują przy tym coraz ściślejsze i coraz bardziej dwuznaczne relacje z Zachodem, dostarczając włoskiemu humanizmowi istotnych treści (…)”. W ciągu tych dwustu pięćdziesięciu lat terytorium greckie było nieustannie szarpane i uszczuplane przez sąsiadów (Łacinników, Turków, Bułgarię, Serbię). Próby jego jednoczenia i restauracji nie przyniosły w dłuższej perspektywie większych sukcesów.

poniedziałek, 27 stycznia 2014

Kalendarze staropolskie



Niejednokrotnie miałem już okazję pisać, zarówno w recenzjach (np. M. Janik, Polskie kalendarze astrologiczne epoki saskiej, DiG, Warszawa 2003), jak i własnych publikacjach (Społeczna funkcja kalendarzy astrologicznych w Polsce XVIII wieku, „Biuletyn Biblioteki Jagiellońskiej” 52 (2002), nr 1/2, s. 137-148) o tym, jak ważnym źródłem historycznym są kalendarze. Ważnym, choć nadal jeszcze nie dość docenianym. I właśnie problematyce kalendariografii poświęcony jest tom opublikowany przed kilkoma tygodniami przez Wydawnictwo DiG, drugi tom w serii Staropolskie teksty paraliterackie (pierwszym były Staropolskie kompendia wiedzy). To kolejny interdyscyplinarny zbiór studiów, w którym znajdziemy teksty zarówno kalendariografów zajmujących się już od lat badaniem tego zjawiska (Maciej Janik, Bogdan Rok, Jerzy Kroczak, Jakub Basista, Małgorzata Krzysztofik, Małgorzata Gorczyńska), jak i historyków, dla których kalendariografia nie jest głównym polem zainteresowania. Znajduje się tu 15 tekstów, w których przedstawiciele różnych dyscyplin historycznych przyglądają się kalendarzom z własnej perspektywy. By wymienić tytułem przykładu tylko trzy, są to zagadnienia związane z edytorstwem źródeł, historią literatury czy antropologią kulturową.

poniedziałek, 13 stycznia 2014

Poglądy Erazma z Rotterdamu na wojnę z Turkami



Erazm z Rotterdamu w pierwszym trzydziestoleciu XVI wieku stał się człowiekiem-instytucją, a jednocześnie, przy całej swej miłości do ojczystych Niderlandów, „obywatelem Europy”. Zdaję sobie sprawę z pewnej ahistoryczności tych określeń, niemniej uważam, iż pozwalają one poprawnie opisać zjawisko, z jakim mamy do czynienia w przypadku tej postaci. Być może jednak słuszniejsze będzie stwierdzenie, iż był on obywatelem Respublica Litteraria, dla którego przynależność etniczna, narodowa, państwowa czy polityczna nie miała większego znaczenia, schodząc na dalszy plan wobec jego zatopienia się w świecie filologii i kultury klasycznej.

W prezentowanym tekście przede wszystkim analizuję poglądy Erazma na kwestię turecką oraz jego stanowisko w stosunku do walki z państwem osmańskim, zaś drugim przedmiotem mojego zainteresowania jest jego wpływ w tej mierze na polskich humanistów i poetów. Zagadnienie to, rozpatrywane z wielu różnych punktów widzenia, było już przedmiotem badań wielu polskich (ale nie tylko) historyków, literaturoznawców i filologów. Zwracali nań uwagę Wacława Szelińska, Zofia Szmydtowa, Maria Cytowska, Janusz Tazbir, Henryk Barycz, Leszek Hajdukiewicz, Stanisław Łempicki, Claude Backvis czy wreszcie Piotr Tafiłowski. Wpływ Erazma na pisarzy antytrynitarskich analizował Konrad Górski.

czwartek, 2 stycznia 2014

U. Eco, Historia krain i miejsc legendarnych

Każda książka pióra Umberto Eco, jednego z najsłynniejszych współczesnych naukowców i pisarzy, niezależnie czy to powieść, czy też dzieło popularnonaukowe, staje się przebojem wydawniczym. Poznańskie wydawnictwo Rebis, od lat już z niezłym powodzeniem popularyzujące historię, za co należą mu się szczere wyrazy uznania, wydało właśnie kolejną jego książkę (po Szaleństwie katalogowania, Historii brzydoty i Historii piękna) z dziedziny historii sztuki – Historię krain i miejsc legendarnych. 

Jak na wstępie wyjaśnia sam Autor, „książka ta poświęcona jest krainom i miejscom legendarnym. Krainom i miejscom, gdyż czasem chodzi tu o prawdziwe kontynenty, jak Atlantyda, innym razem o miejscowości, zamki, a nawet (jak w przypadku Baker Street Sherlocka Holmesa) mieszkania. (…) W tej książce interesować nas będą krainy i miejsca, które obecnie lub w przeszłości przyczyniały się do tworzenia chimer, utopii i iluzji, ponieważ wielu ludzi naprawdę wierzyło, że teraz lub dawniej w jakimś miejscu na ziemi rzeczywiście istniały”. Eco dodaje tu jeszcze kolejne kategorie – miejsca legendarne, które kiedyś mogły istnieć rzeczywiście (jak Atlantyda, choć to akurat wydaje mi się niezbyt prawdopodobne); miejsca, których istnienie jest wątpliwe i wreszcie takie, które są jedynie wytworem literackiej wyobraźni. Są miejsca prawdziwe, które obrosły legendą i takie, które tylko przez legendy zostały powołane do życia. I choć Eco wspomina tu o biblijnym raju, to pomija istotną kategorię zaświatów, które też miały swoją geografię, które istniały przez całe tysiąclecia w wyobrażeniach różnych kultur i które uznawane były za świat równie realny jak przestrzeń dająca się bezpośrednio doświadczyć fizycznie.