Nowość,
bardzo ładnie wydana, w twardej oprawie, na dobrym papierze i ze
świetnymi ilustracjami i mapkami (co jest zdecydowanie atutem tej
książki). Tekst na poziomie bardzo popularnym czy wręcz potocznym,
napisany ze szczególnym temperamentem, z dużą dozą ironii i rubasznego
poczucia humoru oraz odniesieniami do elementów współczesności (np.
„ciemny lud wszystko kupi”). Zdarzają się błędy merytoryczne (np. Egipt w
epoce napoleońskiej nie był już od prawie 300 lat państwem mameluckim)
czy literówki (np. marka amerykańskich samochodów terenowych to Hummer,
nie Hammer). Są też swego rodzaju dziwactwa czy anachronizmy językowe –
Kantorysiński wielokrotnie pisze „zaoczyć” zamiast „zobaczyć”. Z drugiej
strony Autor odnosi się krytycznie do pewnych teorii czy eksperymentów,
o których wiemy, że były niewiarygodne, jednak do dziś często są
bronione (np. wyprawa Thora Heyerdahla). Całość czyta się dość dobrze,
więc jednak raczej na plus.
O historii. Z pasją
Recenzje książek historycznych
sobota, 28 marca 2026
piątek, 27 marca 2026
J. Elledge, Granice świata
Granica to jeden z najważniejszych wynalazków ludzkości. Polityczne linie graniczne towarzyszą ludzkości od zarania jej historii i choć dziś różnie je oceniamy (jedni chcą je likwidować, inni umacniać), najprawdopodobniej istnieć będą tak długo jak i ona. Tym właśnie problemom poświęcona jest popularna, potoczyście i ze sporą dozą poczucia humoru napisana książka Jonna Elledge’a. Angielski dziennikarz opowiada o tym, jak linie rysowane na mapach potrafią zmieniać historię. Składające się na ten tom rozdziały-eseje można czytać po kolei od pierwszego do ostatniego, można je też mieszać, przeskakiwać, układać w dowolnej kolejności, można też czytać zupełnie wybiórczo. To Ty, Czytelniku, decydujesz.
A tekst, jak sądzę, spodoba się miłośnikom historii, kartografii czy też każdemu, kto po prostu chce wiedzieć więcej o świecie.
I pamiętajcie, że z kodem OHISTORII od 1 kwietnia dostaniecie 25% rabatu od cen katalogowych na wszystkie książki Wydawnictwo Naukowe PWN dostępne na stronie https://ksiegarnia.pwn.pl/
czwartek, 19 lutego 2026
D. Dunn, Zagubiony wątek
„Postawiłam sobie za cel napisanie książki, która obroni się jako nowa historia starożytnego świata i będzie podkreślać w nim rolę kobiet. To nie jest książka o kobietach, lecz historia starożytności napisana przez pryzmat kobiet w takim stopniu, w jakim to było możliwe”, deklaruje Daisy Dunn, filolożka klasyczna z wykształcenia, zawodowo felietonistka, autorka „Zagubionego wątku”.
Na ile to się udało? Szczerze mówiąc, mam mieszane uczucia. Bo ostatecznie wyszło trochę… nijako. Jest to popularna i uproszczona opowieść o grecko-rzymskich dziejach starożytnych, w którą wplecione zostały, bardzo ogólnie rzecz ujmując, wątki kobiece, ponoć dotychczas zagubione. Ale z pewnością nie jest to nowa historia świata starożytnego ani nawet tej jego części, o której pisze Autorka.
Czy rzeczywiście odkrywamy wraz z Daisy Dunn jakąś brakującą część opowieści o starożytności Grecji i Rzymu? Nie będzie chyba zaskoczenia, gdy powiem, że wydawcy składali obietnice na wyrost. Brak tu bowiem nowych źródeł czy zdumiewających interpretacji, czy w zasadzie czegokolwiek, co byłoby niemożliwe do odnalezienia w dotychczasowej literaturze dla przeciętnego miłośnika historii. Być może swego rodzaju nowością jest splot nieco ciaśniej wiążący ów „zagubiony wątek” z dziejami powszechnymi, trudno jednak mówić o jakimś zasadniczym, fundamentalnym zwrocie w tym zakresie.
Tym bardziej, że opracowań dotyczących „historii kobiecej”, zarówno popularnych (jak choćby wydane w Polsce w 2024 r. „Kobiety imperium rzymskiego. 21 zapomnianych historii” E. Southon), jak i naukowych (R. Pernoud, P. Veyne, M. Beard, J.-P. Roux, by wymienić tylko kilka najbardziej znanych nazwisk) powstało już naprawdę wiele. Moja prywatna biblioteczka z tego zakresu, chronologicznie od starożytności do wczesnej nowożytności, liczy już około 100 woluminów, a wciąż ukazują się nowe pozycje. Nie ma więc potrzeby udawania, że wyważa się jakieś drzwi, ponieważ są one już szeroko otwarte. Rozumiem oczywiście, że książka musi się sprzedać, ale tromtadracja w anonsach jest z mojego punktu widzenia niepotrzebna.
Autorka dość swobodnie miesza w swojej opowieści historię, literaturę i mitologię. W związku z tym, choć zasadniczo tekst ma charakter popularny, to jednak lektura wymaga sporej dozy czujności, by nie pogubić się, kiedy mowa jest o faktach historycznych, a kiedy o wydarzeniach mitycznych czy literackich. Niestety czasami samej Autorce mylą się te porządki (np. gdy bezkrytycznie opiera się na Herodocie), zdarzają jej się też nieścisłości (np. w historii Tarpei; jest to szczególnie uderzające, ponieważ skoro to kobiety są głównymi bohaterkami tej opowieści, to błędy w ich biografiach są dyskwalifikujące dla całości). Przydałoby się zatem trochę więcej staranności w opracowywaniu materiału.
Gender studies to bardzo ważny obszar badań humanistycznych, dzięki któremu możemy m.in. lepiej zrozumieć, jak działa społeczeństwo. „Zagubiony wątek” nie jest złą książką z tego zakresu i zapewne może spełniać rolę popularyzatorską, jednak nie będę ukrywał, że mnie ta lektura dość zmęczyła.
wtorek, 10 lutego 2026
A.R. Hołasek, Ideały życia codziennego chrześcijan na Wschodzie
Problematyka życia codziennego chrześcijan w późnym antyku pozostaje istotnym obszarem dociekań naukowych, podejmowanych zarówno przez badaczy specjalizujących się w historii tego okresu, jak i przez historyków Kościoła oraz archeologów, dla których stanowi ona kluczowy element rekonstrukcji realiów społeczno kulturowych epoki. Stanowi również przedmiot naturalnego zainteresowania licznych pasjonatów oraz wiernych, dla których chrześcijaństwo pozostaje żywą i aktualnie przeżywaną rzeczywistością.
Andrzej R. Hołasek w swojej znakomitej monografii podjął się badania tej problematyki, skupiając się na wschodnich wspólnotach wczesnochrześcijańskich (Egipt, Azja Mniejsza, północno-zachodnia Syria) w IV i V wieku. Autor przedstawia, w jaki sposób funkcjonowała wspólnota chrześcijańska tego okresu, poczynając od tego, kto i w jaki sposób mógł zostać biskupem czy też kapłanem niższego stopnia, a na obowiązkach jej świeckich członków kończąc oraz pokazuje, jak regulowane było życie powszednie społeczności.
Dla czytelników, którzy chcą się dowiedzieć, skąd w ogóle wiemy, jak to życie wyglądało, szczególnie ciekawy będzie przegląd źródeł, z których korzystał Autor.
Podstawą jego analiz są różnego rodzaju regulacje prawne i zalecenia spisywane przez biskupów, uczonych teologów czy wczesnochrześcijańskie autorytety. Musimy wszakże przy tym pamiętać, że badając tego rodzaju teksty normatywne możemy wyciągać pewne wnioski odnośnie do praktyk życia codziennego, jednakże dokumenty takie mogą obrazować jego bogactwo tylko w ograniczonym zakresie. To oczywiście nie jest zarzut pod adresem opracowania czy jego Autora, niemniej musimy brać to pod uwagę w czasie lektury.
piątek, 16 stycznia 2026
A. Piskor, Siedem ekscelencji i jedna dama
„Podczas bankietu z okazji wieloletniej działalności Franciszka Smolki na stanowisku przewodniczącego parlamentu austriackiego Dzieduszycki wygłosił słynną mowę, która ubawiła wszystkich obecnych.
- Starożytni Grecy – uroczyście powiedział wstając i trzymając w ręku kielich wina – wierzyli, że jeśli nowo narodzone dziecko muza ucałuje w czoło, to wyrośnie z niego mędrzec, jeśli w usta lub oczy – słynny mówca lub znakomity malarz. Gdzież ciebie, dostojny jubilacie, musiała ucałować muza, skoro od tylu lat zasiadasz na fotelu prezydenta rady państwa?”
A. Piskor, Siedem ekscelencji i jedna dama, Warszawa 1959, s. 298.
„Doskonały kawał udał mu się [Dzieduszyckiemu] w czasie posiedzeń sejmu krajowego we Lwowie. Mieszkając w hotelu George’a, kiedyś wieczorem przez drzwi zastawione szafą usłyszał czyjś głos , monotonnie powtarzający jakieś słowa. Odsunął szafę i zaczął pilnie nadsłuchiwać. Okazało się, że jakiś poseł ze stańczyków cierpliwie i systematycznie „kuł” przemówienie sejmowe na jutro. Pan Wojciech skrzętnie je zanotował korzystając z kilkakrotnych powtórzeń. Nazajutrz przybył do sejmu pierwszy i pierwszy poprosił marszałka o głos. Z wielką swadą, nie posługując się prawie notatkami, gdyż pamięć miał znakomitą, wygłosił dosłownie podsłuchaną mowę. Tymczasem na pierwszej ławce siedział sąsiad z hotelu – zdziwiony i zaskoczony, wsłuchiwał się w ułożone przez siebie, lecz wypowiedziane przez kogo innego zdania. Zapewne sądził, że jeszcze śpi i że męczą go senne, ponure koszmary”.
A. Piskor, Siedem ekscelencji i jedna dama, Warszawa 1959, s. 288.
niedziela, 11 stycznia 2026
A. Jankowiak, Bestie antyku
"Bestie antyku" to kolejny przykład nieudanej, moim zdaniem, popularyzacji. Autorka w dość dziwaczny sposób tłumaczy, czym są według niej mity i to już powinno powodować zapalenie światełka alarmowego. Narracja w kolejnych rozdziałach, poświęconych odpowiednio smokom i wężom (to najobszerniejsza część tekstu), stworzeniom leśnym, wilkołakom i wampirom, światowi podziemnemu i demonom oraz gigantom i cyklopom, jest równie pobieżna, co chaotyczna. Czytelnik, który w liceum uważał na lekcjach języka polskiego, nie dowie się z tej książki niczego nowego. Generalnie raczej nie polecam, a przejmowanie od Anny Jankowiak sposobu rozumienia i interpretowania mitów zdecydowanie odradzam.
A. Jankowiak, Bestie antyku. Potwory i demony w starożytnym świecie Greków i Rzymian, Poznań 2024
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)

%20Ksi%C4%85%C5%BCka%20Allegro.png)



