Przez dłuższy czas na różnych Facebookowych stronach i grupach napotykałem informacje dotyczące najnowszej książki Mariusza Sampa „Kryminalne dzieje Piastów”. Ów sensacyjny tytuł od początku wzbudzał we mnie mieszane uczucia, obawiałem się bowiem, iż może to być kolejna książka ciekawostkowo-historyczna, nastawiona raczej na wzbudzanie niezdrowych emocji niż na rzetelne opowiadanie o przeszłości, a takie publikacje staram się omijać. Gdy więc Autor odezwał się do mnie z propozycją przesłania egzemplarza, nie ukrywałem swojego ambiwalentnego nastawienia. Mój sceptycyzm jednak go nie zniechęcił i książkę mi podarował. No i powiem tyle: warto było ją przeczytać.
O historii. Z pasją
Recenzje książek historycznych
czwartek, 17 września 2026
M. Samp, Kryminalne dzieje Piastów
Przez dłuższy czas na różnych Facebookowych stronach i grupach napotykałem informacje dotyczące najnowszej książki Mariusza Sampa „Kryminalne dzieje Piastów”. Ów sensacyjny tytuł od początku wzbudzał we mnie mieszane uczucia, obawiałem się bowiem, iż może to być kolejna książka ciekawostkowo-historyczna, nastawiona raczej na wzbudzanie niezdrowych emocji niż na rzetelne opowiadanie o przeszłości, a takie publikacje staram się omijać. Gdy więc Autor odezwał się do mnie z propozycją przesłania egzemplarza, nie ukrywałem swojego ambiwalentnego nastawienia. Mój sceptycyzm jednak go nie zniechęcił i książkę mi podarował. No i powiem tyle: warto było ją przeczytać.
wtorek, 8 września 2026
M.R. Wysocki, List wczesnochrześcijański
Epistolografię potocznie zwykliśmy wiązać przede wszystkim z nowożytnością, z czasem, w którym list staje się pełnoprawną formą literacką. Tymczasem jej korzenie sięgają znacznie głębiej: sztuka pisania listów była doskonale znana już starożytnym, a zachowane do dziś zbiory korespondencji Cycerona, Seneki czy Pliniusza Młodszego (I w. p.n.e. – I w. n.e.) przypominają, że list od ponad dwudziestu wieków stanowił ważny element kultury komunikacji. Co więcej, sama refleksja teoretyczna nad listem pojawia się jeszcze wcześniej, w epoce hellenistycznej.
Do tych najstarszych tradycji nawiązuje pierwszy rozdział monografii ks. Marcina Rafała Wysockiego poświęconej listom wczesnochrześcijańskim. Autor traktuje starożytną epistolografię jako źródło i kontekst późniejszych przemian, które są właściwym przedmiotem opracowania. Stąd też w kolejnym rozdziale kieruje uwagę ku wczesnochrześcijańskiej refleksji nad pisaniem listów, analizując pisma świętych Ambrożego, Augustyna, Hieronima oraz Paulina z Noli. W ich korespondencji pojawia się element, który zasadniczo odróżnia ją od tradycji pogańskiej. Jest nim obecność Boga. W listach antycznych nieobecny, w chrześcijańskich staje się osią, która przenika treść, ton i intencje piszącego, nadając tej formie komunikacji zupełnie nowy wymiar duchowy. Tu jednak poczynić trzeba pewne zastrzeżenie: książka M.R. Wysockiego nie jest studium na temat listów wczesnochrześcijańskich w ogóle, ale jedynie listów tych czterech wybranych autorów.
Dawne listy miały charakter prywatno-publiczny. Choć zasadniczo na ogół miały jednego adresata i w znacznej mierze dotyczyły spraw osobistych, ich autorzy brali pod uwagę możliwość ich publikacji, najczęściej w kolekcjach tematycznych bądź też połączonych osobą odbiorcy. Pociągało to za sobą pewne konsekwencje, dotyczące przede wszystkim wyboru odpowiedniego stylu oraz cyzelowania języka. Często były one kolekcjonowane, na bieżąco kopiowane i krążyły w odpisach, a adresaci udostępniali je osobom trzecim. Dzięki tym praktykom zachowało się ich tak wiele i dziś stanowią bezcenne źródła do badań historycznych. Stan zachowania korespondencji czterech badanych autorów stanowi przedmiot rozważań w rozdziale piątym.
Nie ma tu miejsca, by wymieniać wszystkie funkcje listu późnoantycznego (jak docere czy delectare). Dokładniej zostały one omówione przez Autora recenzowanej pracy. W tym miejscu wystarczy wspomnieć, iż zasadniczym celem korespondencji było uobecnienie. Dzięki wymianie listów możliwe było nie tylko prowadzenie rozmowy z nieobecnymi przyjaciółmi, ale także w pewnym sensie odczuwanie ich fizycznej bliskości.
Niezwykle ciekawy wydaje mi się rozdział trzeci, poświęcony technicznej, materialnej stronie pisania w późnej starożytności. Dotykamy w nim zagadnień życia codziennego epoki. Wysocki wymienia używane materiały piśmiennicze, takie jak papirus, pergamin, drewniane tabliczki czy kora drzew. Posługując się cytatami źródłowymi przedstawia dwie techniki tworzenia tekstów: pisanie własną ręką oraz dyktowanie sekretarzowi. Niestety mankamentem tej części jest fakt, iż Autor myli różne materiały piśmiennicze, przede wszystkim papirus z nieistniejącym jeszcze wówczas papierem. Dlatego lektura wymaga uwagi i podejścia krytycznego.
Techniczny charakter ma również rozdział czwarty, poświęcony „usługom pocztowym” IV-V wieku, czyli sposobom przesyłania listów. Kluczową rolę w tym procesie odgrywali kurierzy, których usługi dostarczały korespondentom wielkiej satysfakcji, ale też niekiedy były źródłem frustracji. W kolejnych rozdziałach Wysocki wielostronnie analizuje treść listów czterech świętych (pozdrowienia, konsolacje, kwestia wolności, radości i trosk życia biskupiego, Eucharystia, mariologia), czego nie ma już potrzeby streszczać.
W tym miejscu winien jestem Czytelnikowi pewne wyjaśnienie. Analizowana książka jest w znacznej części zbiorem opublikowanych już wcześniej artykułów, w związku z czym można ją czytać wyrywkowo, nielinearnie. Choć zazwyczaj unikam recenzji organizowanych jako streszczanie kolejnych rozdziałów, w tym wypadku jednak konstrukcja omawianej pracy w pewnym stopniu wymusiła taki porządek. Najprostszym sposobem uchwycenia jej logiki było właśnie przejście przez kolejne części wywodu. Dlatego ta notka przybiera w pewnym stopniu formę sekwencyjnego omówienia – rozwiązania, którego zwykle nie wybieram, lecz które w tym przypadku okazało się, jak sądzę, najbardziej adekwatne.
Wspominałem, że listy antyczne stanowią dla Autora punkt odniesienia w badaniach nad listami wczesnochrześcijańskimi. Jest to ważny element kultury intelektualnej i historii piśmienności wczesnego chrześcijaństwa. Aby uchwycić sens przemian, o których mowa, trzeba najpierw zapytać, co właściwie różni poszczególne tradycje listu i jaki wpływ wywarły one na kształtowanie się nowej religii. Chrześcijańscy autorzy nie pisali w próżni – przeciwnie, obficie czerpali z dorobku antyku, przejmując jego język, formy, konwencje i nawyki stylistyczne. Struktura listu pozostawała w dużej mierze niezmieniona, choć niektórzy święci z pewną ostentacją dystansowali się od pogańskiego dziedzictwa, zwłaszcza od retoryki, którą w pismach konsolacyjnych potrafili wręcz deprecjonować. Najważniejsza różnica tkwiła jednak nie w kompozycji, lecz w aksjologii: chrześcijański list odwoływał się do innego systemu wartości, zakorzenionego w prawdach nowej wiary. To właśnie obecność Boga, nieobecnego w korespondencji pogańskiej, a wszechobecnego w chrześcijańskiej, nadawała tej formie pisma odmienny ton i duchowy ciężar.
Są to kwestie dość oczywiste. Jaki jednak wpływ, powtórzmy pytanie, wywarły one na kształtowanie i rozpowszechnianie się nowej religii, na społeczność i naukę chrześcijańską, na ich formację i umocnienie? Tego się niestety z dzieła M.R. Wysockiego nie dowiadujemy. Książce, napisanej z nieprzekonującą mnie manierą popularno-duszpasterską, nie zaś językiem naukowo-historycznym, brak zakończenia, podsumowania, konkluzji czy spojrzenia z szerszej perspektywy. Autor porzuca czytelnika zanim wspólnie dotrą do celu, jakim powinno być udzielenie odpowiedzi na postawione powyżej pytania. Lektura, choć ciekawa, pozostawia wyraźny niedosyt.
sobota, 5 września 2026
K. Hurlock, Tam, dokąd ciągną tłumy
Kathryn Hurlock snuje opowieść o dziejach pielgrzymowania, prowadząc czytelnika przez dziewiętnaście miejsc uznawanych za święte w różnych zakątkach świata – od Chin przez Indie, starożytne Delfy, Jerozolimę, Mekkę, Rzym, Konstantynopol, szkocką Ionę, iracką Karbalę, Meksyk, Amerykę Północną, Angolę, Francję aż po Argentynę, Japonię i Nową Zelandię. Interesuje ją nie tylko sama praktyka wędrowania ku sacrum, lecz także to, jak te przestrzenie, naznaczone religijną wyobraźnią i pamięcią, oddziaływały na wspólnoty w kolejnych epokach. Jej narracja odsłania więc, w jaki sposób ruch pielgrzymkowy oraz symboliczna moc tych lokacji współtworzyły społeczne wyobrażenia, kształtowały kulturę i wpływały na polityczne konfiguracje od starożytności po czasy najnowsze. Bo wędrówki do miejsc świętych dla danej kultury czy społeczności, jak dowodzi Hurlock, mają taką moc. Wystarczy wspomnieć, iż reformacja rozpoczęła się od wyprawy Marcina Lutra do Rzymu w 1511 roku.
Wraz z Autorką pielgrzymujemy przez kraje, kontynenty i epoki, by zrozumieć ten fenomen kulturowy. Dla czytelników pozostających w kręgach wielkich religii monoteistycznych pewnym zaskoczeniem może być wiadomość, iż obyczaj pielgrzymowania znany był już w starożytności, a także w kulturach tradycyjnych (np. wśród rdzennych mieszkańców Ameryk) czy w religiach politeistycznych. Jest to fenomen uniwersalny dla wszystkich cywilizacji naszej planety, na swój sposób łączący kulturowo całą ludzkość. Gdy szukamy tego, co wspólne nam wszystkim, wędrowanie do miejsc świętych uznać musimy za jeden z najważniejszych tego rodzaju czynników.
Choć pielgrzymowanie chcielibyśmy kojarzyć przede wszystkim z doświadczeniem duchowym, nie sposób pominąć faktu, że od wieków stanowi ono również rozbudowaną gałąź gospodarki. Wokół miejsc uznawanych za święte wyrasta cały ekosystem usług i handlu: stragany z żywnością, amuletami, cudownymi lekami czy pamiątkami, sieć noclegów, przewodnicy wskazujący najważniejsze punkty, które pielgrzym musi odwiedzić, a nawet organizatorzy rozrywek o charakterze zdecydowanie świeckim (włączając w to usługi prostytutek).
Co więcej, tam, gdzie gromadzą się rzesze ludzi, nieuchronnie pojawia się także ciemniejsza strona pielgrzymowania: tłok sprzyjający wypadkom, wśród zgromadzonych łatwo rozprzestrzeniają się choroby zakaźne, a anonimowość tłumu bywa dogodnym środowiskiem dla drobnych i poważniejszych przestępstw. Paradoksalnie jednak śmierć, która może dosięgnąć pielgrzyma w drodze lub w samym miejscu świętym, nie jest przez wiernych postrzegana jako zło. Przeciwnie, w przekonaniu wielu stanowi ona niemal uprzywilejowaną formę przejścia, moment, który dzięki wyjątkowości miejsca i intencji wędrówki ma prowadzić bezpośrednio ku zbawieniu.
Sacrum nie istnieje w próżni, zawsze splata się z profanum, a pielgrzymkowe szlaki są jednym z najbardziej wyrazistych przykładów tego przenikania. Do tych przestrzeni przybywali nie tylko pątnicy, lecz także chorzy poszukujący uzdrowienia oraz żebracy liczący na hojność wiernych, tworząc wielobarwną, niejednorodną społeczność skupioną wokół miejsc obdarzonych religijną mocą. I o tym wszystkim pisze Kathryn Hurlock w swojej pasjonującej książce.
niedziela, 14 czerwca 2026
M. Cholewa, Fake off
P. Čornej, Rewolucja husycka. Krótka historia
wtorek, 28 kwietnia 2026
T. Rożek, Władza, pieniądze, nauka





