Zasadniczo bardzo polecam całą tę książkę.
poniedziałek, 14 lipca 2025
T. Phillips, J. Elledge, Spisek. Czyli kto nam wszczepia czipy i inne popie***one teorie
Zasadniczo bardzo polecam całą tę książkę.
wtorek, 5 grudnia 2023
Humanistyka vs. nauki ścisłe
środa, 29 listopada 2023
Recenzenci
sobota, 24 września 2022
Za starzy na doktorat?
W cytowanym wywiadzie pada jeszcze kilka innych interesujących stwierdzeń. W fizyce jedną z nielicznych poprawnych teorii jest stała struktury subtelnej, którą Staruszkiewicz oblicza od lat 80. XX w. Dodajmy, że pracuje nad nią samotnie, ponieważ nikt inny nie jest nią zainteresowany (ciekawe dlaczego?). Natomiast co do innych teorii: zasada antropiczna – bzdura („Całkowicie ją odrzucam”); teoria strun – bzdura (zerowe wyniki przy ogromnym nakładzie na badania); teoria cząstek elementarnych – też raczej bzdura („zbyt pilne śledzenie danych eksperymentalnych jest szkodliwe, gdyż jest ich za dużo, by można je było umysłowo opanować”); mechanika kwantowa – brzydka matematycznie, ale nie wiadomo dlaczego daje dobre wyniki. Wygląda to tak, jakby profesor przyznawał sobie monopol na prawdę, a to zawsze jest podejrzane.
piątek, 11 lutego 2022
Medal "Plus ratio quam vis" dla Prof. Svena Ekdahla
"Prof. Sven Ekdahl otrzymał jedno z najwyższych odznaczeń przyznawanych przez Uniwersytet Jagielloński za badania nad stosunkami polsko-krzyżackimi w średniowieczu, w tym w szczególności nad bitwą pod Grunwaldem, wzorową edycję jednego z najważniejszych dzieł Jana Długosza, Banderia Prutenorum oraz promocję historii Polski w nauce światowej".
https://www.uj.edu.pl/wiadomosci/-/journal_content/56_INSTANCE_d82lKZvhit4m/10172/149828202
Międzynarodowy Dzień Kobiet i Dziewcząt w Nauce
Z okazji Międzynarodowego Dnia Kobiet i Dziewcząt w Nauce wszystkim Koleżankom zajmującym się prowadzeniem badań naukowych, szczególnie oczywiście w naukach humanistycznych, życzymy wielu sukcesów, nigdy niezaspokojonej ciekawości, wciąż nowych pytań i poszukiwania na nie odpowiedzi, niegasnącego płomienia pasji, inwencji twórczej, poczucia sensu, a także wzajemnej życzliwości oraz wsparcia.
wtorek, 25 stycznia 2022
Popularyzacja nauki
Popularyzacja nauki jest w mim przekonaniu jednym z obowiązków pracowników nauki, szczególnie tych korzystających z mediów społecznościowych. O konieczności wykorzystywania tychże przez uczonych w celu popularyzacji pisała już w 2011 r. na swoim blogu w witrynie „Scientific American” Christine Wilcox (https://blogs.scientificamerican.com/science-sushi/social-media-for-scientists-part-1-it-8217-s-our-job/). Niestety naukowcy na ogół niechętnie podejmują się tego zadania. Wynika to z różnych względów.
Jednym z nich jest zapewne to, że środowiska pseudonaukowe często są agresywne i nie każdy z nas ma ochotę stać się obiektem napaści, konfrontując się z pieniaczami, dla których fakty naukowe nie mają znaczenia. Ofiarą takiego hejtu padł m.in. Artur Wójcik, pogromca fantazmatu Wielkiej Lechii i twórca blogu Sigillum Authenticum (przykład: https://www.youtube.com/watch?v=zjxNELjwTck).
Na problem niechęci naukowców do popularyzacji nauki, wynikającej z ich obaw przed utratą naukowej powagi („saganizacji”), zwróciła uwagę m.in. grupa amerykańskich medioznawców i komunikologów (Liang, X.; Su, L.Y.-F.; Yeo, S.K.; Scheufele, A.A.; Brossard, D.; Xenos, M.; Nealey, P.; Corley, E.A. (2014). Building Buzz: (Scientists) Communicating Science in New Media Environments. Journalism & Mass Communication Quarterly, 91 (4), s. 772-775). Termin ten urobiono od nazwiska amerykańskiego astronoma i popularyzatora nauki, Carla Edwarda Sagana, który z powodu swojego zaangażowania w działalność popularyzatorską stracił autorytet naukowy w oczach swoich kolegów.
Równocześnie autorzy ci wskazali, że rozwój technologii informatycznych daje uczonym nowe możliwości docierania do różnych kręgów opinii publicznej i aktywnego kształtowania form komunikacji oraz sformułowali hipotezę, zgodnie z którą istnieje pozytywna korelacja pomiędzy komunikowaniem się badaczy z publicznością spoza świata nauki a wpływem naukowym (ang. scientific impact) akademików posiadających tę umiejętność. Uczeni, którzy angażują się w działania popularyzujące naukę, publikują więcej artykułów w czasopismach recenzowanych i bywają częściej cytowani.
Inaczej na ten problem spogląda Łukasz Sakowski, autor blogu To Tylko Teoria, który mówi: “Myślę, że naukowcy, stricte pracownicy akademiccy, prowadzący na co dzień badania naukowe, rzadko mają czas do popularyzacji nauki "na pełen etat". Łączenie pracy naukowej z działalnością na rzecz promocji wiedzy w pełnym wymiarze godzin jest niewykonalne czasowo. Albo przeznacza się czas na badania, przebywanie codziennie w laboratorium, wykładanie studentom itd., albo na pisanie artykułów, postów, odpowiadanie na komentarze.”
(https://www.styl.pl/magazyn/news-bioksiazka-czyli-jak-nauczyc-polakow-wiary-w-nauke-rozmowa-z,nId,5781344).
A co Państwo sądzicie na ten temat? Czy nauka to zbyt poważna sprawa, by pozostawić ją samym naukowcom?
niedziela, 26 grudnia 2021
„Pedagogika Katolicka”
„Pedagogika
Katolicka” to nie jest czasopismo historyczne, ale rzecz dotyczy zasad
parametryzacji, której podlegamy wszyscy, warto więc spojrzeć na ten
przypadek. Według najnowszego uzupełnienia ministerialnej listy
czasopism punktowanych, „PK” skoczyła z zera punktów do stu
(przyspieszenie od 0 do setki porównywalne z bolidami F1). Wpis na
stronie internetowej czasopisma informujący o tym fakcie podpisany jest
ksywką, a nie imieniem i nazwiskiem redaktora. Osoba ta zresztą nie
stosuje się do zasad polskiej ortografii, interpunkcji i pisowni (screen
robiłem wczoraj wieczorem, dziś część najbardziej rażących błędów
została poprawiona). Po dokonaniu nagłego skoku na 100 punktów redakcja
odkrywa rolę samodzielnych badań oraz recenzentów w procesie naukowym. I
z rozbrajającą szczerością przyznaje, że teraz, kiedy wreszcie
czasopismo znalazło się w gronie renomowanych, będzie pobierać od
autorów wyższą opłatę za opublikowanie tekstu. I to jest chyba clou tej
zmiany - lojalnie przyznają, że są stupunktową maszynką do zarabiania
pieniędzy. Po angielsku to się ładnie nazywa "predatory journal", ale
nie wiem, czy "PK" na taką delikatną nazwę zasługuje i czy nie lepiej
wprost nazywać taką praktykę dosadniejszy polskim określeniem.
No
i jak widać, żarty się kończą: "Szanowni Państwo! Przed nami kolejny
etap, kolejna szansa, kolejna możliwość rozwoju naukowego poprzez
publikowanie tekstów w naszych czasopiśmie. Zapraszamy państwa do
dalszej współpracy. Jednak, z tej racji, że czasopismo zajmuje wysoką
pozycję wśród renomowanych czasopism, wymagania tekstów ulegają zmianie.
Teksty winny być oparte na badaniach przeprowadzonych przez danego
autora, a nie kopiowane z Internetu czy innych źródeł. Teksty winny mieć
charakter naukowy. W tym znaczącą role będą pełnić recenzenci, którzy
pilnować będą charakteru naukowego artykułu. Opublikowanie tekstu
począwszy od numeru 01/2022 będą wiązać się z realna opłatą
przygotowania, recenzowania i wydawania czasopisma. Zwracamy na to
uwagę, gdyż do tej pory ci, którzy wnosili opłatę otrzymywany
egzemplarz, była to jedynie opłata za druk czasopisma."
Niesamodzielne, plagiatowane kopypasty z internetów to możecie sobie publikować w szmatławcach po 40 punktów.
http://pedkat.pl/1537-pedagogika-katolicka-100-pkt-2
środa, 29 stycznia 2020
Po drogach uczonych
wtorek, 3 września 2019
Władza o polskich naukowcach
piątek, 9 sierpnia 2019
Dolce far niente
![]() |
| Ilustracja: http://sidmeetsnik.com/dolce-far-niente |
Właściwie mógłbym zacząć pisać kolejny artykuł (mam nawet kilka pomysłów), ale na dobrą sprawę nie ma takiej potrzeby, ponieważ za bieżący okres parametryzacyjny (2017-2020) będę miał wypełnione wszystkie cztery sloty publikacyjne (piękny volapük, prawda? Takim językiem teraz trzeba się posługiwać w kontaktach z biurokracją). Nie potrzebuję więc żadnych nowych publikacji aż do 2021 roku. Nonsens? Zapewne. Ale tak sytuację kształtuje nowa ustawa.
Na dobrą sprawę aż do czasu otrzymania trzeciej recenzji z Wydawnictwa mogę sobie siedzieć w fotelu i czytać książki li tylko dla przyjemności. Dziękuję, Panie Ministrze.
Nowy wykaz czasopism punktowanych
*Pierwsze czasopismo tematycznie idealnie odpowiada omawianej przeze mnie problematyce i gotowe było opublikować mój tekst. To jednak okazuje się mniej ważne. Najważniejsze są punkty oceny parametrycznej. Musimy więc podejmować nie takie decyzje, które mają sens, tylko takie, które przyniosą więcej punktów, nawet jeśli jest w nich niewiele sensu. Koniec końców w tabelce lepiej mieć 200 paranoicznych punktów niż tylko 70 choćby najgenialniejszych.
Nie wspominam już o takim drobiazgu jak ten, że publikując w pierwszym czasopiśmie miałbym szansę dotrzeć do większości zainteresowanych daną problematyką historyków, ale otrzymałbym tylko 70 punktów. Publikując w drugim mam szansę na 200 punktów, ale trudno powiedzieć, czy tekst trafi do tych badaczy, którzy naprawdę byliby nim zainteresowani. Jednak skoro MNiSW postawiło mnie przed wyborem: albo dobro mojej dyscypliny i Wydziału, albo dobro nauki w ogóle i szerokiej, a więc niesprecyzowanej społeczności, decyzja może być tylko jedna.
%20%E2%80%94%20Skala%20(48%25).png)



