Pokazywanie postów oznaczonych etykietą bibliologia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą bibliologia. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 7 stycznia 2025

A. Lubińska, Książka i biblioteka w wybranych pracach Umberta Eco


Z cyklu książek o książkach warto polecić wydane niedawno opracowanie Anny Lubińskiej poświęcone problematyce bibliologicznej w dziełach Umberta Eco.

Autorka wyraźnie zafascynowana jest bohaterem swojej książki i bezkrytycznie podziela wszystkie jego tezy, nawet te, które z biegiem czasu się zdezaktualizowały (np. dotyczące Internetu i jego korzystnego wpływu na kulturę książki i pisma, nieuwzględniające niejednokrotnie destrukcyjnego wpływu mediów społecznościowych) czy też takie, które są w najlepszym przypadku dyskusyjne („Internet nie jest prostym zjawiskiem. Jest jak książka: czy książka jest dobra, czy zła? Jeśli jest zatytułowana ‘Mein Kampf’, to jest zła, jeśli ‘Biblia’, to dobra”).
 
Ta bezkrytyczność i jedynie mechaniczne zestawianie poglądów U. Eco na kulturę książki, z całym szacunkiem dla erudycji Autorki, jest największym mankamentem tej monografii. Lubińska ze wzruszającą prostotą stwierdza, że wszystkie opinie Eco najnormalniej w świecie zawsze były trafne.
 
Wartością dzieła jest bardzo pracowite i sumienne zgromadzenie wszelkich refleksji U. Eco związanych z szeroko pojętą bibliologią – pisaniem, czytaniem, publikowaniem (działalnością wydawniczą), gromadzeniem książek, ich roli w kulturze, stosunkowi bibliofilów do kolekcjonowanych woluminów itd.
 
Jeśli więc chcecie się dowiedzieć, jakie były poglądy włoskiego semiotyka na książkę, sięgnijcie po opracowanie A. Lubińskiej. Resztę jednak (czyli krytykę jego teorii) będziecie musieli dopisać sobie sami.
 
PS. Mój prywatny przyczynek do problemu bibliomanii: latem ubiegłego roku kupiłem ‘Bibliofollię’ i położyłem na którejś stercie książek. Teraz nie jestem w stanie jej odnaleźć.
 
A. Lubińska, Książka i biblioteka w wybranych pracach Umberta Eco. Studium bibliologiczne, Wrocław 2024

wtorek, 31 grudnia 2024

M. Łomnicka, Domowe biblioteki


„Po co ci tyle książek?” – nie tylko ja często słyszę to pytanie. Odpowiedzi jest wiele, ale są one dość nieoczywiste. Bo faktycznie, po co? Sporo kosztują, zajmują dużo miejsca, a i tak wszystkich nigdy się nie przeczyta. Czasem powtarza się wypowiedź Umberto Eco, według którego książki są antidotum na dolegliwości duszy, ale takie dictum nie przekona nieprzekonanego. Każdy z bibliofilów zresztą zapewne ma swoją odpowiedź. Ja również mam własną.

 
Co o czytaniu i zbieraniu książek sądzą mniej lub bardziej znani miłośnicy literatury, możemy dowiedzieć się z poświęconych temu problemowi publikacji. Takich zbiorów wywiadów oraz esejów ukazało się w Polsce już około dziesięciu. Niektóre z nich są fantastyczną, porywającą lekturą, stanowiącą prawdziwą przygodę intelektualną („Książki i ludzie” B.N. Łopieńskiej), inne przeraźliwie nudne, schematyczne i wymuszone („Pokaż mi swoją bibliotekę” A. Rybki).
 
W grudniu 2024 r. ukazał się kolejny zbiór wywiadów z bibliofilami i kolekcjonerami: „Domowe biblioteki. Reportaże o prywatnych księgozbiorach” M. Łomnickiej.
 
Czy domowe księgozbiory to już tylko przeżytek, czy może jednak wciąż mają one jakąś wartość kulturową (a niekiedy też i materialną)? Kto gromadzi księgozbiory w czasach, w których ponad 1/3 społeczeństwa nie ma w domu ani jednej książki, a zarówno w szeroko rozumianych tekstach popkultury, jak i w praktyce projektowania wnętrz nie ma na nie miejsca? Komu w ogóle potrzebne są tradycyjne biblioteki w czasach kultury cyfrowej i mikroapartamentów? Czy biblioteka po śmierci właściciela to tylko kłopot dla spadkobierców*?
 
Odpowiedzi na te pytania każdy zbieracz musi udzielić sobie sam. Ale warto sięgnąć po rozmowy Łomnickiej choćby po to, żeby poszukać inspiracji do takich refleksji.
 
M. Łomnicka, Domowe biblioteki. Reportaże o prywatnych księgozbiorach, Biblioteka Analiz, Warszawa 2024
 
*Spoiler alert: najczęściej to tylko kłopot. Jeden z rozmówców Łomnickiej wspominał, że planuje przekazać swoje zbiory do BUW, ale jeśli nadal tak zakłada, to czeka go (lub jego spadkobierców) duże a niemiłe zaskoczenie. BUW, tak jak i inne biblioteki, nie przyjmuje żadnych kolekcji w całości.

poniedziałek, 3 czerwca 2024

Zalecenia Teodora Studyty


Jednym z cieszących się największym poważaniem mnichów prawosławnych IX w. był igumen klasztoru Studion w Konstantynopolu, św. Teodor Studyta (zm. 11 listopada 826). Teodor był autorem licznych dzieł, w tym listów, katechez, mów pogrzebowych, pism teologicznych, a także epigramatów. W przypisywanych mu "Epitimia" znajdują się m.in. zalecenia dyscyplinarne dla skrybów i bibliotekarzy, przewidujące różnorodne kary za niedbałe wykonywanie ich obowiązków. Osiem zasad dotyczyło skrybów, trzy natomiast odnosiły się do bibliotekarzy oraz wypożyczania książek z klasztornej biblioteki.

Za zużywanie zbyt dużej ilości kleju czy też marnowanie go przez zbyt długie przetrzymywanie, karą było pięćdziesiąt przyklęknięć. Jeśli ktoś nie dbał wystarczająco o kodeks, z którego przepisywał oraz ten, który był kopiowany, nie odkładał ich na miejsce we właściwym czasie, nie zachowywał właściwej pisowni czy popełniał błędy akcentuacyjne i interpunkcyjne, wykonać musiał sto trzydzieści przyklęknięć. Jeśli ktoś podawał z pamięci tekst kopiowany, przez trzy dni nie mógł wchodzić do kościoła. Mnich, który czytałby z innej księgi niż ta, którą miał kopiować, nie mógł spożywać gotowanych potraw. Karą za połamanie pióra w gniewie było trzydzieści przyklęknięć. Gdyby ktoś zabrał innemu skrybie poszyt, w którym tamten pisał, bez jego wiedzy, miał przyklęknąć pięćdziesiąt razy, natomiast za nieprzestrzeganie poleceń przełożonego nie wolno było wchodzić do kościoła przez dwa dni. A wreszcie zaniedbywanie obowiązków przez przełożonego kopistów, takie jak stronnicze rozdzielanie pracy czy też traktowanie bez należytej troski pergaminu czy narzędzi, co prowadziłoby do ich zniszczenia, zagrożone było karą stu pięćdziesięciu przyklęknięć oraz zakazem wchodzenia do kościoła. 
 
Obowiązków bibliotekarzy oraz zasad korzystania z księgozbioru dotyczyły jedynie trzy zasady porządkowe. Jeśli ktoś wypożyczył książkę i nie dbał o nią należycie lub też dotykał bez pozwolenia książkę wypożyczoną przez innego mnicha albo marudząc szukał innej książki niż ta, którą wziął wcześniej, nie mógł już wziąć do ręki żadnego kodeksu do końca danego dnia. Bibliotekarz, który nie wykazywałby się należytą troską o książki, nie wytrząsał ich, nie odkurzał i nie układał na półkach, miał nie jeść gotowanych potraw. A wreszcie mnich, który ukrywałby we własnej celi książki bez dobrego uzasadnienia i nie zwracał ich do biblioteki w momencie, w którym bibliotekarz uderza w gong, miał za karę stać w refektarzu (tzn. nie wolno mu było siadać podczas posiłków).

poniedziałek, 22 stycznia 2024

M. Czerenkiewicz, Oficyna Schedlów. W świecie drukowanej książki XVII i początków XVIII wieku

„Oficyna Schedlów” Michała Czerenkiewicza to bardzo obszerna monografia poświęcona działającej w XVII-wiecznym Krakowie firmie wydawniczej. Dzieło to liczy około 490 stron tekstu, zaś dalsze około 170 stron zajmuje bibliografia druków Schedlowskich. Przedmiotem badań Autora jest nie tylko samo przedsiębiorstwo, ale też szeroko ujęty kontekst, w którym ono funkcjonowało. Dlatego też (po nieco przekombinowanym wstępie metodologicznym, domyślam się jednak, że to rozprawa habilitacyjna i Autor z góry zabezpieczał się przed możliwymi zarzutami recenzentów) całość rozpoczyna się od przedstawienia rodziny drukarzy. Poznajemy Schedlów prywatnie oraz jako przedsiębiorców. Co ważne, Czerenkiewicz pisze o także ich kontaktach międzynarodowych.


W dalszym ciągu przedstawiony został kontekst prawny i społeczny funkcjonowania firmy wydawniczej. Zasadniczą część tekstu stanowi omówienie repertuaru wydawniczego rodzinnej drukarni. Wyczerpująco przedstawiony został zasób typograficzny warsztatu Schedlowskiego (używane czcionki oraz elementy zdobnicze) oraz układ typograficzny wydawanych przez Schedlów tekstów. Ta część książki jest bogato ilustrowana, co stanowi jej istotny walor. 


Monografia ta to opowieść zarówno o książkach jako obiektach materialnych, ich projektowaniu i wytwarzaniu, jak i o związanych z nimi ludziach, uobecnianych (to termin używany przez samego Autora) w różnych procesach na różnych etapach ich istnienia – czytelnikach i drukarzach. Książka to przecież nie tylko papier, farba i zasób typograficzny. Nie istnieje ona bez człowieka. Ten właśnie problem został bardzo trafnie zobrazowany.


I choć zapewne można byłoby wskazywać zagadnienia, które zostały pominięte (przede wszystkim krąg autorów związanych z oficyną Schedlowską, tego elementu brakuje), to jednak otrzymujemy opracowanie bardzo szczegółowe i wieloaspektowe, wielopłaszczyznowe, niemalże kompletne, napisane z wielkim rozmachem. Podziw budzi szerokość kwerendy, wszechstronność badań oraz wykorzystanie różnojęzycznej literatury przedmiotu. To jest książka nie tylko o jednej drukarni, ale o polskiej kulturze literackiej i intelektualnej XVII w.


M. Czerenkiewicz, Oficyna Schedlów. W świecie drukowanej książki XVII i początków XVIII wieku, Kraków 2023



wtorek, 19 września 2023

Leksykon oprawoznawczy

Ze wszystkich obszarów badawczych księgoznawstwa najsłabiej rozpoznane pozostają dotychczas, jak się wydaje, problemy oprawoznawstwa. Co prawda w ciągu ostatnich ośmiu lat ukazały się trzy tomy redagowanej przez prof. Arkadiusza Wagnera serii „Tegumentologia polska”, zagadnienie pozostaje jednak dalekie od wyczerpania. 
 
Bardzo mnie cieszy zatem publikacja przez Wydawnictwo Uniwersytetu Kazimierza Wielkiego w Bydgoszczy „Leksykonu oprawoznawczego” pod redakcją Elżbiety Pokorzyńskiej, Małgorzaty Pronobis-Brzezińskiej oraz Arkadiusza Wagnera. Jest to bardzo gruntownie opracowane i pięknie wydane kompendium wiedzy o dawnych i współczesnych oprawach książkowych. Ułożone alfabetycznie hasła encyklopedyczne wzbogacone zostały rysunkami oraz barwnymi fotografiami (łącznie 436 ilustracji przedstawiających różne typy, zdobienia czy detale opraw, narzędzia introligatorskie itp.). Każdemu hasłu przyporządkowano jego odpowiednik w językach angielskim, francuskim i niemieckim, co bardzo ułatwi dalsze studia, szczególnie jeśli chodzi o poszukiwanie literatury obcojęzycznej. Przyczyni się to też do ujednolicenia terminologii. 
 
Hasła leksykonu obejmują nie tylko terminy techniczne czy stricte księgoznawcze, lecz także np. z zakresu historii sztuki. Zainteresowany czytelnik znajdzie tu jednak także artykuły o charakterze bardziej niezwykłym, jak choćby ten o „Makabrycznych oprawach”, w którym jest mowa o oprawach książkowych wykonanych z ludzkiej skóry.
 
Zestawienie bibliograficzne kończące ten niezwykły tom liczy 30 stron. Jest to pozycja, która powinna znaleźć się w zbiorach każdego księgoznawcy, bibliologa, bibliotekarza, archiwisty czy historyka sztuki. Jeśli chcecie dowiedzieć się np. co to są skrzydła nietoperza, oprawy żałobne, kompartymenty czy kefalin, koniecznie sięgnijcie po tę książkę.

czwartek, 23 marca 2023

Jan ze Stobnicy, Wprowadzenie do „Kosmografii” Ptolemeusza

Po lekturze „Wprowadzenia do „Traktatu o sferze” Johna z Holywood” Jana z Głogowa sięgnąłem po wydane przed dwu laty „Wprowadzenie do „Kosmografii” Ptolemeusza” Jana ze Stobnicy, wydane również w Częstochowie przez prof. Roberta K. Zawadzkiego.

Dzieło Stobniczki, późnośredniowiecznego astronoma krakowskiego, jest kompilacją, zawiera jednak pewne elementy oryginalne (przede wszystkim opisy Polski i Rusi), zaś jego autora cechowała niezależność myślenia i erudycja, a w pewnych elementach można mówić wręcz o jego nowatorstwie na gruncie polskim (przede wszystkim jego informacje na temat Ameryki). Wydanie tekstu „Wprowadzenia” w łacińskim oryginale wraz z polskim przekładem oraz obszernym komentarzem jest ważnym osiągnięciem w zakresie badań nad historią nauki polskiej.
 
Seria „Biblioteka Długosza” wydawana przez Uniwersytet Humanistyczno - Przyrodniczy im. Jana Długosza w Częstochowie jest naprawdę dobra, a prof. R.K. Zawadzki robi kawał dobrej roboty!
 
Jan ze Stobnicy, Wprowadzenie do „Kosmografii” Ptolemeusza, studium, tekst łaciński, komentarz i przekład R.K. Zawadzki, Częstochowa 2021

środa, 22 marca 2023

Zaginiony rękopis dzieła Cycerona wrócił do Wrocławia

 

"Manuskrypt Cycerona z XV wieku wrócił do Wrocławia po latach. Został odnaleziony w Nowym Jorku.
 
W piątek (10 marca) do zbiorów Biblioteki Uniwersyteckiej we Wrocławiu został przekazany manuskrypt z dziełami Cycerona. To zaginione niegdyś dzieło znajdowało się w naszym mieście od początku XX wieku. Między 1961 a 1977 rokiem został skradziony. Co się z nim działo i jak został odnaleziony?"
 

piątek, 2 grudnia 2022

Michał Spandowski

Kolejna smutna wiadomość. Zmarł Michał Spandowski, z wykształcenia filolog klasyczny, od 1966 r. pracujący w Zakładzie Starych Druków Biblioteki Narodowej, wybitny znawca inkunabułów. Znamy go jako autora wielu opracowań z zakresu inkunabulistyki, a także katalogów inkunabułów i starych druków, w tym jako współautora drugiego tomu ”Inkunabułów w bibliotekach polskich” (1993) czy opracowania „Bibliotheca rediviva (XVI-wieczne druki z dawnych bibliotek Stargardu), Szczecin 2021. Zajmował się także dokumentowaniem zbiorów poloników zagranicznych („Katalog starych druków biblioteki Papieskiego Kolegium Polskiego w Rzymie”, Warszawa 2010; „Aldines in libraries of Ukraine catalogue”, Warszawa 2012; „Katalog poloników biblioteki Pontificia Università Urbaniana”, Warszawa 2012). Michał Spandowski był członkiem Komitetu Naukowego konferencji „Explicitus est liber - dziedzictwo sztuki drukarskiej do roku 1800” (17-18 listopada 2022, Biblioteka Naukowa PAU i PAN w Krakowie), w programie której znajduje się jego referat „O mądre gromadzenie starych druków”.
 
Relacja z  pogrzebu Michała Spandowskiego: https://youtu.be/64wj7pmvoEY

Profesor Barbara Bieńkowska

Dotarła do nas bardzo smutna wiadomość. 3 listopada 2022 r. zmarła Pani Profesor Barbara Bieńkowska, uczona zajmująca się badaniami nad historią książki oraz historią kultury i nauki. Pełniła funkcję dyrektorki Instytutu Bibliotekoznawstwa i Informacji Naukowej Uniwersytet Warszawski. Była współzałożycielką i prezeską Polskie Towarzystwo Bibliologiczne Oddział Warszawski. W latach 1975-1993 redagowała czasopismo "Z Badań nad Polskimi Księgozbiorami". Autorka m.in. książek "Kronika Emeryka Węgra (1516-1531) jako źródło Wapowskiego" (1969), "Kopernik i heliocentryzm w polskiej kulturze umysłowej do końca XVIII wieku" (1971), "Staropolski świat książek" (1976), "Zarys dziejów książki" (1987, wspólnie z H. Chamerską), "Books in Poland" (1990, wspólnie z H. Chamerską) oraz wielu opracowań bibliotekoznawczych.
 
Fot. Elżbieta Maruszak

czwartek, 4 sierpnia 2022

Splendor i wiedza. Biblioteka królewska Stanisława Augusta


Na panowanie Stanisława Augusta Poniatowskiego patrzymy często przez pryzmat jego związków z carycą Katarzyną oraz rozbiorów i upadku Rzeczpospolitej. Opublikowany przez Arx Regia - Wydawnictwo Zamku Królewskiego w Warszawie tom esejów poświęconych królewskiej bibliotece, ale także tworzonej przez Stanisława Augusta kolekcji rycin, malarstwa, grafiki (tu szczególnie esej Jolanty Talbierskiej), rzeźb, instrumentów naukowych, kartografii, numizmatów (o tym pisze Marta Męclewska), naturaliów i innych tego rodzaju eksponatów (jego mecenat miał charakter prawdziwie uniwersalny) przedstawia tego władcę w innej perspektywie. Autorzy zawartych w tym tomie tekstów, badacze z Polski i Ukrainy, nie wchodząc w rozważania na tematy polityczne, rozjaśniają nieco tę czarną legendę otaczającą ostatniego elekcyjnego króla Polski oraz okres jego rządów.

Jak pisze w słowie wstępnym Wojciech Fałkowski, publikacja ta „jest w istocie rodzajem informatora o stanie wiedzy i środowisku intelektualnym w Polsce pod koniec XVIII w.”. I choć w istocie stanisławowska Kunstkammera nie odegrała znaczniejszej roli w rozwoju polskiej nauki czy kultury, stanowiła ważne zjawisko, które dziś należy badać sine ira et studio.



Prezentowana publikacja poświęcona jest problematyce królewskiego kolekcjonerstwa, zainteresowań intelektualnych Stanisława Augusta oraz jego mecenatu kulturalnego i naukowego. Tematem wiodącym pozostaje jednak stanisławowska biblioteka, która została opisana bardzo szczegółowo w zakresie jej kompletowania, przyrostów, sposobu nabywania książek, zakresu i organizacji księgozbioru oraz jego katalogowania, wyposażenia i umeblowania pomieszczeń w których książki przechowywano. Badacze podkreślają wagę, jaką monarcha przywiązywał do programu ideowego swojej biblioteki, z czym wiąże się kwestia czytelników i wypożyczeń, jako że zamiarem króla było utworzenie biblioteki publicznej, dostępnej dla wszystkich zainteresowanych, dlatego też planowo budował on księgozbiór o użytkowym charakterze i nowoczesnym profilu. Równie istotne były kwestie personalne, czyli dobór opiekujących się zbiorami bibliotekarzy oraz księgarzy, z usług których król korzystał.

Poznajemy wreszcie ogólnie losy księgozbioru po upadku Rzeczpospolitej i śmierci króla – w 1803 r. Tadeusz Czacki zakupił ją na potrzeby tworzonego w Krzemieńcu Gimnazjum Wołyńskiego, późniejszego Liceum Krzemienieckiego, a po upadku powstania listopadowego władze carskie przeniosły kolekcję do Kijowa, włączając ją do biblioteki tamtejszego uniwersytetu; księgozbiór stanisławowski w swym zasadniczym zrębie pozostaje w Kijowie do dziś. Trzeba wszakże od razu wyjaśnić, że omawiana książka, będąca zbiorem luźno powiązanych ze sobą szkiców, nie stanowi systematycznego zarysu dziejów biblioteki królewskiej.

Dla mnie osobiście najciekawszą część zbiorów królewskich stanowiła kolekcja inkunabułów, omówiona przez Halinę I. Koval'čuk. Za równie ciekawy uważam tekst poświęcony rękopisom z Collectio Regia, autorstwa Ol'gi P. Stepčenko. Alina Dzięcioł sięgnęła m.in. do początków biblioteki, zestawiając informacje dotyczące książek nabywanych przez Poniatowskiego jeszcze przed jego wyniesieniem na tron królewski, a także nabytków późniejszych. Dowiadujemy się, jakie istniejące wcześniej kolekcje, w całości lub częściowo, trafiły do biblioteki królewskiej, której wielkość ostatecznie w 1798 r. osiągnęła ponad 18 500 woluminów.

Bardzo interesującym zabiegiem jest wykorzystanie przez autorów kolejnych tekstów różnego rodzaju źródeł, co pozwoliło im rozpatrywać zagadnienie królewskiej „księgarni” w różnych aspektach. I tak np. Przemysław Wątroba bada rysunki znajdujące się w Gabinecie Rycin Biblioteki Uniwersyteckiej w Warszawie, omawiając na ich podstawie architekturę biblioteki zamkowej. Natomiast Henryk Bartoszewicz pisze nie tylko o zbiorach kartograficznych króla, ale także o rozwoju kartografii polskiej w okresie jego panowania (kartografika stanisławowskie znajdują się obecnie w Archiwum Głównym Akt Dawnych). Nawiasem mówiąc, pokazuje to, jak rozproszone pomiędzy różne instytucje pozostają dziś zbiory królewskie.

Jako jeden z nielicznych niedostatków omawianej publikacji wskazać trzeba brak artykułu przedstawiającego zbiory Stanisława Augusta na tle innych Kunstkammer tworzonych w Polsce i krajach z nią sąsiadujących w epoce oświecenia. Opracowanie takie byłoby bardzo pożądane, gdyż dzięki niemu można byłoby spojrzeć na zjawisko kolekcjonerstwa królewskiego umieszczając je w odpowiednim kontekście. Niemniej pomimo tej luki otrzymaliśmy wszechstronnie nakreślony obraz wspaniałej, imponującej i ważnej kolekcji. Ta bardzo starannie przygotowana edytorsko, bogato ilustrowana publikacja zainteresuje historyków, historyków sztuki i nauki oraz bibliologów.

Przede mną jeszcze lektura dwóch tomów katalogu księgozbioru Stanisława Augusta Poniatowskiego.

Splendor i wiedza. Biblioteka królewska Stanisława Augusta. Eseje, red. A. Dzięcioł, T. Jakubowski, Warszawa 2022

wtorek, 8 marca 2022

Toruński rękopis (najprawdopodobniej) zostaje w Polsce


Rada Wydziału Dziennikarstwa, Informacji i Bibliologii UW przyjęła uchwałę dotyczącą projektu ustawy w sprawie przekazania rządowi węgierskiemu rękopisu Naldusa Naldiusa ze zbiorów Książnicy Kopernikańskiej w Toruniu. Tekst uchwały: https://dokumenty.uw.edu.pl/dziennik/DWDiB/Lists/Dziennik/monitor.aspx?ID=681

Jak napisał mi Prof. Arkadiusza Wagnera z UMK: "Nadmienię tylko, z niemałą satysfakcją i radością, że na dzień dzisiejszy sprawa Korwina wydaje się zamknięta: nie dosyć, że oprócz działań w Sejmie i Senacie RP interweniował prymas Polak, program jednoznacznie po naszej stronie nakręciła Telewizja Trwam, a także pojednawcze pismo wystosowała ambasador Węgier, to jeszcze dziś dowiedziałem się, że ekspertyzę miażdżącą rządową koncepcję przekazania kodeksu Orbanowi opublikowali prawnicy z... Ordo Iuris (!)". Oby to był happy end.

sobota, 5 lutego 2022

Bibliotheca Corviniana Virtualis


W ostatnich dniach dzięki inicjatywie partii rządzącej (która, przypomnijmy, chce oddać Węgrom bezcenny XV-wieczny rękopis znajdujący się obecnie w Toruniu) wielu Polaków usłyszało o bibliotece króla Macieja Korwina. Warto przy tej okazji zajrzeć na stronę internetową, poświęconą tejże kolekcji.

piątek, 4 lutego 2022

Czy Polska odda cenny średniowieczny rękopis?

 


"Do Sejmu wpłynął poselski projekt ustawy dot. przekazania na rzecz Węgier kodeksu pergaminowego, manuskryptu powstałego w II poł. XV w.
 
Przedstawicielem wnioskodawców został poseł Piotr Babinetz (PiS).
 
Jak wyjaśniono, celem projektowanej ustawy jest umożliwienie przekazania przez Rzeczpospolitą Polską na rzecz Węgier kodeksu pergaminowego "Epistola de laudibus augustae bibliothecae atque libri quatuor versibus scripti eodem argumento ad serenissimum Mathiam Corvinum Panoniae regem" (tłum. "List do Najjaśniejszego Macieja Korwina, króla Panonii, o pochwałach dostojnej biblioteki i księgach czterech wersetów napisanych na ten sam temat" - PAP). Manuskrypt powstał w II poł. XV w., a jego autorem jest Naldus Naldius, pochodzący z Florencji humanista i pisarz doby renesansu, działający na dworze króla węgierskiego, Macieja Korwina. Karty kodeksu zdobią wysokiej klasy iluminacje florenckiego miniaturzysty Attavantego degli Attavantiego. Dzieło pozostaje obecnie w zbiorach Wojewódzkiej Biblioteki Publicznej – Książnica Kopernikańska w Toruniu."
 
 
 
Na temat biblioteki króla Macieja Korwina zob. zbiór tekstów w moim przekładzie.

środa, 21 sierpnia 2019

Oprawy introligatorskie

Odebrane od introligatora, w solidnych i pięknych nowych oprawach, zadbane i uratowane. Koszt, co prawda, spory, ale satysfakcja jeszcze większa. I pewność, że zostały zabezpieczone na kolejne 100 lat.

środa, 14 sierpnia 2019

"Liber chronicarum cum figuris" Hartmanna Schedla

"Liber chronicarum cum figuris" Hartmanna Schedla to jeden z największych późnośredniowiecznych bestsellerów, kompendium wiedzy o ówczesnym świecie i jego historii od chwili stworzenia. O dziele tym opowiada Emma C. DeJong, dla której stało się ono punktem wyjścia do badań nad początkami drukarstwa. 


Omówienie „Kroniki” wraz z zestawieniem bibliograficznym: https://www.historisches-lexikon-bayerns.de/Lexikon/Schedelsche_Weltchronik

czwartek, 23 maja 2019

Ch. English, Przemytnicy książek z Timbuktu

Niestaranne, pośpieszne tłumaczenie, brak korekty językowej, brak redakcji - te uchybienia sprawiają, że książkę źle się czyta. W niektórych fragmentach tekstu trudno się zorientować, o co chodzi. W innych pomyłki i lapsusy są widoczne na pierwszy rzut oka, a tym samym jeszcze bardziej żenujące jest, że nie dostrzeżono ich w procesie redakcyjnym. Tej książce zrobiono krzywdę. Szkoda tym większa, że problematyka tej książki jest ważna i ciekawa. Dotyczy ona nie tylko mało znanych w Europie rękopisów arabskich, lecz także procesu poznawania afrykańskiego interioru przez Europejczyków oraz jednej z najczarniejszych kart naszej historii - bezdusznego kolonializmu. Wydawnictwo Poznańskie, wstyd bodajże.

wtorek, 23 stycznia 2018

Bibliografia katalogów inkunabułów i starych druków


Bibliografia katalogów inkunabułów i starych druków znajdujących się w zbiorach polskich oraz opracowań monograficznych poświęconych księgozbiorom historycznym. Zestawienie nie obejmuje dziejów drukarstwa oraz katalogów poloników za granicą.

  1. 50 inkunabułów w Bibliotece imienia Zielińskich Towarzystwa Naukowego Płockiego, opr. H. Kostanecka, Płock 1985
  2. Ameisenowa Z., Rękopisy i pierwodruki iluminowane Biblioteki Jagiellońskiej, Wrocław 1958 
  3. Antosiewicz K., Katalog inkunabułów Biblioteki Kapituły Metropolitalnej w Krakowie [w:] „Analecta Cracoviensia”, T. 12, Kraków 1980
  4. Barwiński E., Katalog inkunabułów Biblioteki Uniwersyteckiej we Lwowie, Lwów 1912
  5. Bazielich W., Resztki biblioteki parafialnej w Starym Sączu, „Roczniki Biblioteczne” 6 (1962), z. 3/4, s. 147-170
  6. Benis, Materiały do historii drukarstwa i księgarstwa w Polsce. I. Inwentarze księgarń krakowskich Macieja Scharffenberga i Floriana Unglera (1547-1551). II. Inwentarze bibliotek prywatnych (1546-1553) [w:] „Archiwum do Dziejów Literatury i Oświaty w Polsce” t. 7, Kraków 1892, s. 1-71; 202-240
  7. Berger-Mayerowa J., Nie znane Estreicherowi „Polonica” i „Silesiaca” w starodrukach Biblioteki Śląskiej, Seria 1-2, Katowice 1961-1968
  8. Biblioteka Główna Akademii Medycznej im. K. Marcinkowskiego w Poznaniu. Informator. Katalog starych druków, Poznań 1990
  9. Biblioteka klasztoru benedyktynów na Świętym Krzyżu : katalog wystawy, oprac. katalogu Bożena Piasecka ; autorzy wstępu: Andrzej Dąbrowski, Maria Cubrzyńska-Leonarczyk, Bożena Piasecka, Kielce 2006
  10. Biblioteka Sapiehów z Krasiczyna w Zamku Królewskim na Wawelu, t. 1: Katalog starych druków. Polonica z wieków XVI-XVIII, red. S. Siess-Krzyszkowski, K. Stompór-Lesiecka, A. Baran, Kraków 2013

sobota, 18 czerwca 2016

Tripitaka Koreana

Korea była drugim po Chinach państwem na świecie, w którym zaczęto stosować technikę druku. Tzw. Tripitaka Koreana zawiera cały chiński kanon tekstów buddyjskich. Matryce pierwszego wydania (opracowane w Korei pod koniec XI wieku) uległy zniszczeniu w czasie najazdu mongolskiego w 1232 r. Nowe matryce wykonane zostały z rozkazu koreańskiego cesarza Gojonga w latach 1236-1251. Pracował nad nimi zespół 30 drzeworytników. Zdjęcia przedstawiają szczególną bibliotekę, mieszczącą się w klasztorze Haein sa. Na długich rzędach regałów spoczywa 81 258 tabliczek-bloków z drewna brzozowego, z których każda pokryta jest starannie wyciętym tekstem, pisanym znakami hanja (hancha). Każda z tych tablic ma wymiary 24 x 70 x 4 cm i waży ok. 3-4 kg. Matryc tych używano do drukowania świętych ksiąg buddyjskich. Zbiór wpisany został na listę światowego dziedzictwa kulturowego UNESCO.

sobota, 9 kwietnia 2016

J. Gwioździk, Kultura pisma i książki w żeńskich klasztorach kontemplacyjnych dawnej Rzeczypospolitej XVI-XVIII wieku


Rozprawa habilitacyjna doktor Jolanty Gwioździk jest, jak wskazuje wykaz Jej publikacji, owocem dwudziestoletnich, rozpoczętych jeszcze w 1995 r., badań nad kulturą książki w klasztorach żeńskich dawnej Rzeczpospolitej. Jej praca doktorska, obroniona w 2000 roku, poświęcona była Bibliotece panien benedyktynek łacińskich we Lwowie. Ponadto problematykę tę omawiała w 50 artykułach (nie licząc wystąpień konferencyjnych).

Zgodnie z założeniami metodologicznymi przedłożona monografia stać powinna na pograniczu bibliologii historycznej i nauki o komunikacji. Autorka zamierzała badać procesy i modele komunikacyjne w środowisku zakonnym, nie zaś same klasztorne księgozbiory. Podstawą źródłową dla tak zaplanowanych studiów są wszelkiego rodzaju teksty towarzyszące życiu klasztornemu. Jest to frapująca perspektywa. Autorka zaproponowała niezwykle interesujący sposób spojrzenia na problematykę nie tylko piśmienności klasztornej, lecz także różnych kanałów komunikacji w środowisku klauzurowym, traktując je jako elementy bardzo różnorodnego, nasyconego różnymi treściami, funkcjami i znaczeniami, niemniej stanowiącego integralną całość zjawiska społecznego. Takie ujęcie problemu badawczego wymagało sięgnięcia po metody kilku nauk humanistycznych i społecznych, przy czym jednak akcent spocząć miał głównie na metodach księgoznawczych (Przedmowa, s. 13). Doktor Jolanta Gwioździk zgromadziła obszerną bazę źródłową dla swoich rozważań. Zestawienie bibliograficzne obejmuje źródła rękopiśmienne, przechowywane w czterdziestu ośmiu instytucjach w Polsce, na Litwie, Ukrainie i w Rosji oraz kilkadziesiąt pozycji źródeł drukowanych, zarówno starych druków, jak i edycji współczesnych.

sobota, 2 kwietnia 2016

Rzecz o różnych sposobach postrzegania rzeczywistości

Czytam uzasadnienie opinii ekspertów oceniających mój wniosek o grant NCN i trudno mi oprzeć się wrażeniu, że są to opisy jakichś światów równoległych. Oto Ekspert 1 pisze: „W ciągu ostatnich dziesięciu lat prof. Tafiłowski opublikował kilka książek popularnych (w tym dwie poświęcone historii wojskowości w XVI w.), jedną monografię poświęconą obrazowi Turcji i Turków w literaturze staropolskiej. Artykuły ukazywały się w dobrych czasopismach ogólnopolskich i w wydawnictwach okazjonalnych”. Drugi zaś ripostuje: „KP jest autorem 4 monografii opublikowanych albo w wyd,.UMSC, albo w bliżej nieznanym wyd. w Zabrzu. Opublikował także 1 artykuł w monografii zespołowej (oficyna wyd. nie została podana - jest to wydawnictwo instytutowe UW) oraz 5 artykułów w periodykach - 2 w jęz. ang. (w periodyku uniw. egejskiego, którego rangę trudno ocenić, i w renomowanym "Roczniku Orientalistycznym"), 3 - w lokalnych periodykach bibliotekoznawczo-archiwistyczych)” (czyli m.in. w „Przeglądzie Historycznym”, „Przeglądzie Humanistycznym”, Archiwach, Bibliotekach i Muzeach Kościelnych oraz „Miscellanea Historico-Archivistica” wydawanych przez Archiwum Główne Akt Dawnych w Warszawie; pisownia oryginalna). 

Dalej podobnie. Ekspert 1 chwali: „Planowane badania wpisują się w trwający do trzech dziesięcioleci zwrot przestrzenny w badaniach humanistycznych, zainicjowany przez Geokrytykę Westphala. We wniosku bardzo jasno zostały wyznaczone cele, które zamierza osiągnąć Kierownik projektu”. Ekspert 2 natomiast gani: „Trudno mówić o poziome NAUKOWYM badań, skoro ich wynikiem ma być - jak wynika z planu badań - przygotowanie katalogu”.

Ekspert 1: „Przedstawiony przez prof. Tafiłowskiego projekt jest nowatorski na gruncie polskim i międzynarodowym. Rezultaty projektu mogą rzucić nowe światło na sposób samo identyfikowania się męskich elit dawnej Rzeczypospolitej poprzez wiedzę geograficzną. Pomysł na badania jest niezwykle ciekawy, ponieważ prof. Tafiłowski skupi się nie tyle na analizie tekstów geograficznych, lecz na funkcjonowaniu druków geograficznych wśród polskich humanistów. Podobne projekty nie były prowadzone ani za granicą, ani w Polsce”.

Ekspert 2: „Jeśli- jak wynika z planu badań - efektem finalnym projektu jest katalog - to projekt nie ma charakteru badawczego. Jeśli monografia - jak wynika z kosztorysu i opisu skróconego - to na podstawie materiału, który KP chce zestawić i poddać analizie, zbyt wąskiego do przewidywanych wniosków - celów projektu - jej wpływ na rozwój dyscypliny będzie znikomy i sprowadzi sie do informacji o jednym z typów materiału źródłowego, bdącym skladnikiem do rekonstrukcji historycznej świadomości geograficznej” (pisownia oryginalna).

Specyfiką nauk humanistycznych jest to, że wyniki badań mogą być różnie oceniane w zależności od subiektywnego podejścia recenzenta. Byłoby naiwnością oczekiwać, że moje pomysły naukowe będą wzbudzać powszechny entuzjazm. Wydawałoby się jednak, że mam prawo oczekiwać, szczególnie od ekspertów NCN, ich rzetelnej oceny. Decyzję o nieprzyznaniu projektowi finansowania przyjmuję z pokorą, nie zgadzam się jednak na to, by eksperci zatrudniani przez państwową instytucję naukową wyrażali swoje opinie z jawnie złą wolą i wrogością, pisząc je w dodatku – sądząc po ilości błędów („efelkem finalnym”, „rezuultatem” itd.) – na kolanie. Jeden z ekspertów potrafił wskazać zarówno dobre strony ocenianego projektu, jaki i jego braki. Ze wskazówek, których udzielił w swojej opinii, skorzystam w dalszych badaniach i jestem za nie wdzięczny. Drugi z nich natomiast nie miał do powiedzenia nic konstruktywnego, skupiając się całkowicie na negacji projektu i wyrażaniu lekceważenia dla mojego dotychczasowego dorobku naukowego (zaatakował przy okazji także czasopisma i wydawnictw publikujące moje teksty, co jest piramidalnym absurdem), nawet nie starając się w jakikolwiek sposób uzasadnić swojej oceny. Opinia taka, pozbawiona rzeczowej konkluzji, jest całkowicie nieprzydatna dla wnioskodawcy. W tym kontekście pytaniem otwartym pozostaje kwestia, jaka jest rola ekspertów NCN w ocenianiu składanych do programu wniosków i tego, jak oni sami ją rozumieją – czy mają być jedynie lożą szyderców, czy też ciałem dokonującym rzetelnej, merytorycznej oceny wniosków o finansowanie badań naukowych. Należałoby także zapytać, czy osoby otwarcie kierujące się emocjami, nie zaś względami rzeczowymi, powinny pełnić tak odpowiedzialne funkcje, decydując nie tylko o rozdziale pieniędzy, ale de facto również o możliwościach rozwoju naukowego innych badaczy.