Epistolografię potocznie zwykliśmy wiązać przede wszystkim z nowożytnością, z czasem, w którym list staje się pełnoprawną formą literacką. Tymczasem jej korzenie sięgają znacznie głębiej: sztuka pisania listów była doskonale znana już starożytnym, a zachowane do dziś zbiory korespondencji Cycerona, Seneki czy Pliniusza Młodszego (I w. p.n.e. – I w. n.e.) przypominają, że list od ponad dwudziestu wieków stanowił ważny element kultury komunikacji. Co więcej, sama refleksja teoretyczna nad listem pojawia się jeszcze wcześniej, w epoce hellenistycznej.
Do tych najstarszych tradycji nawiązuje pierwszy rozdział monografii ks. Marcina Rafała Wysockiego poświęconej listom wczesnochrześcijańskim. Autor traktuje starożytną epistolografię jako źródło i kontekst późniejszych przemian, które są właściwym przedmiotem opracowania. Stąd też w kolejnym rozdziale kieruje uwagę ku wczesnochrześcijańskiej refleksji nad pisaniem listów, analizując pisma świętych Ambrożego, Augustyna, Hieronima oraz Paulina z Noli. W ich korespondencji pojawia się element, który zasadniczo odróżnia ją od tradycji pogańskiej. Jest nim obecność Boga. W listach antycznych nieobecny, w chrześcijańskich staje się osią, która przenika treść, ton i intencje piszącego, nadając tej formie komunikacji zupełnie nowy wymiar duchowy. Tu jednak poczynić trzeba pewne zastrzeżenie: książka M.R. Wysockiego nie jest studium na temat listów wczesnochrześcijańskich w ogóle, ale jedynie listów tych czterech wybranych autorów.
Dawne listy miały charakter prywatno-publiczny. Choć zasadniczo na ogół miały jednego adresata i w znacznej mierze dotyczyły spraw osobistych, ich autorzy brali pod uwagę możliwość ich publikacji, najczęściej w kolekcjach tematycznych bądź też połączonych osobą odbiorcy. Pociągało to za sobą pewne konsekwencje, dotyczące przede wszystkim wyboru odpowiedniego stylu oraz cyzelowania języka. Często były one kolekcjonowane, na bieżąco kopiowane i krążyły w odpisach, a adresaci udostępniali je osobom trzecim. Dzięki tym praktykom zachowało się ich tak wiele i dziś stanowią bezcenne źródła do badań historycznych. Stan zachowania korespondencji czterech badanych autorów stanowi przedmiot rozważań w rozdziale piątym.
Nie ma tu miejsca, by wymieniać wszystkie funkcje listu późnoantycznego (jak docere czy delectare). Dokładniej zostały one omówione przez Autora recenzowanej pracy. W tym miejscu wystarczy wspomnieć, iż zasadniczym celem korespondencji było uobecnienie. Dzięki wymianie listów możliwe było nie tylko prowadzenie rozmowy z nieobecnymi przyjaciółmi, ale także w pewnym sensie odczuwanie ich fizycznej bliskości.
Niezwykle ciekawy wydaje mi się rozdział trzeci, poświęcony technicznej, materialnej stronie pisania w późnej starożytności. Dotykamy w nim zagadnień życia codziennego epoki. Wysocki wymienia używane materiały piśmiennicze, takie jak papirus, pergamin, drewniane tabliczki czy kora drzew. Posługując się cytatami źródłowymi przedstawia dwie techniki tworzenia tekstów: pisanie własną ręką oraz dyktowanie sekretarzowi. Niestety mankamentem tej części jest fakt, iż Autor myli różne materiały piśmiennicze, przede wszystkim papirus z nieistniejącym jeszcze wówczas papierem. Dlatego lektura wymaga uwagi i podejścia krytycznego.
Techniczny charakter ma również rozdział czwarty, poświęcony „usługom pocztowym” IV-V wieku, czyli sposobom przesyłania listów. Kluczową rolę w tym procesie odgrywali kurierzy, których usługi dostarczały korespondentom wielkiej satysfakcji, ale też niekiedy były źródłem frustracji. W kolejnych rozdziałach Wysocki wielostronnie analizuje treść listów czterech świętych (pozdrowienia, konsolacje, kwestia wolności, radości i trosk życia biskupiego, Eucharystia, mariologia), czego nie ma już potrzeby streszczać.
W tym miejscu winien jestem Czytelnikowi pewne wyjaśnienie. Analizowana książka jest w znacznej części zbiorem opublikowanych już wcześniej artykułów, w związku z czym można ją czytać wyrywkowo, nielinearnie. Choć zazwyczaj unikam recenzji organizowanych jako streszczanie kolejnych rozdziałów, w tym wypadku jednak konstrukcja omawianej pracy w pewnym stopniu wymusiła taki porządek. Najprostszym sposobem uchwycenia jej logiki było właśnie przejście przez kolejne części wywodu. Dlatego ta notka przybiera w pewnym stopniu formę sekwencyjnego omówienia – rozwiązania, którego zwykle nie wybieram, lecz które w tym przypadku okazało się, jak sądzę, najbardziej adekwatne.
Wspominałem, że listy antyczne stanowią dla Autora punkt odniesienia w badaniach nad listami wczesnochrześcijańskimi. Jest to ważny element kultury intelektualnej i historii piśmienności wczesnego chrześcijaństwa. Aby uchwycić sens przemian, o których mowa, trzeba najpierw zapytać, co właściwie różni poszczególne tradycje listu i jaki wpływ wywarły one na kształtowanie się nowej religii. Chrześcijańscy autorzy nie pisali w próżni – przeciwnie, obficie czerpali z dorobku antyku, przejmując jego język, formy, konwencje i nawyki stylistyczne. Struktura listu pozostawała w dużej mierze niezmieniona, choć niektórzy święci z pewną ostentacją dystansowali się od pogańskiego dziedzictwa, zwłaszcza od retoryki, którą w pismach konsolacyjnych potrafili wręcz deprecjonować. Najważniejsza różnica tkwiła jednak nie w kompozycji, lecz w aksjologii: chrześcijański list odwoływał się do innego systemu wartości, zakorzenionego w prawdach nowej wiary. To właśnie obecność Boga, nieobecnego w korespondencji pogańskiej, a wszechobecnego w chrześcijańskiej, nadawała tej formie pisma odmienny ton i duchowy ciężar.
Są to kwestie dość oczywiste. Jaki jednak wpływ, powtórzmy pytanie, wywarły one na kształtowanie i rozpowszechnianie się nowej religii, na społeczność i naukę chrześcijańską, na ich formację i umocnienie? Tego się niestety z dzieła M.R. Wysockiego nie dowiadujemy. Książce, napisanej z nieprzekonującą mnie manierą popularno-duszpasterską, nie zaś językiem naukowo-historycznym, brak zakończenia, podsumowania, konkluzji czy spojrzenia z szerszej perspektywy. Autor porzuca czytelnika zanim wspólnie dotrą do celu, jakim powinno być udzielenie odpowiedzi na postawione powyżej pytania. Lektura, choć ciekawa, pozostawia wyraźny niedosyt.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz