wtorek, 29 kwietnia 2014

R. Ojrzyński, Obraz Polski i Polaków w pismach Eneasza Sylwiusza Piccolominiego


Seria „Fasciculi Historici Novi” jest kontynuacją wydawanych przez Instytut Historyczny Uniwersytetu Warszawskiego „Fasciculi Historici” (1968-1990). Jak czytamy na stronie internetowej IH UW, „każdy tom ma charakter monotematyczny i zawiera prace jednego lub kilku autorów. Szczególne znaczenie redakcja przywiązuje do publikacji wyróżniających się prac magisterskich powstałych w Instytucie Historycznym UW”. Pomysł promowania dorobku naukowego absolwentów, ogłaszania drukiem dobrych prac magisterskich, uważam za znakomity i w najwyższym stopniu godny poparcia. Seria publikowana jest przez Instytut we współpracy z Wydawnictwem DiG i po kolejne jej tomy warto sięgać już choćby po to, by śledzić na bieżąco, w jakich kierunkach rozwijają się zainteresowania badawcze historyków młodego pokolenia. Jako czternasty już tom ukazała się właśnie praca Rafała Ojrzyńskiego Obraz Polski i Polaków w pismach Eneasza Sylwiusza Piccolominiego (papieża Piusa II).

Postać Eneasza Sylwiusza Piccolominiego wzbudza ogromne zainteresowanie historyków różnych specjalności ze wszystkich niemalże krajów europejskich oraz ze Stanów Zjednoczonych. Spuścizna pisarska Piusa II przebadana została już niemal z każdego punktu widzenia. Rafał Ojrzyński słusznie to zauważa i potwierdza obfitym zestawieniem bibliograficznym.

wtorek, 8 kwietnia 2014

Obrazy zainteresowań historyków polskich I połowy XIX wieku


Tytus hr. Działyński
1. Wstęp. Tło historyczne




Traktat austriacko-rosyjski z 3 I 1795, traktaty prusko-rosyjski i prusko-austriacki z 24 X 1795 oraz abdykacja Stanisława Augusta 25 XI 1795 formalnie zakończyły ostateczny rozbiór Rzeczypospolitej. W następnym roku przeprowadzono definitywne rozgraniczenie i zajęcie terenów przyznanych każdemu z mocarstw rozbiorowych. W styczniu 1796 Austriacy zajęli Kraków, okupowany dotąd przez Prusaków, a Prusacy zajęli Warszawę i Białostockie zajmowane dotąd przez Rosję. 26 stycznia 1797 zaborcy podpisali w Petersburgu konwencję, gwarantując sobie wzajemnie, że żadne nie umieści w swej tytulaturze nazwy „Królestwo Polskie”, która „odtąd na zawsze ma być zniesiona”. Na zajętych terenach zorganizowana została obca administracja, której zadaniem była mniej lub dalej posunięta unifikacja zagarniętych ziem z resztą terenów monarchii rozbiorowych. 

Utrata niepodległości była katastrofą, która jednak nie załamała Polaków i nie pozbawiła ich woli walki. Wiązali oni nadzieje na niepodległość z Napoleonem Bonaparte. Wzrosły one, kiedy w 1806 r. pokonał Prusy, wkroczył na ziemie polskie i wyzwolił Warszawę. Kompromisowy pokój Francji z Rosją w Tylży (1807) powołał namiastkę państwa polskiego - Księstwo Warszawskie, złożone z ziem II i III zaboru pruskiego. W r. 1809, po zwycięskiej kampanii przeciwko Austrii i zwycięstwie księcia Józefa Poniatowskiego pod Raszynem, obszar Księstwa został powiększony o ziemie zaboru austriackiego. W r. 1812, na potrzeby wojny Napoleona z Rosją, Księstwo wystawiło 80 tysięczną armię. Została ona jednak rozbita i zdziesiątkowana w kampanii rosyjskiej, a ziemie polskie ponownie zajęli Rosjanie podczas pościgu za Napoleonem. Mimo to Polacy pozostali wierni cesarzowi Francuzów. W bitwie pod Lipskiem, dowodząc siłami polskimi zginął książę Józef Poniatowski.

poniedziałek, 31 marca 2014

Wypędzeni. Wina, kara, przebaczenie


 

1. Wstęp

Tematem, którym zajmować się będę w tym eseju, jest problem winy i kary oraz wzajemnego porozumienia w kontekście wypędzonych (niem. Vertriebene, lub też wypędzonych z Ojczyzny, niem. Heimatvertriebene). Nazwą tą określa się w Niemczech ludność niemiecką, która w wyniku klęski III Rzeszy ze strachu, na skutek akcji władz hitlerowskich lub zmuszona do tego po wojnie przez zwycięskie państwa opuściła tereny na wschód od Odry i Nysy Łużyckiej, Sudety oraz kraje południowej Europy. Status „wypędzony” nie posiada jednak prawnego umocowania w traktatach międzynarodowych.

Jak widzimy, jest to zatem problem bardzo szeroki, w skali ogólnoeuropejskiej, dlatego też tutaj ograniczę się tylko do rozpatrywania stosunków pomiędzy Niemcami a Polską. Zacznę od krótkiego wstępu historycznego. 

Komunikat konferencji poczdamskiej z 2 sierpnia 1945 roku głosił, że trzej szefowie rządów uzgodnili, że do ostatecznego ustalenia polskiej granicy zachodniej dawne terytoria niemieckie na wschód od linii biegnącej od Morza Bałtyckiego na zachód od Świnoujścia, a potem wzdłuż rzeki Odry do ujścia rzeki Nysy Zachodniej i wzdłuż Nysy Zachodniej do granicy Czechosłowacji, włącznie z tą częścią Prus Wschodnich, która nie znajdzie się pod zarządem ZSRR, zgodnie z porozumieniem osiągniętym na tejże konferencji, i włącznie z obszarem dawnego wolnego miasta Gdańsk, mają znaleźć się pod zarządem państwa polskiego i z tego powodu nie mają być uważane za część sowieckiej strefy okupacji w Niemczech.

piątek, 14 marca 2014

J. Tyszkiewicz, Geografia historyczna


W lutym br. ukazał się czwarty tom z publikowanej przez Wydawnictwo DiG serii nowych podręczników nauk pomocniczych historii (poprzednie to Demografia Rzeczypospolitej przedrozbiorowej Cezarego Kuklo (2009), Zaproszenie do osmanistyki Dariusza Kołodziejczyka (2013) oraz Kostiumologia polska Anny Sieradzkiej (2013)). Tym razem otrzymaliśmy Geografię historyczną pióra Profesora Jana Tyszkiewicza.

Autor tego dzieła stanął przed ogromnym wyzwaniem, zdając sobie oczywiście z tego sprawę i dając temu wyraz w słowach, iż „nawet kilkusetstronicowe opracowanie nie może objąć i wyczerpać problematyki; trzeba ją więc ograniczyć do kręgu środkowoeuropejskiego i przede wszystkim materiału oraz rozważań związanych z dziejami Polski i krajów sąsiednich (…) Przewidziane jest zresztą odrębne opracowanie dotyczące kartografii historycznej”. Być może jest to jedna z przyczyn, dla których, jak już wcześniej podkreślałem, wciąż brakuje nam tego typu opracowań, a stan badań w zakresie geografii i kartografii historycznej nadal uznawać trzeba za niewystarczający. Tego typu konkluzja znajduje się również w książce Jana Tyszkiewicza.

niedziela, 23 lutego 2014

B. Iwańska-Cieślik, Biblioteka kapituły katedralnej we Włocławku


Ośrodki katedralne były w okresie średniowiecza i wczesnej nowożytności ważnymi centrami intelektualnymi. Kapituły (katedralne, ale także kolegiackie) skupiały najlepiej wykształcony kler, w znacznej mierze posiadaczy uniwersyteckich stopni naukowych, a także notariuszy publicznych. Po odbytych studiach (krajowych i zagranicznych) kanonicy i prałaci przywozili ze sobą książki, które stawały się głównym zrębem bibliotek kapitulnych. Ośrodki kapitulne były także centrami szkolnymi, a te nie mogłyby funkcjonować bez podręczników.

Najlepiej rozpoznanymi księgozbiorami polskich kapituł katedralnych są kolekcje gnieźnieńska (więcej na temat tejże oraz biblioteki kapituły poznańskiej w moim artykule Biblioteki kapituł katedralnych w Gnieźnie i Poznaniu w XV i pocz. XVI wieku, „Archiwa, Biblioteki i Muzea Kościelne”, w druku) a także krakowska (M. Plezia, Księgozbiór katedry krakowskiej wedle inwentarza z r. 1110 [w:] Silva Rerum, Kraków 1981; A. Vetulani, Krakowska biblioteka katedralna w świetle swego inwentarza z r.  1100, „Slavia Antiqua” 4 (1953/54); I. Polkowski, Katalog rękopisów kapitulnych katedry krakowskiej, „Archiwum do dziejów literatury i oświaty w Polsce”, t. 3, Kraków 1884; J. Szujski, Ewangeljarz XI w. kapituły katedralnej krakowskiej, „Sprawozdania Komisji Historri Sztuki”, t. 1, Kraków 1897; K. Antosiewicz, Katalog inkunabułów Biblioteki Kapituły Metropolitalnej w Krakowie, „Analecta Cracoviensia”, T. 12, Kraków 1980.), płocka (W. Graczyk, J. M. Marszalska, Księgi rękopiśmienne i stare druki w zbiorach Biblioteki Wyższego Seminarium Duchownego w Płocku : z dziejów kultury polskich bibliotek kościelnych w dawnych wiekach, Kraków 2010; M. Bersohn, Księgozbiór katedry płockiej, Warszawa 1899; A. Vetulani, Średniowieczne rękopisy płockiej Biblioteki Katedralnej, „Roczniki Biblioteczne”, 7 (1963), z. 3-4; A. Vetulani, Biblioteka katedralna płocka [w:] Sprawozdania PTPN, Poznań 1964) oraz włocławska.

sobota, 8 lutego 2014

Świat Bizancjum, tom 3


Lata 1204 i 1453 to daty znane każdemu historykowi, nie tylko badaczowi dziejów Bizancjum. Na ile jednak świadomie wykorzystujemy daty z historii znanego-nieznanego Cesarstwa Wschodniego do periodyzacji całego europejskiego średniowiecza? Wydaje się, że nie zawsze historycy w pełni zdają sobie sprawę, co się za nimi kryje. Książka Bizancjum i jego sąsiedzi 1204-1453 prezentuje problematykę, której istnienia zazwyczaj należycie sobie nie uzmysławiamy.

Trzeci tom Świata Bizancjum opisuje okres w dziejach Cesarstwa, w którym przestaje ono odgrywać rolę światowego mocarstwa, choć jego nauka, kultura, a głównie prestiż pozostały żywe aż do jego ostatecznego upadku, a nawet go przetrwały, jako że „długotrwałej agonii politycznej i militarnej, owemu schyłkowi wielkiego mocarstwa, którego status zostaje ograniczony do rangi jednego z małych państw bałkańskich, towarzyszy znaczące życie intelektualne i artystyczne (…) W okresie od XIII do XV wieku ruch ten trwa nadal i ulega pogłębieniu poprzez poszukiwanie i ponowne odkrycie przeszłości hellenistycznej, na którą było zapotrzebowanie ze względu na opozycję do łacińskiego najeźdźcy. Intelektualiści tego ruchu utrzymują przy tym coraz ściślejsze i coraz bardziej dwuznaczne relacje z Zachodem, dostarczając włoskiemu humanizmowi istotnych treści (…)”. W ciągu tych dwustu pięćdziesięciu lat terytorium greckie było nieustannie szarpane i uszczuplane przez sąsiadów (Łacinników, Turków, Bułgarię, Serbię). Próby jego jednoczenia i restauracji nie przyniosły w dłuższej perspektywie większych sukcesów.